"Z włamywaczem zamków w drzwiach się nie zmienia". Kobosko: PiS chce zmienić ordynację, by nie oddać władzy

PiS jest partią, która zrobi absolutnie wszystko - legalnie i nielegalnie - by nie oddać władzy - mówił w TOK FM Michał Kobosko, komentując plany PiS dotyczące zmiany ordynacji wyborczej i przesunięcia wyborów samorządowych. - To są takie robótki ręczne w najgorszym możliwym stylu - dodał wiceprzewodniczący partii Polska2050.
Zobacz wideo

Jak podało Radio RMF FM, we wrześniu, czyli zaraz po sejmowych wakacjach, PiS ma złożyć w Sejmie projekt ustawy o przesunięciu wyborów samorządowych - z jesieni 2023 na wiosnę 2024 roku, Tak, żeby nie kolidowały z wyborami parlamentarnymi. Pytany o te doniesienia szef klubu PiS Ryszard Terlecki, stwierdził, że PiS chciałoby przesunąć wybory samorządowe w pakiecie ze zmianą ordynacji, ale to może się nie udać. Dodał, że "wszystko zależy od pana prezydenta". - Na pewno nie będziemy chcieli doprowadzić do takiej sytuacji, żeby było weto, będziemy konsultować te zmiany z prezydentem - powiedział polskatimes.pl.

Michał Kobosko - wiceprzewodniczący partii Polska2050 - zapewnił w TOK FM, że jeśli taka ustawa trafi do Sejmu, jego partia jej nie poprze. - Wychodzimy z założenia, że razem z włamywaczem zamków w drzwiach się nie zmienia. Nie będziemy popierali takiego mieszania w zasadach wyborów. Owszem, jesteśmy świadomi wyzwań związanych z tym, że wybory parlamentarne i samorządowe mają się nałożyć jesienią przyszłego roku, ale to PiS wydłużył kadencję samorządowcom. I co, wtedy nie mieli świadomości, że już po pięciu latach od tej zmiany wybory się nałożą? To było po prostu rozwiązanie głupie i nieprzemyślane - mówił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jak dodał, PiS jest partią, która "zrobi absolutnie wszystko - legalnie i nielegalnie - by nie oddać władzy". - Stąd właśnie te informacje o zmianie terminu wyborów samorządowych. To są takie robótki ręczne w najgorszym możliwym stylu. Czyli jeśli coś im nie pasuje w systemie, w którym działają, to próbują go wyrzucić do kosza - stwierdził. I dodał, że jakiekolwiek zmiany w ordynacji wyborczej powinny być zgłaszane z kilkuletnim wyprzedzeniem, by nie korzystała na nich partia akurat sprawująca władzę.

Według publicystów i komentatorów, rządzący chcą przesunąć wybory samorządowe, bo obawiają się, że nie skończą się dla nich sukcesem. A wtedy trudniej będzie im walczyć o trzecią wygraną w wyborach parlamentarnych.

"Parlament to nie maszynka do mielenia mięsa"

PiS chce zmieniać ordynację wyborczą, jednak nie pali się do zmiany regulaminu Sejmu i Senatu. A to  jest jednym z "kamieni milowych", czyli warunków postawionych przez Komisję Europejską, które Polska musi spełnić, by dostać pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Zdaniem KE, polska władza powinna zrezygnować z praktyki legislacyjnej, która polega na ekspresowym przepychaniu przez parlament ustaw - bez żadnych konsultacji społecznych.

- To elementarz demokracji i aż dziwi, że KE musi tłumaczyć rządowi PiS-u, jak funkcjonuje demokracja. Parlament nie jest maszynką do mielenia mięsa, a w taką PiS zamienił Sejm w ciągu ostatnich siedmiu lat. Stąd bardzo wiele ustaw, jeśli nie wszystkie, które PiS tak przepychał kolanem, okazywało się totalnym chaosem. Trzeba je było nowelizować, bo były dziurawe. Wiejska (ulica, przy której mieści się budynek Sejmu - przyp. red.) została zamieniona w dom wariatów. To nie ma nic wspólnego z demokracją. A coś więcej z dyktaturą - stwierdził polityk Polski2050.

Gość TOK FM powątpiewał przy tym, że PiS wypełni ten, jak i inne warunki, jakie KE stawia Polsce. - Rząd zapowiada, że jesienią złoży wniosek o wypłatę pierwszej części środków z KPO, ale do tej pory nie zrobił praktycznie nic, by oczekiwania KE spełnić. I nie zamierza tego robić. A przypomnijmy, "kamienie milowe" polski rząd sam wynegocjował z Brukselą, więc to nie jest nic Polsce narzuconego. Niestety wszystko na to wskazuje, że pieniędzy z KPO nie ma i nie będzie w tym roku - podsumował Michał Kobosko.

DOSTĘP PREMIUM