Nagrody za Polski Ład. Wiceminister Soboń sam by nie przyznał nagród za program, który miał tyle błędów

Błędów w Polskim Ładzie było zbyt dużo i gdyby to ode mnie zależało, to pewnie tych nagród by nie było, ale mnie w tym czasie w Ministerstwie Finansów nie było - stwierdził wiceminister finansów Artur Soboń. Podkreślił też, że nie ma "żadnego problemu z tym, aby motywować pracowników także dodatkowymi środkami".
Zobacz wideo

Polski Ład to jeden ze sztandarowych programów rządu PiS. Reforma systemu podatkowego szybko się zaczęła sypać, np. nauczyciele i pracownicy służb mundurowych otrzymywali niższe pensje. Na bieżąco więc rządzący próbowali korygować wpadki. Stanowiskiem za bałagan związany z Polskim Ładem zapłacił minister finansów Tadeusz Kościński.

Okazało się, że mimo licznych wpadek za pracę nad Polskim Ładem sowicie nagrodzono pracowników resortu finansów. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", nagrodzono 122 pracowników MF. Średnio otrzymali po ok. 11,7 tys. zł nagrody, w sumie wydano na ten cel 1,43 mln zł (brutto).

O nagrody pytany był w TVN24 Artur Soboń, czy rzeczywiście przyznano prawie 1,5 mln zł za nagrody za program, który okazał się "potworkiem" i który sam teraz zmienia ze względu na liczne błędy w przyjętych rozwiązaniach. Wiceszef MF odparł, że z tego, co słyszał, nagrody były przyznane, ale nie zna szczegółów, gdyż takie decyzje podejmuje dyrektor generalny. - Oczywiście można sobie oceny samemu wystawić - dodał.

Na uwagę, że taką ocenę wystawił programowi także wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński, gdy mówił, iż "Polski Ład zawierał poważne błędy i został przygotowany przez ludzi, którzy byli całkowicie niezainteresowani tym, by to przedsięwzięcie się udało", Soboń odparł: "To nie przekreśla tego oczywiście, że ci ludzie pracowali nad tym projektem, i że w dużej mierze, ten projekt - nawet po tych moich korektach - jest, jeśli chodzi o kierunek, utrzymany; bo on oznacza nowe ulgi dla przedsiębiorców, oznacza estoński CIT, czyli zachętę do inwestowania, on oznacza trzydziestotysięczną kwotę wolną, 120 tys. zł próg podatkowy".

- Już w tym studio wielokrotnie też i ja o tym mówiłem, że tych błędów było zbyt dużo i gdyby to ode mnie zależało, to pewnie tych nagród by nie było. Mnie w tym czasie w Ministerstwie Finansów nie było - stwierdził.

Soboń dopytywany, czy "mniej lub bardziej delikatnie odcina się" od decyzji o przyznaniu nagród, odparł: "Ja tylko mówię, że ja bym takiej (decyzji) nie podjął". - Ja za to nie odpowiadam. Przyszedłem do ministerstwa pod koniec stycznia i mogę odpowiadać tylko za to - oświadczył polityk PiS.  Pytany, czy być "może odpowiada za jakieś nagrody za naprawę Polskiego Ładu", wiceszef MF odparł, że "nie ma czegoś takiego, jak nagrody za naprawę".

- To jest tak, że jeśli pracownicy są dodatkowo obciążeni pracą, to oczywiście mają różnego rodzaju dodatki. Konstrukcja jest taka, że to dyrektorzy generalni decydują o tych kwestiach. Ale - żeby było jasne - nie mam żadnego problemu z tym, aby motywować pracowników także dodatkowymi środkami. (...) To jest naturalna rola zawsze kierownika, czy lidera zespołu - podkreślił Artur Soboń.

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM