"Kaczyński odszedł, ale zostawił awatara". Roszady dadzą PiS-owi trzecią kadencję? "Po wakacjach zło uderzy znienacka"

Prezes zajmie się partią, a jak będzie potrzebował, żeby coś zostało na rządzie powiedziane, to powie: "Mariusz, powiedz państwu". I tyle - tak odejście Jarosława Kaczyńskiego z rządu podsumowała w TOK FM Dominika Długosz. Jak oceniła dziennikarka "Newsweeka", wskazanie Mariusza Błaszczaka - jako następcę w rządzie i nie tylko - spowoduje spore wzmożenie w PiS.
Zobacz wideo

- Szef MON Mariusz Błaszczak z całą pewnością zastąpi mnie znakomicie. Sądzę też, że zastąpi mnie pod każdym względem, także jeżeli chodzi o wszystkie funkcje - tak ministra obrony zachwalał w "Wiadomościach" TVP Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zdecydował, że po jego odejściu z rządu to właśnie Błaszczak będzie nowym wicepremierem, któremu podlegać będą sprawy bezpieczeństwa.

Jak komentowała w Poranku Radia TOK FM Dominika Długosz, fakt, że minister obrony awansował na wicepremiera, jest najmniej ważny w całej historii. - To stanowisko nic nie znaczy. Znaczą słowa prezesa Kaczyńskiego w "Wiadomościach". Bo to jest sugestia, że być może do następnego razu, kiedy prezes nie ogłosi czegoś innego, to Mariusz Błaszczak jest chwilowo delfinem. W zamian za Morawieckiego czy Ziobrę, który cały czas się szykuje, ale ostatni raz został wskazany dekadę temu - argumentowała dziennikarka "Newsweeka" w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

I podkreśliła, że ta informacja będzie miała duży wpływ na sytuacje w partii oraz że "ruch frakcyjny w PiS przed wyborami będzie duży". Nie jest też przypadkiem, że prezes PiS wychwalał Błaszczaka w telewizji publicznej. A nie np. na konferencji prasowej. - W telewizji publicznej to dociera do każdego działacza, który teraz wie, że nie bankster (Morawiecki), tylko Błaszczak - oceniła.

- Kaczyński odszedł z rządu, ale zostawił swojego awatara. Prezes zajmie się partią, a jak będzie potrzebował, żeby coś zostało na rządzie powiedziane, to powie: "Mariusz, powiedz państwu". I tyle - podsumowała zmianę w rządzie Mateusza Morawieckiego.

"To było chirurgiczne cięcie"

Odejście Kaczyńskiego z rządu przełożyć się ma na aktywność prezesa w terenie. Jeżdżenie po kraju to element kampanii wyborczej przed przyszłorocznymi wyborami. W czasie rekordowej inflacji, drożyzny i rosnącej niepewności walka o głosy wyborców może nie być łatwa.

Nastroje wśród społeczeństwa dobrze pokazała słynna sprawa naczelniczki poczty z Pacanowa. Kobiecie groziło zwolnienie z pracy po tym, jak minister Michał Cieślak poskarżył się jej przełożonym. Politykowi nie spodobało się, że naczelniczka zagadnęła go w sprawie drożyzny. Ostatecznie Michał Cieślak nie jest już ministrem (podał się do dymisji po tym, kiedy takie rozwiązanie wskazał Jarosław Kaczyński), a naczelniczka dalej kieruje pocztą w Pacanowie.

- To jedno z najważniejszych wydarzeń kampanii wyborczej, które pokazało, że problemów takich jak inflacja, drożyzna nie da się uniknąć. Że trzeba coś zacząć robić, albo przynajmniej doskonale udawać, że się coś robi. Do wyborów jest bardzo daleko, to jest ponad rok, da się więc sprawdzić wszystkie działania typu dopłaty do węgla. Przed nami sezon grzewczy, więc będzie widać, co się udało zrobić, a czego się nie udało - uważa Dominika Długosz. Jak dodała dziennikarka, problemy związane z rosnącą inflacją szybko nie znikną. - Obajtek teraz mówi, że robi promocję (ceny paliwa z Orlenu mają być w czasie wakacji niższe), ale po wakacjach zło uderzy znienacka i będziemy mieli paliwo po 10 zł - oceniła.

- Sprawa z Pacanowa to jest coś, o czym można rozmawiać przy stole, nie jest to nic skomplikowanego, jak np. praworządność. Dlatego PiS załatwiło sprawę tak szybko, to było cięcie chirurgiczne - uważa Agata Kondzińska. Dziennikarka "Gazety Wyborczej" przyznała, że nie liczy na to, że rząd zaproponuje kompleksowe działania na czas walki z inflacją i drożyzną. - Ta władza ma wielką niechęć do działań, które byłyby omawiane, konsultowane. Przykładem ostatnim jest Polski Ład, którego krytykiem - jak się  okazało - jest nawet Mateusz Morawiecki - przypomniała w TOK FM.

Jak więc w tak trudnych czasach zdobyć poparcie wyborców? Dziennikarki nie miały wątpliwości, że rządzący zdecydują się na rozwiązania, o których wprowadzeniu już spekulowano. Chodzi np. o podwyżkę 500 plus. O tym, że flagowy program socjalny PiS-u ma być odświeżony, że do rodziców trafiać będzie więcej pieniędzy, mówiło się już kilka tygodni temu, gdy w Markach odbyła się konwencja, która otworzyła kampanię Prawa i Sprawiedliwości. - Jestem pewna, że pomysły - typu wyższe 500 plus, dopłaty - pojawią się na pół roku przed wyborami - powiedziała Dominika Długosz.

DOSTĘP PREMIUM