"Społeczeństwo jest bardziej postępowe niż posłowie". Spór wokół pomysłu referendum aborcyjnego

Odrzucenie przez Sejm projektu legalizującego aborcję nie zamknęło tematu. - Widzimy pilną potrzebę liberalizacji prawa. By Polki chciały decydować się na dzieci - mówi w TOK FM Barbara Nowacka z KO. Jednym z pomysłów jest referendum aborcyjne. Zdania wśród polityków są jednak podzielone.
Zobacz wideo

Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu obywatelski projekt ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży, który zakładał prawo do aborcji do 12. tygodnia ciąży. Za odrzuceniem projektu głosowało 265 posłów, m.in. z PiS, Konfederacji, prawie całego klubu Koalicji Polskiej - PSL (od głosu wstrzymał się Władysław T. Bartoszewski), a także posłanka KO Joanna Fabisiak (Paweł Poncyljusz i Paweł Kowal nie wzięli udziału w głosowaniu) oraz posłowie: Wojciech Maksymowicz i Paweł Zalewski z Polski 2050.

Politycy zaproszeni do "Wyborów w TOK-u" u Dominiki Wielowieyskiej byli pytani o pomysł rozstrzygnięcia sprawy aborcji w referendum.

Zdaniem Anny Marii Żukowskiej, posłanki Nowej Lewicy, "nie jest to metoda dojścia do pożądanego stanu".  - Pod rządami PiS to się udać nie może. Nie mamy pewności, że Prawo i Sprawiedliwości nie zrobiłoby z tego referendum za czy przeciwko zabijaniu dzieci - mówiła.

Wskazała jednocześnie, że "referenda w sprawie aborcji czy też np. związków partnerskich na świecie się odbywają. Nawet w ten sposób zostały wywalczone prawa w Irlandii i Portugalii". Tyle, że -  jak wskazała - referenda w tych krajach były poprzedzone panelami obywatelskimi. - Także parlament mocno uznawał czynnik społeczny, była kampania - dodała.

Przeciwko referendum w sprawie aborcji jest także Jarosław Sachajko, poseł Kukiz'15. - Co do praw człowieka do życia nie powinniśmy urządzać referendum. Dzieci mają prawo żyć. Od pierwszego dnia, od poczęcia  tłumaczył. - A referendum jest wyjątkowo wypaczone. Za chwilę ktoś wymyśli, że referendum trzeba robić, czy mogą żyć osoby łyse, czy np. osoby powyżej 80. roku życia. Życie jest największą wartością - podkreślił. 

Dopytywany, czy jest w takim razie za całkowitym zakazem aborcji, odpowiedział krótko. - 13-latka nie może iść na polowanie, a może zabić własne dziecko - wskazał. 

- Paradoksalnie zgadzamy się z politykami opozycji, że bardzo trudno jest wypracować pytanie. Bo jak by ono miało brzmieć?! -  to już Marcin Porzucek, poseł PiS. - A może teoretycznie, zapiszmy propozycję, która była kilka dni temu w Sejmie: aborcja na życzenie, aborcja dla 13-latek bez wiedzy rodziców - ironizował.  

Podkreślił przy tym, że w tej kadencji żadnego referendum w tej sprawie nie będzie. A w kolejnej? - Nawet gdyby doszło do zmiany rządu, to widać wyraźnie, jak głosowała opozycja. Część polityków PO, niewielka, ale jednak, zatrzasnęła się w toalecie. Z drugiej strony lewicowi politycy, wchodzący w skład Kolacji Polskiej gdzieś się zapodziali. Nie chcą wchodzić sobie w szkodę. To przykład na to, że jest szersze grono polityków, którzy tego (pomysłu) nie popierają - mówił też. 

"Nie żyjemy w normalnych warunkach"

Jak wynika z sondażu dla WP, ponad połowa badanych uważa, że o przepisach aborcyjnych powinno zdecydować referendum.

- A według sondażu OKO.press 66 proc. Polek i Polaków byłoby za liberalizacją przepisów -  skomentowała Hanna Gill-Piątek, przewodnicząca Koła Parlamentarnego Polska2050. I podkreśliła, że "aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka". - Antykoncepcja z kolei bezpłatna, a edukacja seksualna powszechna - dodała. 

Jakie w tej sytuacji politycy widzą rozwiązanie? 

W ocenie Anny Marii Żukowskiej "najlepiej byłby złożyć projekt ustawy i procedurę legislacyjną przeprowadzić w polskim parlamencie". Podobnego zdania jest także Barbara Nowacka wiceprzewodnicząca Klubu Koalicji Obywatelskiej. 

- Kwestie dostępności za zabiegu przerywania ciąży trzeba rozwiązać na poziomie ustawowym, bo nie ma normalnych warunków do przeprowadzenia referendum -  zapewniła. I od razu dodała: "Przez najbliższe lata będzie w Polsce i tak wielki konflikt wokół każdej istotnej sprawy. Co szczególnie widać po zachowaniu kościoła i posłach prawicy, którzy wokół praw człowieka i wolności osobistych będą próbowali robić kampanię".

W ocenie Barbary Nowackiej, kwestie tę trzeba w Polsce uregulować jak najszybciej. - Widzimy pilną potrzebę liberalizacji prawa. By Polki chciały decydować się na dzieci - mówiła. - Polki nie mogą czekać 15 lat na decyzje o bezstronnym referendum, bo to dziś widzimy dramat młodych kobiet i ich obawy, czy w ogóle decydować się na dziecko - dodała.

Według Hanny Gill-Piątek możliwe są z kolei dwa rozwiązania. -  Dopuszczam referendum tak samo jak zmianę ustawy przez Sejm - wskazała. 

Choć jak od razu zastrzegła, "gdyby w tej proporcji mieć nadal opozycję, to i tak taka ustawa, by nie przeszła - posłowie PSL głosowali głównie za odrzuceniem tego projektu". - Społeczeństwo jest bardziej postępowe niż posłowie, których to społeczeństwo wybiera - podkreśliła. 

Zastrzegła też, że jeśli chodzi o propozycję referendum, to nie powinien być to plebiscyt, w którym wygrywa silniejszy medialnie". W jej ocenie, lepiej - po wyborach - "pracować przez rok nad pytaniami do panelu obywatelskiego, by wprowadzić w Polsce standardy pogłębionej bezpośredniej demokracji". 

Za pomysłem referendum opowiedział się PSL.  

- Prawo człowieka do wyboru jest nie ważniejsze niż prawo człowieka do życia. Traktuję je na równi -  mówił Marek Sawicki, poseł PSL. Ale od razu zastrzegł: "Niezmiennie od 1993 roku w  sprawie aborcji mam to samo zdanie" aborcja nie powinna być legalna. Dozwolona. Ale w określonych przypadkach - co było ujęte w kompromisie aborcyjny - trzy warianty zostały dopuszczone".  

- Czyli zagłosuje Pan za liberalnym prawem, jeśli tak zdecyduje większość Polaków w referendum?  - dopytywała prowadząca.

- Jestem za tym, by przyjąć wolę referendalną - odpowiedział Marek Sawicki. 

- Zagłosuje Pan za liberalizacją ustawy? 

- Ale nie za aborcją bez powodu czy aborcją na życzenie, w tym dla 13-latki.  Wydaje mi się to przesadą, to stanowisko za daleko idące - skwitował. 

DOSTĘP PREMIUM