Hołownia: Możemy wygrać z PiS, ale jak się teraz nie dogadamy, to zrobią nam potem wybory za pół roku

- Jak my sobie dzisiaj ustawimy optykę, że najważniejsze to wygrać z PiS, a na programy i dogadywanie się przyjdzie czas później, to my wygramy z tym PiS, ale oni nam zrobią przedterminowe wybory pół roku później - mówił w TOK FM Szymon Hołownia, lider Ruchu Polska 2050.
Zobacz wideo

Obóz władzy mierzy się z kryzysem - inflacją jakiej nie było od ćwierć wieku, problemami z energią, spowolnieniem w gospodarce. Według opozycji wszystko wymyka im się z rąk. Polska wciąż nie wypełniła chociażby kamieni milowych i wiele wskazuje na to, że tak potrzebne w obecnej sytuacji miliardy z Funduszu Odbudowy, mogą nie trafić do naszego kraju.

Lider Polski 2050 Szymon Hołownia w Poranku Radia TOK FM powiedział, że liczy się z zasugerowaną przez Jacka Żakowskiego tezą, że rząd wychodzi z założenia, że "im gorzej, tym lepiej" , dlatego w im gorszym stanie zostawi opozycji państwo, tym szybciej będzie mógł wrócić do władzy. Według niego odpowiedzią na to powinna być ścisła współpraca po stronie opozycji już teraz, a nie dopiero po wyborach. - Żebyśmy zaczęli się dogadywać, co do programu pierwszych stu dni, co zrobimy w momencie, kiedy wejdziemy do tych ministerstw - wskazał. - Dlatego, że jak my sobie dzisiaj ustawimy optykę, że najważniejsze to wygrać z PiS, a na całą resztę - programy, dogadywania się - czas przyjdzie później, to my wygramy z tym PiS, ale oni nam zrobią przedterminowe wybory pół roku później - alarmował.

Przekonywał, że "rządzący zostawią państwo w dramatycznym stanie", więc trzeba będzie działać, a nie dopiero się układać i zastanawiać, kto na którego ministra i który program powinien być zrealizowany pierwszy. - Teraz jest czas, żeby to zrobić. W momencie, kiedy przejmiemy władzę, będzie trzeba ich rozliczyć. Żadnej grubej kreski, absolutnie - podkreślił. - Natomiast będzie trzeba od razu ruszyć do roboty, żeby ludzie uwierzyli w tych trudnych czasach, że jesteśmy w stanie im zaoferować jakąś nadzieję, a nie tylko ganianie z kijem za poprzednikami - ocenił lider Polski 2050.

"Co będziemy mogli przynieść ludziom, gdy okaże się, że PiS ukradł cały chleb?"

Hołownia nie zgodził się z ekonomistami, jak np. prof. Andrzej Rzońca, którzy twierdzą, że aby ratować gospodarkę będzie trzeba zacząć od cięcia socjalu. Zwrócił uwagę, że sytuacja wielu Polaków jest dziś naprawdę tragiczna finansowo. - To zastrzyki gotówki, którą mogą wydać na naprawdę podstawowe potrzeby. Odbieranie im teraz tego jest totalnie niezrozumiałą dla mnie, abstrahującą od realiów, niepotrzebną fantazją - stwierdził Hołownia. 

Z drugiej strony zauważył jednak, że przyszły rząd może zastać budżet w opłakanym stanie. - Też się zastanawiam, co będziemy mogli przynieść ludziom w momencie, w którym się okaże, że PiS ukradł cały chleb - wskazał. - Czy my im damy igrzyska i to będzie wystarczające, a może powinniśmy zamiast myśleć o tym, czy skoro nie ma chleba dać igrzyska, po prostu dać im szczerość. Uczciwie powiedzieć, gdzie się teraz znajdujemy (...) i za pół roku będziemy tu, a za rok tu, a jak nie to nas z tego rozliczycie - mówił Hołownia.

DOSTĘP PREMIUM