Miller o wyprowadzaniu Glapińskiego z NBP: Wystarczy, żeby nowy Sejm przyjął uchwałę. I drzwi otwarte

- Jeśli PiS zostawi rzeczywistość prawną, którą sam zbudował, to ta rzeczywistość powinna być wykorzystana przeciwko niemu - stwierdził Leszek Miller w Poranku Radia TOK FM. Były premier przedstawił swoją propozycję na "wyprowadzenie" Adama Glapińskiego z NBP.
Zobacz wideo

W połowie lipca Donald Tusk podczas konwencji PO w Radomiu mówił, że jeśli Platforma Obywatelska wygra wybory, "wyprowadzi Glapińskiego z NBP". O "wyprowadzeniu prezesa NBP" po wygranych wyborach mówił też wiceszef PO Tomasz Siemoniak. Do tych słów odnosił się sam Glapiński, który stwierdził: "Bałbym się, gdyby Polska weszła w taki okres swojej historii, że silni ludzie będą wyprowadzać urzędników państwowych z instytucji, które się nie podobają". NBP złożył w tej sprawie zawiadomienia w prokuraturze.

"Jeśli PiS przegra, co zrobi, by nie oddać władzy?"

Leszek Miller jednak w rozmowie z Dominiką Wielowieyską wydawał się bagatelizować tę sytuację. - Jeśli PiS tak długo walczył o władzę i wykorzystał tragedię smoleńską, żeby ją zdobyć, to co zrobi, żeby jej nie utracić, zwłaszcza gdy przegra wybory? Jestem przekonany, że jak PiS przegra wybory, to dobrowolnie władzy nie odda. Incydent z Glapińskim może być błahy. Mogą być sprawy o wiele poważniejsze - przewidywał były premier.

Zaproponował również rozwiązanie, które - jego zdaniem - byłoby wyjściem z sytuacji w przypadku wygrania wyborów przez dzisiejszą opozycję. - Jeżeli nowy Sejm przyjmie uchwałę, że Glapiński pełni funkcję niezgodnie z prawem, to drzwi otwarte - powiedział były premier. Na argument prowadzącej, że taka postawa to wejście w buty PiS-u, któremu obecnie zarzuca się lekceważenie i łamanie prawa, odpowiedział: "A co w tym złego? Jeśli PiS zostawi rzeczywistość prawną, którą sam zbudował, to ta rzeczywistość powinna być wykorzystana przeciwko niemu".

Miller, by przekonać do swej tezy, budował obraz, który rysowałby się na scenie politycznej, jeśli najbliższe wybory parlamentarne wygrałaby dzisiejsza opozycja. I gdyby doszło do stworzenia przez nią rządu. - W pierwszej fazie prezydent jest ten sam, Trybunał Konstytucyjny jest ten sam i telewizja jest ta sama. I co wtedy nowy rząd będzie miał do roboty? Co do roboty będzie miała ta większość parlamentarna, kiedy prezydent może wszystko zawetować? - pytał retorycznie. 

Matczak: Przyjdą i zrobią sto reasumpcji

Taką postawę krytykował inny gość Poranka Radia TOK FM prof. Marcin Matczak. Prawnik z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego stwierdził, że propozycje w rodzaju "wyzerowania" Trybunału Konstytucyjnego - czyli usunięcia z niego wszystkich sędziów - nie różnią się niczym od tego, co robi PiS. - Próbuje się szukać błędów formalnych np. w powołaniu pana Glapińskiego, a następnie na podstawie opinii prawnej próbuje się twierdzić, że można właściwie odkręcić ten wybór, czyli stwierdzić, że on nigdy nie zaistniał. A dokładnie tak wybrano "dublerów" (w Trybunale Konstytucyjnym) - mówił prof. Matczak w rozmowie z Dominiką Wielowieyską. 

- To są wszystko triki prawne, które pozwalają zakwestionować każdy wybór. Obawiam się, że jeżeli opozycja pójdzie tą samą drogą, którą szedł PiS, to jeżeli ona kiedyś straci władzę, to następna władza potraktuje wszystkie niezależne instytucje jak spółki Skarbu Państwa, zamówi sto opinii prawnych, dokona stu reasumpcji, zmieni uchwały i odwoła wszystkich. Nie na tym polega demokracja i praworządność. Rozliczanie to nie usuwanie z urzędów, tylko pokazywanie zła, które ktoś wykonał - podkreślał Marcin Matczak. 

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM