UE wstrzyma wizy dla Rosjan? Cimoszewicz: To trzeciorzędny problem i tylko odrobina satysfakcji

Włodzimierz Cimoszewicz nie podpisał się pod apelem europosłów ws. zawieszenia wydawania wiz turystycznych dla obywateli Rosji. Jak stwierdził w TOK FM, problem ma "trzeciorzędną wagę". - Głęboko wierzę, że rośnie liczba Rosjan, którzy sprzeciwiają się wojnie. Nie dają temu wyrazu, bo za to od razu idzie się do łagru. Więc potraktowanie wszystkich Rosjan jednakowo, na zasadzie "nie macie do nas wstępu", to jest w gruncie rzeczy konsolidowanie tego społeczeństwa po stronie Putina - argumentował były premier w rozmowie z Maciejem Zakrockim.
Zobacz wideo

Ministrowie spraw zagranicznych UE mają 31 sierpnia poprzeć zawieszenie porozumienia wizowego z Rosją, co ma ograniczyć liczbę wiz wydawanych rosyjskim turystom - podał brytyjski dziennik "Financial Times". Jak przypomina gazeta, część krajów UE, zwłaszcza te sąsiadujące z Rosją, domaga się całkowitego wstrzymania wydawania wiz turystycznych Rosjanom przez całą Unię. Zagroziły, że jeśli nie zostanie to uzgodnione, jednostronnie zamkną granice dla rosyjskich turystów. "FT" zwrócił uwagę na to, że np. Polska i Czechy zaprzestały wydawania wiz krótko po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, ale ponieważ inne kraje nadal je wydają, Rosjanie mogą się swobodnie przemieszczać po całej strefie Schengen.

List w tej sprawie - do szefów Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej - przygotowała grupa kilkudziesięciu europosłów, którzy domagają się zawieszenia wydawania wiz turystycznych obywatelom Rosji. Wśród sygnatariuszy tego apelu nie znalazł się Włodzimierz Cimoszewicz, który w TOK FM tłumaczył powody swojej decyzji.

- W moim przekonaniu dyskusja na temat wiz jest trzeciorzędnej wagi i nie powinna nas dzielić w Europie. Nie lekceważę tej kwestii i doceniam ładunek emocjonalny, jaki jest zawarty w dyskusji o tym problemie. Ale uważam, że powinniśmy się koncentrować na pomocy wojskowej i ekonomicznej dla Ukrainy. Bo byt tego państwa stał się zagrożony, ale jego gospodarka jest w stanie niemalże ruiny – wyjaśnił były premier i minister spraw zagranicznych w rozmowie z Maciejem Zakrockim.

Przytoczył stanowisko premier Estonii, która stwierdziła, że wstrzymanie ruchu wizowego dla Rosjan może przyczynić się do zakończenia wojny w Ukrainie. - W jej przekonaniu z Rosji na Zachód wyjeżdżają głównie mieszkańcy Petersburga i Moskwy, a jak nie będą mogli tego robić, to wywrą wpływ na pana Putina, żeby zakończył wojnę. To jest wyjątkowo naiwne rozumowanie. Takiego efektu nie ma się co spodziewać. Celem sankcji zwykle jest to, żeby zmienić zachowanie państwa, które zostało nimi dotknięte. Ale w tym przypadku bardzo wątpię, żeby wprowadzenie zakazu wizowego przyniosło taki efekt. Mogłoby być nawet kontrproduktywne – komentował wypowiedź Kai Kallas.

"Odrobina satysfakcji" dla Europy

Były premier przyznał, że irytuje go zbyt duża część rosyjskiego społeczeństwa, która popiera wojnę w Ukrainie lub się nią nie interesuje. - Ale głęboko wierzę, że rośnie liczba Rosjan, którzy sprzeciwiają się tej wojnie. Nie dają temu wyrazu, bo – jak wiadomo – za to od razu idzie się do łagru. Więc potraktowanie wszystkich Rosjan jednakowo, na zasadzie "nie macie do nas wstępu", to jest w gruncie rzeczy konsolidowanie tego społeczeństwa po stronie Putina. Jego propaganda może to wykorzystywać, pokazując, że Zachód walczy ze wszystkimi Rosjanami – uważa Cimoszewicz.

Jak dodał, rozumie, że wprowadzenie zakazu wizowego dla Rosjan przyniosłoby Europie "odrobinę satysfakcji". - Bo wtedy Rosjanie nie będą się szwendali np. pod Bramą Brandenburską, czy jak żona rzecznika prasowego Kremla Dmitrija Pieskowa bawiła się na południu Europy. Ale poza tą satysfakcją niewiele więcej widziałbym pozytywnych skutków takiej decyzji – podkreślił gość TOK FM.

Zdaniem byłego premiera Europa może rozważyć pomysł wprowadzenia zakazu wjazdu Rosjan na teren UE, a jednocześnie przyznawania wiz humanitarnych tym, którzy narażają się na represję ze strony reżimu Władimira Putina. - Tylko że ten pomysł jest łatwy do realizacji wyłącznie wtedy, gdy mamy do czynienia ze znanym dysydentem. A co z pozostałymi Rosjanami, którzy są przeciwnikami tej wojny? Wprowadzilibyśmy specjalną procedurę składania oświadczeń? Nie wyobrażam sobie tego. Wyglądałoby to dosyć absurdalnie – powiedział.

Włodzimierz Cimoszewicz zwrócił uwagę, że kraje bardziej radykalnie nastawione do kwestii wiz dla Rosjan, jak Estonia czy Finlandia, mogą wybrać "strajk włoski" na granicach. - Stosując jakieś mega długie procedury odpraw i kontroli. W ten sposób mogłyby de facto zablokować granice dla Rosjan. Bo ci musieliby stać tam przez tydzień, co pewnie skutecznie by ich zniechęciło. Więc jeśli któreś państwo chce tak zrobić, to może. Natomiast ja uważam, że nie ma się o co tutaj spierać – podkreślił rozmówca Macieja Zakrockiego.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM