Czy Cieślaka spotka kara za sprawę naczelniczki poczty? Były rzecznik prezydenta Dudy wskazuje, co zrobi PiS

Minister ds. samorządu Michał Cieślak wydał oświadczenie w sprawie swojej interwencji na poczcie w Pacanowie, w którym przyznał, że doniósł na kobietę do przełożonych. Przypomnijmy, że kobieta narzekała na panującą drożyznę. - Za takie rzeczy ministra się z rządu nie wyrzuca. Zwłaszcza że ten minister należy do partii koalicyjnej - komentował w TOK FM Krzysztof Łapiński, były rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

Naczelniczkę poczty z Pacanowa grożą surowe konsekwencje za to, że pożaliła się ministrowi ds. samorządu Michałowi Cieślakowi na drożyznę. "W błyskawicznym tempie została wezwana 'na dywanik'. Usłyszała, że zostanie zwolniona. Poczta Polska przyznała, że skarga (ministra na naczelnik - red.) "wpłynęła i jest wyjaśniana", opisuje kielecka wyborcza.pl. 

Cieślak we wtorek opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie w tej sprawie. "Podczas odbioru korespondencji w placówce pocztowej w Pacanowie byłem uczestnikiem zachowania pani naczelnik, które nie licuje z powagą piastowanego urzędu" - napisał. Według ministra naczelnik "używała wulgaryzmów oraz słów nieprzystających urzędnikowi państwowemu".

Zdaniem Krzysztofa Łapińskiego, byłego posła PiS i byłego rzecznika prezydenta Andrzeja Dudy, "sprawa zostanie wyciszona". - Albo rządzący, albo władze partii uznają, żeby tematu nie drążyć. Zrobią wszystko, by ta sprawa się nie rozniosła dalej. Albo, by tej pani w pracy nic się nie stało. Bo wtedy też zamknie to temat - stwierdził w Poranku Radia TOK FM.

Dopytywany przez Macieja Głogowskiego, jak będzie to dokładnie wyglądać, unikał jasnej odpowiedzi. -  Jak jest jakiś temat, z którym jest związany polityk i on rezonuje negatywnie w mediach, to władze partii często nakazują pewne działania - kluczył, zastrzegając, że "minister nie jest formalnie w PiS". - Jest członkiem rządu, ale w innej koalicyjnej partii. I pewnie ta partia będzie chciała sprawę w jakiś sposób wyciszyć - ocenił były poseł Prawa i Sprawiedliwości.

- Za takie rzeczy ministra się z rządu nie wyrzuca. Zwłaszcza, że ten minister należy do partii koalicyjnej - podkreślił.

- To układy polityczne - zauważył dziennikarz TOK FM. - Pan nazywa to układami politycznymi, ja mówię arytmetyka sejmowa - odpowiedział Krzysztof Łapiński.

- Pamiętam słowa Beaty Szydło: "Słuchajcie obywateli". Minister miał okazję. I nic - kontynuował Głogowski. -  Wszyscy politycy wyciągną wniosek: jak obywatele w jakiś sposób swoje niezadowolone wyrażają, to trzeba mieć twarda skórę w takiej sytuacji - stwierdził były rzecznik prezydenta Dudy.

"To jednak ryzykowne"

To nie jest jedyna w ostatnich dniach wizerunkowa wpadka polityków prawicy. Inny przykład to wypowiedź wicepremiera Jacka Sasina, po informacji o ataku na jednego z pracowników ochrony w płockiej siedzibie Orlenu. Minister w telewizji publicznej stwierdził: "Nieustanny hejt na Orlen, na fuzję Orlen-Lotos-PGNiG, na prezesa PKN Orlen, ten hejt, który jest wykonywany przez polityków opozycji, pchnął - być może - tego człowieka do takiego tragicznego czynu". Także inni politycy PiS (m.in. poseł Kazimierz Smoliński) szybko zaczęli łączyć atak w Płocku z opozycją i zamieszczać w mediach społecznościowych związane z tym wpisy.

-  Często zbyt szybko, zbyt pochopnie politycy formułują różnego rodzaju sądy. Zbyt szybko, zbyt często pochopnie wrzucają komentarze. Zanim coś sprawdzą - skomentował Łapiński. - Może politycy uznali - w różnych komórkach odpowiedzialnych za komunikację - że to temat, który należy w taki, a nie inny sposób interpretować. Co jest jednak ryzykowne - ocenił. Przypominając, że prokuratura kilka godzin po ataku przedstawiła informacje dotyczące prawdopodobnych motywów działania napastnika.

Prokurator rejonowa w Płocku Małgorzata Orkwiszewska poinformowała, że "z wyjaśnień podejrzanego wynika, że motywem jego działania był uraz związany z utratą pracy w Orlenie". Prokuratura poinformowała też, że mężczyzna, który zaatakował ochroniarza, w przeszłości leczył się psychiatrycznie.

Mimo ustaleń prokuratury politycy PiS, którzy połączyli opozycję z atakiem w Płocku, nie usunęli swoich wpisów w mediach społecznościowych. Ze swojej wypowiedzi nie wycofał się też m.in. Jacek Sasin.

DOSTĘP PREMIUM