Nowa Izba w SN "politycznym oszustwem"? Kwaśniewski: Wszystko teraz w rękach Dudy

To od prezydenta Andrzeja Dudy teraz zależy, czy nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej w Sądzie Najwyższym będzie jakimś poważnym rozwiązaniem, czy tylko politycznym oszustwem - stwierdził w Poranku TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Zobacz wideo

Przed prezydentem stoi teraz wybór sędziów, którzy wejdą w skład nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej. We wtorek - zgodnie z ustawą przyjętą przez PiS - kolegium Sądu Najwyższego wylosowało 33 nazwiska sędziów. Z nich Andrzej Duda musi wybrać 11. Izba Odpowiedzialności Zawodowej zastąpi Izbę Dyscyplinarną, której status zakwestionował unijny Trybunał Sprawiedliwości. Czy to pomoże rozwiązać spór o praworządność? 

Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, który był gościem Poranka TOK FM, wszystko w tej chwili "jest w rękach prezydenta Dudy". - To jest jego inicjatywa. Czy prezydent znajdzie tutaj jakieś rozwiązanie, które pokaże, że ta nowa izba ma się istotnie różnić od Izby Dyscyplinarnej? (…) Czy mamy do czynienia z politycznym oszustwem, czy jednak jakimś pomysłem, to zobaczymy - mówił były prezydent.

W jego ocenie, jeśli się okaże, że nowa izba ma być jedynie "inną dekoracją tego samego zamiaru", czyli starej Izby Dyscyplinarnej, to będzie oznaczać, że konflikt między Polską a Unią o praworządność dalej będzie trwał. I wszelkie konsekwencje z nim związane również, czyli brak finansowania ze strony UE.

Część prawników uważa, że nominacje prezydenta do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN będą wymagały jeszcze kontrasygnaty premiera. Zdaniem Kwaśniewskiego, trudno wyobrażać sobie, by Mateusz Morawiecki w tej kwestii jakoś przeciwstawił się prezydentowi. - To by oznaczało, że mamy duże pęknięcie w obozie władzy i że to wszystko się sypie - stwierdził. 

Błąd premiera?

Prowadzący Poranek TOK FM Jacek Żakowski pytał też swojego gościa o artykuł Mateusza Morawieckiego dla brytyjskiego "The Spectator". "Wojna na Ukrainie obnażyła prawdę nie tylko o Rosji, ale też o Unii Europejskiej, która nie chciała słuchać ostrzeżeń płynących m.in. z Polski" - pisał premier. Szef rządu krytykował też rzekomą dominację Niemiec i Francji. "To, że głos Polski został zignorowany, jest przykładem szerszego problemu, z jakim zmaga się UE. Każdy kraj ma być równy, ale praktyka polityczna pokazała, że głosy Niemiec i Francji liczą się ponad wszystko" - przekonywał.

Kwaśniewski stwierdził wprost, że "nie zgadza się z tą analizą". Zastrzegł, że dyskusje na temat Unii Europejskiej są potrzebne. - Natomiast problem z Mateuszem Morawieckim jest taki, że ze względu na wewnętrzne spory i w rządzie, i w PiS, on się radykalizuje, jeśli chodzi o Unię Europejską - powiedział były prezydent.

- Premier nie chce przegrać jako ten, który był zwolennikiem Unii. To jest, moim zdaniem, błąd, bo on przegra, będąc taką właśnie postacią, która mówi raz jedno, a raz drugie. A ten tekst pokazuje taktyczny zamiar Mateusza Morawieckiego, moim zdaniem nieudany - dodał.

Co do działania samej Unii, gość TOK FM przekonywał, że jeśli Wspólnota chce przetrwać wszelkie trudności, z którymi się zmaga (i zmagać będzie), to tym bardziej siła i jedność są jej potrzebne. Ale, jak mówił, potrzebne jest także wyjście z sytuacji, "w której jedno państwo - ze względu na swoje egoistyczne interesy - może zawetować duże projekty". 

Kwaśniewski krytykował także PiS za to, że konsekwentnie marginalizuje pozycję Polski w Europie i nie podejmuje poważnej dyskusji na temat jej rozwoju. - Unię powinno się reformować, ale celem tego wszystkiego powinno być jej wzmacnianie, a nie dezintegracja - podsumował.

Całej rozmowy słuchaj tu:

DOSTĘP PREMIUM