"Żona Glapińskiego pokazała, co oni potrafią". Kołodziejczak: Ludzie Agrounii tylko czekają, by złapać wpływowego polityka

Zdaniem Michała Kołodziejczaka rządzący nie boją się opozycji, tylko "prostej rozmowy ze zwykłymi ludźmi". Działacze Agrounii będą więc chcieli rozmawiać z ludźmi władzy. Tak jak w Sopocie z prezesem NBP i jego żoną. - Zobaczyliśmy to odrealnienie polityków władzy od obywateli - ocenił.
Zobacz wideo

Wielką karierę zrobiło nagranie z Sopotu, którego bohaterami są państwo Glapińscy. Działaczka Agrounii pytała prezesa NBP, jak żyć w czasach galopujących cen i rosnących rat pożyczek, prezes NBP i jego żona przekonywali, że teraz są "normalne kredyty". Katarzyna Glapińska życzyła też kobiecie wygranej w totolotka.

Michał Kołodziejczak zapowiedział w Poranku Radia TOK FM, że to prawdopodobnie nie jest ostatni filmik z rządzącymi w roli głównej. - Ludzie Agrounii są w całej Polsce, tylko czekają, żeby wystrzelić, wybuchnąć, złapać jakiegoś wpływowego polityka - mówił w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

Działacze mają nagrywać rozmowy z ludźmi władzy. - Uważam, że właśnie tego boi się dzisiaj władza PiS. Ta rozmowa była dużo lepsza niż polityków opozycji z władzą. Kaczyński nie przejmuje się tym, że ktoś wyjdzie i na niego pogwiżdże, że powie, że jest złodziejem. Oni boją się dzisiaj normalnej, prostej rozmowy ze zwykłymi ludźmi. Tutaj zobaczyliśmy to odrealnienie polityków władzy od obywateli. Żona pana prezesa Glapińskiego pokazała, co oni potrafią - mówił Kołodziejczak.

Kołodziejczak przekonuje: Rolnikom jest bardzo ciężko. Agrounia chce uderzyć w marże

Gość TOK FM pytany był także o wysokie ceny żywności. Lider Agrounii alarmował: "Będzie drogo i nie wiem, czy wszystkich będzie stać na jedzenie". Przekonywał, że drożejąca żywności nie oznacza dla rolników wyższego zysku. - Dla nas, dla rolników, produkujących żywność jest bardzo ciężko. Przy tych cenach nawozów, paliwa, energii, przy tych kosztach pracy. A ziemniaki kosztują tyle samo, co rok temu, mięso wieprzowe też. Porozmawiajmy o konkretnych liczbach - mówił Kołodziejczak.

- W sklepie widzę, że mięso wieprzowe nie kosztuje tyle co w zeszłym roku, wydaje mi się, że schabowy tak ze dwa razy podrożał - zwrócił uwagę Jacek Żakowski. 

- W sklepie mięsnym to nie rolnik sprzedaje tylko pośrednik. To już sprzedawca końcowy i oni nabijają sobie pieniądze do kieszeni. I stąd pochodzi inflacja, a nie z produkcji. Winne są markety, winny jest źle zorganizowany rynek - ocenił lider Agrounii. Dlatego, jak dodał, program jego ugrupowania zakłada uderzenie właśnie w marże, które naliczają pośrednicy i prywatne sklepy. - Nie mogą być dwu, trzykrotne w stosunku do ceny produktu. Tak samo trzeba zrobić z energią, z nawozem. Tak samo ograniczyć marże na paliwie - stwierdził.

"Polaków może nie być stać na żywność"

Kołodziejczak uważa, że coraz poważniejszym problemem jest to, iż rolnictwo i produkcja żywności zaczynają być przejmowane przez wielkie firmy. I to one będą dyktowały ceny żywności. - Już dziś 90 proc. stad świń w Polsce należy do wielkich korporacji - mówił. Jak stwierdził, że do tego "rolnicy muszą się bić jak Dawid z Goliatem z wielką Biedronką, która ma ponad 30 proc. rynku detalicznego i zniszczy po prostu każdego".

Gość Poranka Radia TOK FM zarzucił rządzącym bezczynność. - Już dziś powinno być wprowadzone ograniczenie sprzedaży nawozów za granicę, żeby tacy ludzie jak pan mieli dostęp do żywności za dwa-trzy miesiące i za dwanaście miesięcy - mówił rozmówca Żakowskiego. Lidera Agrounii alarmował, że sytuacja może zakończyć się "strasznie i tragicznie". - Rząd PiS-u mówi, że bezpieczeństwo żywnościowe będzie. Oni pana, mnie i wszystkich Polaków "wkręcają". Ja z pełną odpowiedzialnością mówię: Polaków może nie być stać na żywność, która będzie w Polsce sprzedawana - ostrzegał.

Podkreślał, że tymczasem w naszej polityce nikt nie reprezentuje "zwykłych ludzi". - Dlaczego dziś nie mamy strategicznych rezerw żywności, które mogą być uruchomione w czasie kryzysu? Bo nikt w tym kraju o kryzysie nie myślał. Jak taki Glapiński, który zarabia 6000 zł na dzień, może myśleć o tym, że za chleb będzie płacił nie 5 zł tylko 15? Dla niego nie ma różnicy. Ale zwykły Polak, który zarabia 3000, czy tak jak na prowincji 2200 "na rękę", to dla niego to jest problem - podsumował lider Agrounii.

DOSTĘP PREMIUM