PiS jeździ po Polsce, by ugrać jak najwięcej na starym porządku. "Jesienią będziemy mieli zupełnie nową rzeczywistość"

Politycy PiS objeżdżają Polskę, żeby spotykać się z działaczami i sympatykami partii. Zdaniem Elizy Olczyk z "Wprost" partia rządząca tak wcześnie rozpoczęła przygotowania do wyborów, ponieważ jesienią będziemy mieli "zupełnie nową rzeczywistość".
Zobacz wideo

Jarosław Kaczyński zaczął objeżdżać kraj zaraz po konwencji PiS w Markach, która odbyła się 4 czerwca. - Ogłaszam mobilizację PiS i całej Zjednoczonej Prawicy. To nie jest hasło, to jest objazd kraju - stara, wypróbowana metoda - mówił wtedy. I jeździł, spotykając się z działaczami PiS i sympatykami obozu władzy. Prezes PiS chciał odwiedzić wszystkie powiaty. Choć, jak w piątek poinformowała gazeta.pl, tournee Kaczyńskiego zostało zawieszone do września. Podróżuje za to premier. Nie wszędzie politycy PiS spotykają się jednak z miłym przyjęciem. Premier Morawiecki został w sobotę wygwizdany w Wejherowie, przed budynkiem protestowało kilkuset przeciwników rządu, których nie wpuszczono na spotkanie. 

Wcześniej w Działdowie premier musiał się zaś zderzyć z trudnymi pytaniami z sali. Jeden z uczestników spotkania powiedział szefowi rządu m.in: "Za tę drożyznę powinni was na taczkach wywieźć". W Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska pytała więc publicystów, czy podróże czołowych polityków przyniosą korzyści PiS-owi. - Na razie trudno powiedzieć, bo mamy rok do wyborów. Widać, że te spotkania wywołują sporo emocji wśród przeciwników, a co za tym idzie pogłębiają polaryzację społeczną - mówiła Eliza Olczyk z "Wprost".

Dodała jednak, że jej zdaniem jest to PiS-owi na rękę, tak samo zresztą jak Platformie Obywatelskiej. - Wiemy z historii, że jeśli przedstawiciele jakiejś partii są źle przyjmowani na spotkaniach wyborczych, to nie oznacza, że dana partia przegra wybory - podkreśliła. Jej zdaniem pokazuje to jednak, że nastroje społeczne nie są za dobre. - PiS będzie miał ogromny problem, żeby wygrać wybory parlamentarne w 2023 roku, choć te dzisiejsze wyjazdy jeszcze o tym nie przesądzają - stwierdziła Olczyk.

"Jesienią będziemy mieli zupełnie nową rzeczywistość"

Dziennikarka wskazała, że PiS tak wcześnie rozpoczął kampanię, ponieważ jesienią - jeśli zaczną się problemy z węglem, z cenami energii, z gazem - będziemy mieli "zupełnie nową rzeczywistość". - Mam wrażenie, że ta obecna kampania to jeszcze wykorzystywanie tych ostatnich możliwości starego porządku. Można poruszać się jeszcze w starych koleinach i ciągle mówić to samo. Natomiast na jesień, na zimę, będzie trzeba przygotować zupełnie nową strategię - oceniła gościni TOK FM.

Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej" zwrócił zaś uwagę na wyniki sondażowe PiS-u. - Od pół roku widzimy sytuację, że PiS generalnie w nich wygrywa, ale jeśli chodzi o rozkład mandatów, to raczej nie rządzi. Dlatego ta kampania jest taka gorąca. Ze strony PiS-u jest świadomość, że jeżeli nie będzie miał samodzielnej większości, to w zasadzie nie ma szans na rządzenie - zauważył.

Dodał, że "PiS czuje nóż na gardle", mając jednocześnie świadomość tej ciężkiej jesieni, która uderzy głównie w partię rządzącą. - Więc myślę, że PiS chce w tej chwili jak najbardziej poszerzyć swoją bazę przed momentem, kiedy formacji rządzącej z tych powodów zacznie spadać poparcie - stwierdził. - Ale ostatnie dwa lata pokazały tylko jedno: ta rzeczywistość jest tak zwariowana, że przewidywać teraz dalej niż na pół roku do przodu to naprawdę wielkie ryzyko - podsumował Osiecki.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM