"Rejestr ciąż" wchodzi w życie. Minister podpisał rozporządzenie. "Powodów do strachu przybyło"

Minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie, na podstawie którego w Systemie Informacji Medycznej znajdą się informacje m.in. na temat ciąży. Pomysł nowelizacji przepisów wzbudza wiele kontrowersji. "Rejestr ciąż w kraju z niemal całkowitym zakazem aborcji przeraża" - skomentowała na Twitterze Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, posłanka Lewicy.
Zobacz wideo

Rozporządzenie w sprawie szczegółowego zakresu danych zdarzenia medycznego przetwarzanego w systemie informacji oraz sposobu i terminów przekazywania tych danych do Systemu Informacji Medycznej wejdzie w życie w ciągu dwóch tygodni od dnia jego ogłoszenia.

Jak przekazało ministerstwo zdrowia, w Systemie Informacji Medycznej znajdą się m.in.: informacje o ciąży. Dodatkowo także o alergiach, implantach, grupie krwi, informacja o rozpoczęciu i zakończeniu hospitalizacji, kod ICF w zakresie rehabilitacji leczniczej. - Należy podkreślić, że rozporządzenie nie tworzy żadnych rejestrów, a jedynie poszerza system raportowania - mówił rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Zdaniem resortu, zmiany te pozwolą na zwiększenie przejrzystości danych pacjentów i pacjentek, jakie będą dostępne w Systemie Informacji Medycznej, a to z kolei usprawni pracę medyków i ułatwi obieg dokumentacji.

"Prokurator po poronieniu?"

To właśnie informacja o zapisanych w systemie danych dotyczących ciąży budzi najwięcej kontrowersji. 

"Prokurator po poronieniu? Tropienie, czy kobieta wyjechała przerwać ciążę za granicą? Polki już dziś nie zachodzą w ciążę z obawy przed przymusem porodu w każdej sytuacji. Powodów do strachu właśnie przybyło. Rejestr ciąż w kraju z niemal całkowitym zakazem aborcji przeraża" - skomentowała na Twitterze Anna Dziemianowicz-Bąk, posłanka Lewicy.

Z kolei Krzysztof Brejza, który jako pierwszy informował przed rokiem o pomyśle MZ, napisał, także na Twitterze: "Elektroniczny rejestr ciąż: Projekt został zwolniony z opiniowania przez komisję prawniczą". 

"To zmierza w bardzo złym kierunku"

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się informacja, że MZ planuje wprowadzić "rejestr ciąż", pomysł krytykowała też w TOK FM prawniczka Katarzyna Przyborowska z kancelarii Lege Artis. 

- Może się zdarzyć tak, że kobieta pójdzie na rutynową kontrolę do lekarza, okaże się, że jest w ciąży i ta informacja trafi do SIM. Jeśli później - w ciągu 9 miesięcy - ta kobieta zniknie z systemu, a nie urodzi dziecka, to mogą paść pytania, co się wydarzyło. Kobieta może być ciągana na przesłuchania - mówiła i dodała, że atmosfera polityczna w Polsce wokół kwestii aborcji powoduje niepokój, że zbieranie informacji o ciążach będzie wykorzystane przeciw kobietom.

Zwróciła również uwagę, że - zgodnie z nowym rozporządzeniem - w SIM będą również zbierane informacje o wszelkiego typu implantach, np. o wkładkach domacicznych. Jednak  - jej zdaniem -  największym problemem mogą być sytuacje, w których kobieta poroni w domu. - Bardzo często dochodzi do poronień w domu, nie tylko w szpitalu. A np. w Salwadorze kobiety są karane za niedonoszenie ciąż. Więc mam wrażenie, że (w nowym rozporządzeniu - przyp. red.) chodzi o to, by kobiety były jeszcze bardziej gnębione i śledzone. To zmierza w bardzo złym kierunku - wskazała.

Karta Pacjenta 

Jak wyjaśniał Wojciech Andrusiewicz, poszerzenie zakresu danych wynika z zaleceń wypracowanych przez zespół powołany przez KE. A standard raportowania medycznego, jak dodawał, ma ułatwić lekarzom pracę w ramach coraz szerszego zakresu danych medycznych, które podlegają digitalizacji.

- Trzeba podkreślić, że wszelkie raportowane dane, na które wskazała Komisja Europejska mają służyć przede wszystkim pacjentom, w szczególności tym, którzy dość często przemieszczają się pomiędzy poszczególnymi państwami UE - mówił Andrusiewicz. Jak zastrzegł, tak właśnie powstał pomysł powołania Patient Summary (Karty Pacjenta), który ma ułatwiać korzystanie z usług medycznych w Unii Europejskiej w oparciu o posiadane dane, w tym o historię leczenia.

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM