"To trójkąt bermudzki, z którego trudno będzie wyjść". Pesymistyczna prognoza polityczna prof. Dudka

"Tak fatalnych wyników, jakie obecnie ma rząd PiS, nie miał nawet rząd PO-PSL w ostatnim roku sprawowania władzy" - wynika sondażu dla KPRM, do którego dotarła "Rzeczpospolita". - Widać wyraźnie, że PiS ma ogromne kłopoty, a odcinek węglowy jest tylko szczytem góry problemów, która wyrosła przed partią rządzącą - komentował w TOK FM prof. Antoni Dudek.
Zobacz wideo

"Rzeczpospolita" dotarła do badań zleconych przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Wynika z nich, że PiS notuje najgorsze wyniki nastrojów społecznych od wybuchu pandemii. Spadek widać we wszystkich 14 kategoriach: od oceny działań premiera po gospodarkę. "Okazuje się, że tak fatalnych wyników, jakie obecnie ma rząd PiS, nie miał nawet rząd PO-PSL w ostatnim roku sprawowania władzy (2015)" - ocenił dziennik.

- Widać wyraźnie, że PiS ma ogromne kłopoty - komentował w TOK FM prof. Antoni Dudek.

Jednym z największych problemów jest coraz droższy węgiel, którego brakuje na rynku. Rząd PiS wymyślił więc, że wypłaci po 3000 złotych tym, którzy ogrzewają dom węglem. "Zapomniał" tym samym o tych, którzy węglem nie grzeją, a i tak przyjdzie im znacznie więcej zapłacić za ogrzewanie.

Zdaniem prof. Dudka wypłata pieniędzy nie musi oznaczać, że temat węgla przycichnie. - Nie wiadomo, czy węgiel w ogóle będzie. - Czym innym jest dostać pieniądze, a czym innym móc je wydać. Ci, co pamiętają czasy PRL-u wiedzą, że nawet, jak komuś nie brakowało pieniędzy, to gorzej było z towarem. Obawiam się, że teraz zacznie się takie polowanie na węgiel. Odcinek węglowy jest tylko szczytem góry problemów, która wyrosła przed partią rządzącą. Jest pytanie, czy ona się zdoła spod tej góry wygrzebać. Czas pokaże - mówił historyk i politolog z Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Odwrót od PiS nie załatwia wszystkiego

Ekspert podkreślił, że kłopoty partii rządzącej nie muszą oznaczać, że rosną szanse na odsunięcie obozu Jarosława Kaczyńskiego od władzy. Jak tłumaczył, "ciągle jeszcze na nastąpił drugi etap utraty przez partię rządzącą poparcia". - Pierwszy to moment, kiedy wyborcy się od niej odwracają, i to już następuje. Ale później się jeszcze muszą zwrócić ku komuś innemu. Jeśli pozostaną w niebycie, to mogą do partii radzącej wrócić - wyjaśnił. 

Wpływ na takie powroty może mieć np. łagodna zima, dzięki której potrzeba będzie mniej opału do ogrzewania domów. - Albo sprawdzą się najbardziej optymistyczne prognozy analityków NBP: inflacja latem osiągnie szczyt i od jesieni zacznie spadać - dodał prof. Dudek. I od razu zastrzegł, że nie są to prawdopodobne scenariusze. Bardziej realny jest ten, że zniechęceni do PiS wyborcy nie będą wspierać przeciwników Kaczyńskiego z partii opozycyjnych.

Jak argumentował gość TOK FM, "zostali skutecznie przekonani przez PiS, że opozycja to obóz Targowicy, zdrady narodowej, wszystkiego, co najgorsze". - Jest pokaźna grupa, która zostanie w domu, bo "na PiS nie zagłosujemy, bo się zawiedliśmy, na tamtych tym bardziej". I to jest podstawowy problem opozycji - podkreślił.

Powrót Tuska sparaliżował Hołownię?

Prof. Dudek uważa, że trudne dla rządzących czasy niezbyt dobrze wykorzystują liderzy opozycji. Jak stwierdził, szansy nie wykorzystał Szymon Hołownia, który "od momentu pojawienia się Donalda Tuska uległ paraliżowi" - I nie przeprowadził frontalnego ataku na niego. W innym języku niż PiS. Prawo i Sprawiedliwość czyni z Tuska przywódcę diabolicznego antypolskiego spisku. Tymczasem on ma potężną hipotekę - za osiem lat swoich rządów, której PiS nie potrafi przestawić. Hołownia mógł to zrobić z innych pozycji. Nie zrobił, bo liczył też, że Tusk się wypali - argumentował.

Dlatego, jak dodał, "wygląda na to, że rozczarowani PiS albo pójdą do Konfederacji, jeśli ta przetrwa,  albo zostaną w domach". - Została wykopana tak głęboka przepaść między opozycją demokratyczną a obozem PiS, że przepływy (wyborców) będą tu niewielkie. Być może to największy sukces PiS - ironizował.

Polityczny trójkąt bermudzki

Zdaniem eksperta z UKSW wybory, które mają odbyć się jesienią przyszłego roku, nie przyniosą uspokojenia sytuacji politycznej. - W następnym Sejmie nie będzie znaczącej większości. Będzie to większość słaba i wejdziemy w fazę wyczekiwania na wynik wyborów prezydenckich. Będziemy mieli fazę chaosu niezależnie od tego, kto wygra - ostrzegał rozmówca Karoliny Lewickiej.

- Najbliższe lata będą bardzo trudne. Zwiększamy wydatki na obronę. Mamy inflację, gospodarka zaczyna zwalniać. To trójkąt bermudzki, z którego trudno będzie wyjść bez ogromnych kosztów społecznych. Ktoś będzie musiał zapłacić za to politycznie - podsumował prof. Antoni Dudek.

DOSTĘP PREMIUM