PiS "uderza pięścią w stół", mówiąc o reparacjach od Niemiec. Ekspert: Nic z tego nie wyjdzie

PiS wraca do tematu reparacji wojennych od Niemiec, jednak zdaniem prof. Ireneusza Pawła Karolewskiego to odciąganie uwagi wyborców od galopującej inflacji i braku pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. - Przypuszczam, że PiS-owi chodzi teraz o to, by podkreślić, że Niemcy blokują wypłacanie tych pieniędzy. A to jest nieprawda, bo bardzo im na tym zależy. Firmy niemieckie lobbowały za tym, żeby te pieniądze zostały Polsce wypłacone - mówił w TOK FM politolog z Uniwersytetu Lipskiego.
Zobacz wideo

W czwartek na Zamku Królewskim w Warszawie ma zostać zaprezentowany raport o stratach wojennych Polski w wyniku agresji i okupacji niemieckiej. Przygotował go zespół pod przewodnictwem Arkadiusza Mularczyka. Poseł PiS zapowiedział, że kwota, którą Polska powinna dostać od Niemiec za wspomniane straty, "jest wyższa niż 850 mld dolarów". Z kolei Jarosław Kaczyński, który weźmie udział w prezentacji raportu, stwierdził, że "nadszedł właśnie czas, by uderzyć pięścią w stół".

- Nic z tego nie wyniknie – ocenił krótko w Poranku Radia TOK FM prof. Ireneusz Paweł Karolewski, politolog z Uniwersytetu Lipskiego. - Rząd PiS-u nie złożył nawet tzw. noty reparacyjnej, czyli oficjalnego stanowiska, w którym oczekiwane jest podjęcie negocjacji na temat reparacji. Ale nawet gdyby ją złożył, wątpię, żeby coś z tego wynikło. To pokazuje przykład Grecji, która złożyła taką notę w 2015 roku i wyliczyła swoje straty z powodu okupacji niemieckiej na jakieś 290 mld euro. Niemcy skwitowały to, że ponoszą odpowiedzialność polityczną i moralną. I tyle. Natomiast sprawy finansowe zostały zakończone do 1990 roku z traktatem o zjednoczeniu Niemiec. Podobnie będzie w przypadku Polski – prognozował w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Ekspert zwrócił uwagę, że PiS-owi chodzi w tej sprawie bardziej o konsolidowanie własnego elektoratu niż o próbę pozyskania pieniędzy od Niemiec. Bo gdyby partia rządząca chciała rzeczywiście je zdobyć, prowadziłaby negocjacje z Niemcami, by sfinansowali – w ramach zadośćuczynienia – konkretne projekty, np. odbudowę Pałacu Saskiego zburzonego przez hitlerowców. - Natomiast tutaj kwestia reparacji to instrument polityczny w kontekście zaczynającej się kampanii wyborczej PiS – podkreślił.

W ocenie prof. Karolewskiego reparacje wojenne to temat zastępczy, który ma odciągnąć uwagę wyborców od takich tematów, jak galopująca inflacja, stan polskiej gospodarki i brak pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.

- To środki, które Polska powinna dostać, a nie dostaje, bo nie spełnia warunków Unii Europejskiej. Przypuszczam, że PiS-owi chodzi teraz o to, by podkreślić, że Niemcy blokują wypłacanie tych pieniędzy. A to jest nieprawda, bo bardzo im na tym zależy. Firmy niemieckie lobbowały za tym, żeby te pieniądze zostały Polsce wypłacone, ponieważ mogłyby korzystać z nich także one, które funkcjonują w Polsce – stwierdził gość TOK FM.

"Niemcy teraz są kreowane na wroga Polski"

Politycy PiS pohukują, że po prezentacji polskiego raportu o stratach wojennych Niemcy będą miały powód do niepokoju. Jednak zdaniem prof. Ireneusza Pawła Karolewskiego Niemcy nie ma to nic wspólnego z prawdą. - Niemcy wtedy mogą pokazać własny kosztorys, nad którym prace zaczęły się już w czasie rządów Gerharda Schrödera. Mogą w nim podliczyć wartość tzw. Ziem Odzyskanych przez Polskę. To sporo wyjdzie i obawiam się, że to będzie więcej, niż wyliczy PiS w swoim raporcie – ocenił.

Podkreślił, że społeczeństwo niemieckie czuje się odpowiedzialne moralnie i politycznie za zbrodniczy system, jakim był nazizm, oraz za zniszczenia wojenne. - Ale mamy do czynienia z nowymi pokoleniami, które nie czują się zobligowane do finansowego zadośćuczynienia. Chcą po prostu dbać o pamięć o przeszłości – powiedział.

Czy kwestia reparacji wojennych wpłynie na stosunki polsko-niemieckie? - Tego jeszcze nie wiemy. Wiemy natomiast, że Niemcy teraz są kreowane na wroga Polski – podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM