"Samorządowiec to zawód". Autor "Lokalsów" o spółdzielniach pracy i pensjach do 20 tys. zł

Wychodzą na jaw nowe fakty w sprawie burmistrza Kalisza Pomorskiego. Jak zapewnia Andrzej Andrysiak, to jednak nie jest wyjątkowa sytuacja. - Nie ma większego mitu w debacie publicznej od tego, że samorządność się nam udała - zapewnia w TOK FM autor książki "Lokalsi".
Zobacz wideo

Na tokfm.pl dostępny jest specjalny odcinek serialu radiowego "Folwark", w którym Michał Janczura, dziennikarz TOK FM, przygląda się nowym faktom w sprawie działalności burmistrza Kalisza Pomorskiego.
Przypomnijmy, "Folwark" opowiadał między innymi o mobbingu i zastraszaniu, jakie miał stosować Janusz Garbacz wobec pracowników ratusza.

W ostatnim czasie, na jaw wyszły informacje o kolejnych pokrzywdzonych osobach, a także o decyzji władz PSL o przywróceniu burmistrzowi pełni praw członka partii.

Zdaniem Andrzeja Andrysiaka, sytuacja z Kalisza Pomorskiego to nie jest odosobniony przypadek. - To jest tak, jakbym w dużej części słuchał reportażu o rodzinnym mieście, czyli o Radomsku. Abstrahując od mobbingu, mechanizmy, które Michał Janczura pokazuje we wszystkich odcinkach, są właściwe dla samorządu lokalnego - mówił w TOK FM.

Autor książki "Lokalsi" przekonywał przy tym, że "nie ma większego mitu w debacie publicznej od tego, że samorządność się nam udała". Wpływ na to miała m.in. polityka na poziomie centralnym. - To nie jest tak, że partie polityczne nie widzą, jak ten mechanizm wygląda. Politycy go tolerują, bo wiedzą też, że burmistrz z ich partii dysponuje tzw. spółdzielnią pracy, czyli dystrybucją miejsc pracy, które są atrakcyjne dla mieszkańców - wyjaśniał. - W mniejszym mieście praca w samorządzie jest atrakcyjna. Choćby z tego powodu, że jest kodeksowa, czyli daje wszystkie uprawnienia wynikające z kodeksu pracy - powiedział.

W jego ocenia, "budowa takiej spółdzielni pracy to zresztą zadanie, które burmistrz czy np. prezydent miasta realizuje w ciągu kilku pierwszy tygodni-miesięcy, kiedy przejmie już władzę". -  A potem przez lata cały mechanizm samorządowy jest podporządkowany temu, by ta spółdzielnia działa jak najdłużej. To jest główny zarzut do samorządu lokalnego - podkreślił. 

W ocenie Andrzeja Andrysiaka problemem jest też brak mediów niezależnych. Stowarzyszenie Gazet Lokalnych ocenia, że gazet lokalnych jest jedynie 120-140 na 314 powiatów. - W dużej części ich nie ma. Albo co gorsza, jak w Kaliszu Pomorskim, jest to medium samorządowe. Czyli gazeta, która udaje normalną gazetę, a w której burmistrz uprawia to, co Jacek Kurski uprawia w telewizji polskiej - ocenił.

"Samorządowiec to jest zawód"

Gość TOK FM wskazał też, co należałoby zrobić w sytuacji "tolerowania degeneracji, które się pojawiają w samorządzie lokalnym". Na pierwszym miejscu wymienił debatę na poziomie ogólnopolskim. - Trzeba zdiagnozować sytuację, przyjąć do wiadomości, że jest źle. Ale tu problem z kolei w tym, że na poziomie ogólnopolskim jest podział na PiS-PO i on unieważnia wszystkie problemy w skali kraju. Najważniejsza jest walka między PiS i PO - ubolewał w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Na drugim miejscu wskazał na rozwiązania prawne, które trzeba przeprowadzić w parlamencie. To - jak mówił - m.in. wprowadzenie dwukadencyjności w samorządzie.  - W tej chwili na poziomie lokalnym samorządowiec to jest zawód. To nie jest działalność społeczna. Są tacy, którzy w różnych radach siedzą 16 lat, a nawet 20-24 lata -  mówił. I od razu dodał, że w samorządzie nie ma też wieku emerytalnego. - Można siedzieć tam również w wieku 70-80 lat - podkreślił.

Zdaniem autora "Lokalsów" należałby także zabrać część pieniędzy, które bezpośrednio trafiają do samorządów, bo "głównym motorem wejścia w działalność samorządową są diety". - Radny dostaje 2-2,5 tys. zł. Wójtowie, prezydenci, burmistrzowie zarabiają po 20 tys. zł. Także w gminach, które mają ledwie 6 tys. mieszkańców. Trudno to uzasadnić - uważa Andrysiak. Jak dodał, zmiana przepisów spowodowałaby, że do samorządu napłynęłoby więcej świeżej krwi, nowych ludzi.

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny. Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM