"PiS jest jak obłąkańczy statek, a za sterem człowiek bez map". Oczkoś ostrzega: Pójdziemy z nim na dno

Kiedyś Jarosław Kaczyński swobodnie komunikował się z ludźmi na spotkaniach, a teraz czyta z kartki. To też pokazuje, dokąd PiS dochodzi: próbuje zachować pełną kontrolę nad przekazem i obraża się za dowcipy - ocenił w TOK FM dr Mirosław Oczkoś. Dowodem na poparcie tej tezy jest - jak dodał ekspert ds. wizerunku politycznego - złożenie przez NBP zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, w reakcji na wypowiedzi Donalda Tuska i Tomasza Siemoniaka.
Zobacz wideo

Inflacja w Polsce bije kolejne rekordy i jest najwyższa od ćwierć wieku. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w czerwcu wyniosła 15,5 proc. Polacy odczuwają drożyznę na każdym kroku - kupując jedzenie, płacąc rachunki za prąd i gaz, tankując samochód. Jednak rząd przyczyn gwałtownych wzrostów cen upatruje nie w swoich decyzjach, ale przede wszystkim w polityce Władimira Putina i wojnie w Ukrainie.

Rządzący dają też obywatelom wiele bezcennych rad. I tak, w zeszłym tygodniu prezydent Andrzej Duda, podczas spotkania z mieszkańcami Lipska, apelował o zaciskanie pasa oraz optymizm w tych trudnych czasach. W środę premier Mateusz Morawiecki radził Polakom, by ocieplali domy jeszcze przed tym sezonem grzewczym. A do tego minister edukacji Przemysław Czarnek opowiedział  "Super Expressowi", jak radzi sobie z drożyzną. - Drożyzna nie oznacza, że nie można jeść. Można jeść trochę mniej i trochę taniej – mówił.

- To są klasyczne wpadki wizerunkowe – ocenił w Wywiadzie Politycznym TOK FM dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. marketingu politycznego. - Gdyby rządzący mieli empatię i na czymkolwiek się znali, to tych rzeczy by nie mówili. Bo to są słowa, które drażnią ludzi - stwierdził.

Jak dodał, do kłopotów Polaków z wysokimi cenami dochodzi też problem z zaopatrzeniem się w węgiel na zimę. - Ja to znam z kronik PRL-u, w których pojawiały się kartki na mięso i masło. A teraz myślę, że będą kartki na węgiel. Albo, żeby nie kojarzyło się źle, to będą pieczątki albo bony na węgiel - mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Jego zdaniem "PiS zaczyna przypominać obłąkańczy statek, który stale się wynurza i zanurza". - Tylko że przy sterze stoi człowiek, który nie ma aktualnych map i nie wie, dokąd chce dopłynąć. Chce tylko trzymać ster. I to jest najgorsze, co może być, bo pójdziemy z nim na dno. Sterujący pozostanie z uśmiechem na ustach, bo załapie się do szalupy, a pozostali będą mieli gorzej – ocenił Oczkoś.

Jak wyjaśnił, "pójściem na dno statku" jest krach ekonomiczny. Gość TOK FM ocenił, że Polska zbliża się do tego w szybkim tempie. - Ja się dziwię, że rządzący nie próbują tego kursu powstrzymać i zrzucić kotwicy. Bo co z tego, że póki co mają władzę, jak ludzie wywiozą ich na taczkach? - pytał retorycznie.

"PiS zaczyna się bać"

Ekspert ds. marketingu politycznego podkreślił, że każda władza się zużywa i także PiS nie jest od tego wolny. W ocenie gościa Mirosława Oczkosia politycy partii rządzącej są tego świadomi, dlatego stają się coraz bardziej nerwowi.

- Kiedyś Jarosław Kaczyński swobodnie komunikował się z ludźmi na spotkaniach, a teraz sztywno czyta z kartki. To też pokazuje, dokąd PiS dochodzi. Próbuje zachować pełną kontrolę nad przekazem i obraża się za dowcipy – powiedział, przywołując sytuację z piątku, kiedy prawnicy NBP złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Donalda Tuska. Chodzi o jego wypowiedź, w której stwierdził, że jeśli PO wygra wybory, "wyprowadzi Glapińskiego z NBP".

- To jest obłęd. I to oznacza, że władza zaczyna się bać. A władza, która się boi dowcipów i krytyki, zaczyna się zachowywać coraz bardziej irracjonalnie. I teraz możliwości są dwie: albo Zjednoczona Prawica odda władzę, nie kombinując zanadto przy ordynacji wyborczej, albo postawi na wariant siłowo-kombinatorski. Trzeciej drogi nie ma – podsumował gość Karoliny Lewickiej.

DOSTĘP PREMIUM