Kaczyński "buduje" Błaszczaka, a co na to premier? "W rządzie każdy musi mieć swoją Gwiazdę Śmierci"

Nie jestem już w rządzie. Moim następcą w randze wicepremiera będzie szef MON Mariusz Błaszczak - ogłosił we wtorek Jarosław Kaczyński. Dlaczego szef PiS wybrał właśnie tego polityka? - Tutaj Jarosław Kaczyński postąpił zgodnie ze swoją starą zasadą, że każdy nominowany w rządzie musi mieć swoją Nemezis, swoją Gwiazdę Śmierci - ocenił w TOK FM Łukasz Lipiński z "Polityki".
Zobacz wideo

Nie było ani wręczenia dymisji przez prezydenta, ani konferencji, na której premier pożegnałby się ze swoim zastępcą. Prezes PiS-u Jarosław Kaczyński - za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej - sam poinformował o opuszczeniu stanowiska wicepremiera ds. bezpieczeństwa i odejściu z rządu. Jego następcą na fotelu wicepremiera będzie minister obrony Mariusz Błaszczak.

I właśnie o rosnącej pozycji szefa MON, Karolina Lewicka rozmawiała z Łukaszem Lipińskim w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM. Zastępca redaktora naczelnego "Polityki" przypomniał, że minister "rośnie", bo w ostatnim czasie ciągle może się chwalić w mediach kolejnymi kontraktami na zbrojenia. – Próbował układać się z prezydentem, rywalizował już z premierem. On ma realizować wolę polityczną prezesa i wprowadzać w życie kolejne ustawy ws. obronności. Tutaj Jarosław Kaczyński postąpił zgodnie ze swoją starą zasadą, że każdy nominowany w rządzie musi mieć swoją Nemezis, swoją Gwiazdę Śmierci. Sam premier Mateusz Morawiecki był kimś takim dla Beaty Szydło, kiedy zostawał w 2015 roku pierwszym wicepremierem. Miał wówczas patrzeć jej na ręce i donosić na Nowogrodzką. Teraz jego Nemezis zostanie Mariusz Błaszczak – ocenił Lipiński.

Lewicka zastanawiała się dalej, czy takie "budowanie" Błaszczaka ma posłużyć temu, żeby to właśnie on został następcą politycznym Jarosława Kaczyńskiego. Tym bardziej, że w wieczornym wywiadzie w telewizji państwowej były wicepremier stwierdził wprost, że Błaszczak zastąpi go "znakomicie pod każdym względem, także jeżeli chodzi o wszystkie funkcje". – Szef PiS lubi mieć otwarte pole i podejmować wybory w biegu. Zostawia sobie miejsce na decyzję – odpowiedział gość TOK FM.

Podkreślił, że Jarosław Kaczyński po prostu "rozstawia sobie pionki na szachownicy". – Zbuduje Błaszczaka, bo a nuż będzie mu potrzebny. Jest Morawiecki, w Brukseli jest jeszcze europoseł Joachim Brudziński. Szef PiS ma więc różne alternatywy, żeby ewentualnie – jak to mówił Lech Wałęsa – zmienić zderzak – podsumował Lipiński.

DOSTĘP PREMIUM