Tuleya nie chce skorzystać z furtki Dudy w swojej sprawie. "Poddałbym się weryfikacji, ale przed prawdziwym sądem"

Prezydent Andrzej Duda prawdopodobnie w tym tygodniu podpisze nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, która w miejsce Izby Dyscyplinarnej powołuje Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. Dla sędziego Igora Tuleyi z Sądu Okręgowego w Warszawie nic to jednak nie zmienia. - Bardzo chętnie poddałbym się weryfikacji, ale przed prawdziwym sądem - mówił w Poranku Radia TOK FM.
Zobacz wideo

Projekt przewiduje, że w ciągu pół roku od wejścia w życie ustawy będzie możliwość wznowienia spraw sędziów ukaranych dyscyplinarnie prawomocnymi orzeczeniami ID lub tych, którym uchylono immunitet.  Sędzia Igor Tuleya, któremu to właśnie Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet, zawiesiła w wykonywaniu obowiązków służbowych i obniżyła pensję, ma wątpliwości, czy skorzysta z takiego rozwiązania. 

- Dzisiaj nawet bym stwierdził, że raczej nie wystąpię (o wznowienie swojej sprawy - red.). Oczywiście bardzo chętnie poddałbym się weryfikacji, ale przed prawdziwym sądem. Natomiast, jeśli w tak zwanej  Izbie Odpowiedzialności Zawodowej mieliby zasiadać neo-sędziowie, to tak naprawdę nie wiem, kto miałby rozstrzygać w mojej sprawie: czy sąd, czy sędziowie, czy jakiś inny organ - argumentował. I dodał, że "jeśli miałby stawać i tłumaczyć się przed czymś, co nie jest sądem, to myśli, że taka postawa byłaby zaprzeczeniem tego, co obywatele robią od siedmiu lat". - Czyli tej ich walki o niezależny wymiar sprawiedliwości - podkreślił. 

Gdyby sędzia Tuleya złożył taki wniosek, uznałby bowiem tym samym, że jego immunitet został uchylony legalnie. Sędzia tego nie uznaje, ponieważ Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. 

Prowadząca program Dominika Wielowieyska zastanawiała się też, czy gdyby do składu IOZ zostali powołani jedynie sędziowie wybrani przez poprzednią - legalną, sprzed PiS - KRS - to, czy wówczas sędzia rozważyłby skorzystanie z takiej procedury. - Można mieć wątpliwości i można się zastanawiać, co w takiej sytuacji robić. Na pewno nie zgodzę się na poddanie jakiejś upokarzającej procedurze, no bo i tego nie można wykluczyć. Rządzący mają tendencje, aby tych swoich przeciwników również upokarzać - zaznaczył. 

"To są politycy, oni nie kierują się wartościami"

Sędzia zaznaczył również, że obawia się, iż projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym nie jest realizacją postanowień europejskich sądów. Jak jednak mówił, "trudno mówić, że jest rozgoryczony" stanowiskiem Komisji Europejskiej i jej szefowej Ursuli von der Leyen, która ogłosiła w Warszawie, że polski KPO zostanie przyjęty. - Trzeba oczywiście zawsze liczyć się z takimi działaniami, jakie pokazuje Komisja Europejska. To są politycy, oni nie kierują się wartościami - co jest oczywiście bardzo krótkowzroczne - tylko robią swoją politykę i nie jest to jakimś zaskoczeniem, że Komisja Europejska udaje, że walczy o praworządność w Polsce, a rządząca u nas partia udaje, że współpracuje z instytucjami europejskimi - ocenił. 

Sędzia Tuleja podkreślił także, że gdyby wrócił do orzekania, odmawiałby orzekania wraz z sędziami wybranymi przez neo-KRS. - Jeśli w składzie sądu zasiada osoba, co do której można mieć wątpliwości, czy jest niezawisłym sędzią, to trudno mówić, aby w sprawie rozstrzygał niezależny sąd (...). Takie wyroki i tak będą podważane - tłumaczył. Za to groziłoby mu jednak znów postępowanie dyscyplinarne, ponieważ Komisja Europejska nie uwzględniła weryfikacji sędziów powołanych przez neo-KRS w swoich warunkach dotyczących KPO. - Krótko mówiąc: jestem krytyczny wobec tego, co robi Komisja Europejska. Ale tutaj też odróżniam biurokratów europejskich od Europejczyków i Europy - skwitował. 

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM