"PiS jak chłopczyk w piaskownicy, który wali łopatką, bo mu nic nie wychodzi". Prof. Dudek: To dla Polski kosztowne

- Konfliktem z Niemcami PiS przykrywa swoją ewidentną porażkę w polityce zagranicznej. A polega ona na niezdolności tej partii do budowania koalicji w ramach UE. PiS tego nie robi, a później mówi, że mu Niemcy przeszkadzają. Moim zdaniem to polityka małego chłopczyka w piaskownicy, który wali łopatką na wszystkie strony, bo mu nic nie wychodzi. I to jest polityka dla Polski niezwykle kosztowna - mówił w TOK FM prof. Antoni Dudek, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Zobacz wideo

1 września - na Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentowany będzie raport o stratach wojennych Polski. Szef zespołu, który go przygotował, poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zapowiada, że wtedy  poznamy też wycenę szkód, jakie nasz kraj poniósł w wyniku ataku Niemiec. Publikacja dokumentu odwlekana jest od lat. Zdaniem prof. Antoniego Dudka to, że partia rządząca zdecydowała się powrócić do kwestii reparacji wojennych, jest częścią strategii zaostrzania kursu PiS wobec Unii Europejskiej i jej najsilniejszego członka, jakim są Niemcy.

- Moim zdaniem polityczny pomysł PiS polega na tym, że skoro UE nie wypłaca Polsce pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, to oni przeniosą uwagę części swoich zwolenników na inne pieniądze. Czyli te, które Niemcy są nam winni z racji II wojny światowej. To jest absolutnie fałszywy kierunek budowania naszej polityki zagranicznej w sytuacji, którą mamy na wschodzie Europy. Rozpętywanie w tej chwili olbrzymiego konfliktu z Niemcami jest fundamentalnym błędem - mówił politolog w Poranku Radia TOK FM.

Gra na antyniemieckich nastrojach to zapewne jeden z pomysłów PiS-u na kampanię wyborczą. I - jak ocenił prof. Dudek - sprawa będzie wracała. Gość TOK FM dodał, że PiS ma zamiar szantażować Niemcy kwestią reparacji wojennych, by odblokowały w Unii pieniądze z KPO dla Polski.

Przypomnijmy, Komisja Europejska nadal nie wypłaca nam środków, bo ma poważne zastrzeżenie do stanu praworządności w Polsce. Pod koniec lipca mówiła o tym szefowa KE Ursula von der Leyen, zwracając uwagę, że obowiązujące w Polsce prawo "nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej"

- Konfliktem z Niemcami PiS przykrywa swoją ewidentną porażkę w polityce zagranicznej. A polega ona na niezdolności tej partii do budowania koalicji w ramach UE. Poza Węgrami nikt w Brukseli rządu PiS-u nie popierał. Nawet Węgry już się z tego wycofały. Na tym więc polega problem PiS, że nie buduje skutecznych koalicji, a później mówi, że mu Niemcy przeszkadzają i niech płacą. Moim zdaniem to polityka małego chłopczyka w piaskownicy, który wali łopatką na wszystkie strony, bo mu nic nie wychodzi. I to jest polityka dla Polski niezwykle kosztowna - ocenił profesor w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Tajemnica sukcesu PiS

Mimo fiaska w polityce zagranicznej i nieskuteczności w pozyskiwaniu środków z Unii Europejskiej, Prawo i Sprawiedliwość nadal jest liderem w sondażach. Zdaniem prof. Dudka partia rządząca ma tak wysokie poparcie, bo nieustannie prowadzi rozbudowane badania socjologiczne dotyczące nastrojów Polaków. - Ich wyniki nie są ujawniane, choć badania są robione na nasz koszt. Badania są wykorzystywane do opracowywania konkretnych posunięć politycznych, które dotyczą np. waloryzacji świadczeń. Jestem przekonany, że w tej chwili bada się, jak rozwijać program 500 plus, żeby zyskać jak najwięcej głosów w przyszłorocznych wyborach - uważa ekspert.

W ocenie gościa TOK FM właśnie tę umiejętność badania nastrojów Polaków PiS opanował najlepiej. - Jak patrzę na bilans dokonań tej partii w siódmym roku jej rządów, to w jednym osiągnęła absolutne arcymistrzostwo. Mianowicie, w przekładaniu badań socjologicznych na posunięcia, których celem jest utrzymanie przy sobie elektoratu. To jest tajemnica ich sukcesu. Wiele ludzi się zastanawia, jak to jest możliwe, że w sytuacji tak wysokiej inflacji i innych ogromnych problemów PiS ma ciągle ponad 30 proc. Otóż chodzi o tę metodę. Ona ciągle działa, ale jest pytanie, czy PiS-owi uda się dowieźć swoje poparcie do przyszłorocznych wyborów - powiedział.

Na pytanie dziennikarki TOK FM, czym PiS będzie chciał "kupić" poparcie Polaków w przyszłorocznych wyborach, prof. Antoni Dudek  odpowiedział: "Nawet gdybym potrafił to wyjaśnić, to nie sądzę, żebym chciał podpowiadać PiS-owi".

- Natomiast spodziewam się czegoś, co będzie najtrudniejsze. Czyli wyprofilowanej kampanii skierowanej do małych regionów swingujących, gdzie siły opozycji i partii rządzącej się równoważą. Tam PiS może kierować pomoc po to, żeby przeważył szale na swoją stronę. Nazywam to zindywidualizowaną tarczą antyinflacyjną. Premier Morawiecki wystąpi i powie, że będzie robił takie tarcze w skali całego kraju, tylko na terenach najbardziej potrzebujących. Pojawią się tam ministrowie z wielkimi czekami i ogłoszą: słuchajcie, mamy dla was pieniądze w ramach działań antyinflacyjnych. Oczywiście, to nie będzie miało żadnego sensu, bo nie tak walczy się z inflacją - argumentował profesor w rozmowie z Karoliną Lewicką.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM