Przed Europą gazowy stress test. Ekspert: Boję się, że go nie zdamy przez piątą kolumnę Rosjan

- Boję się, że zrealizuje się czarny scenariusz dla Europy, w którym część krajów Unii Europejskiej okaże się piątą kolumną Rosjan. Chodzi mi też o polityków czy ważne osoby życia publicznego, którzy będą zachęcać do wznowienia relacji energetycznych z Rosją. Będą krzyczeć o potrzebie zniesienia sankcji czy o potrzebie otworzenia rurociągu Nord Stream 2. To już się powoli dzieje - mówił w TOK FM Jakub Wiech, ekspert od energetyki.
Zobacz wideo

Wraz z nadchodzącą jesienią i zimą zbliża się energetyczny stress test dla Europy – wtedy okaże się, czy wystarczy zapasów węgla i gazu na ogrzewanie, a także produkcję w przemyśle. Nie jest także pewne, jak poszczególne kraje Unii Europejskiej przetrwają wzrost cen prądu. Wszystko to konsekwencje kryzysu energetycznego, do którego doprowadziły inwazja Rosji na Ukrainę i nałożone na agresora sankcje.

Jakub Wiech - zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24 – mówił w TOK FM, że najczarniejszy scenariusz dla Władimira Putina zrealizowałby się wtedy, gdyby nadchodząca zima okazała się łagodna i ciepła. – Jeśli warunki atmosferyczne będą sprzyjające, to będziemy mieć mniejsze zapotrzebowanie na energię i jej nośniki. Dzięki temu zasób energetyczny, który zgromadzi Europa na sezon grzewczy, będzie wystarczający np. dla wielu gałęzi przemysłu – tłumaczył w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Przyznał jednak, że boi się innego czarnego scenariusza – dla Europy. – Zrealizuje się wtedy, gdy część krajów Unii Europejskiej okaże się piątą kolumną Rosjan. Chodzi mi też o polityków czy ważne osoby życia publicznego, którzy będą zachęcać do wznowienia relacji energetycznych z Rosją. Będą krzyczeć o potrzebie zniesienia sankcji czy o potrzebie otworzenia rurociągu Nord Stream 2. To już się powoli dzieje. Myślę, że Rosjanie będą używali tej swojej piątej kolumny na przemian z zacieśnianiem oblężenia energetycznego, które już teraz szykują Europejczykom – stwierdził, nawiązując do ograniczania dostaw gazu przez Rosjan do niektórych krajów UE, w tym Polski.

Jak dodał, Europę czeka więc nie tylko test jej gospodarek i "wytrzymałości energetycznej", ale także jej wartości. – Bardzo obawiam się, że my tego testu nie przejdziemy. A jeśli tak się stanie, to otworzy się prosta droga do potężnych problemów energetycznych wewnątrz Unii Europejskiej. A ona już jest podzielona, co jest orężem w ręku Rosji – podkreślił.

Z rzeczy pozytywnych, które ostatnio udało się załatwić niektórym państwom europejskim, ekspert zwrócił uwagę na obniżenie zużycia gazu ziemnego. - Są podejmowane nadzwyczajne kroki w tym kierunku. Przypomina to II wojną światową, kiedy USA przestawiły gospodarkę, politykę i społeczeństwa na tryby wojenne. My teraz też jesteśmy na wojnie energetycznej z Rosją. Więc od przestawienia naszych państw na tryby wojenne będzie zależało to, jak sobie poradzimy z przeciwnikiem – ocenił.

Nawiązał też do metafory, że to "generał mróz" pomógł Rosjanom w walce z Hitlerem, np. podczas niemieckiego oblężenia Stalingradu. Wskazał, że to także od Europy zależy, komu teraz "generał mróz" pomoże – jej czy Rosji.

"Sytuacja jest coraz bardziej nerwowa"

W poniedziałek Czesi, którzy sprawują prezydencję we Wspólnocie, zapowiedzieli, że na 9 września zwołują nadzwyczajną Radę Unii Europejskiej ds. Energii. Gość TOK FM wyraził nadzieję, że uda się wtedy znaleźć rozwiązania, które "wyhamują ekstremalne wzrosty cen" w UE. – One są dyktowane głównie podwyżkami cen za gaz. W ubiegłym tygodniu osiągnęły absolutne rekordy, np. w Niemczech skoczyły ponad dwukrotnie w stosunku do ubiegłego roku – zauważył i wyjaśnił, że Unia może wprowadzić ograniczenia wzrostów cen ropy i gazu na giełdzie, by dać głównie przemysłowi "moment oddechu".

Według Jakuba Wiecha innym rozwiązaniem, które może ograniczyć wzrost cen energii – tym razem w Polsce – jest rurociąg Baltic Pipe, który ma zostać uruchomiony 27 września. – Nasz rząd przedstawiał go jako kluczowe narzędzie zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego. Myślę, że może spełnić taką rolę, ale nadal mamy za mało informacji na temat. Na razie spółka PGNiG informuje, że zakontraktowała dostawę 800 mln metrów sześciennych gazu przez Baltic Pipe do końca 2022 roku. Czy będą inne kontrakty, spółka tego nie ujawnia, zasłaniając się tajemnicą handlową. Wypadałoby cokolwiek już ujawnić, jeśli chodzi o nadchodzący sezon grzewczy, bo sytuacja jest coraz bardziej nerwowa – powiedział na koniec gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM