Jaka będzie TVP Mateusza Matyszkowicza? "Propagandowy gaz do dechy, bardziej cepem niż skalpelem"

Jacek Kurski został odwołany z posady prezesa TVP, a zastąpił go Mateusz Matyszkowicz. Zdaniem Łukasza Lipińskiego z "Polityki" nowy szef telewizji może być jednak "bajpasowany" przez Kurskiego lub inną osobę, która będzie zajmowała się kampanią wyborczą. - Linia propagandy się utrzyma: bardziej cepem niż skalpelem - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Rada Mediów Narodowych odwołała Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa Telewizji Polskiej. "Potwierdzam, że w wyniku decyzji mojego środowiska politycznego, w porozumieniu ze mną przestałem być Prezesem TVP. Wiem, że przede mną kolejne wyzwania. Telewizja, której oddałem 7 ostatnich lat, jest dziś u szczytu potęgi, wspaniała jak nigdy. Z serca dziękuję Widzom i ludziom TVP" - napisał Kurski na Twitterze. Również rzecznik PiS Radosław Fogiel stwierdził, że "już niedługo przed Jackiem Kurskim nowe zadania". "Rzeczpospolita", powołując się na swoje źródła w rządzie, poinformowała, że w środowisku partii rządzącej niedawno toczyły się rozmowy o przejściu Jacka Kurskiego do rządu. Pojawiły się nawet spekulacje, że były już prezes TVP mógłby objąć stanowisko wicepremiera.

RMN ogłosiła także, że Kurskiego w fotelu szefa TVP zastąpił Mateusz Matyszkowicz, członek zarządu TVP od kwietnia 2019 roku. Kim jest nowy prezes telewizji rządowej? - Podobno najbliżej w PiS-ie mu do Piotra Glińskiego (wicepremiera i ministra kultury – przyp. red.). A ponieważ pozycja Glińskiego nie jest zbyt wysoka, to nie wróżę, żeby Matyszkowicz był na czele telewizji zbyt długo - stwierdził w TOK FM Łukasz Lipiński, zastępca redaktora naczelnego "Polityki".

Bo - jak tłumaczył - Matyszkowicz nie nadaje się na stanowisko prezesa TVP z perspektywy PiS. - Partia potrzebuje tam ważnej osoby ze swojego sztabu wyborczego. Ale może mu kogoś do Zarządu TVP dostawi i ta osoba – z namaszczenia Nowogrodzkiej – będzie zarządzała telewizją. Albo Matyszkowicz będzie "bajpasowany" bezpośrednio ze sztabu PiS, czyli przez samego Jacka Kurskiego lub inną osobę, która będzie się zajmowała kampanią wyborczą - powiedział.

Prowadząca audycję zauważyła, że w obozie rządzącym trwa spór o skuteczność propagandy, którą w mediach rządowych uprawiał Jacek Kurski. Jedni twierdzą, że umacniała żelazny elektorat PiS i służyła partii, a drudzy mówili, że należy złagodzić przekaz. - Uważam, że teraz tej dyskusji już nie będzie, bo przed wyborami PiS wciśnie gaz do dechy. Według mnie nie zobaczymy zmiany w tej telewizji populistyczno-nacjonalistyczno-przaśnej. Bo kampania będzie niezwykle ostra i brutalna. Dlatego linia propagandy się utrzyma: bardziej cepem niż skalpelem - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.

Przypomnijmy, Jacek Kurski objął po raz pierwszy stanowisko szefa TVP w styczniu 2016 r. 2 sierpnia tego samego roku został odwołany przez Radę Mediów Narodowych, która jednak po kilku godzinach wycofała się z tej decyzji. Ponownie wybrany został na szefa Telewizji Polskiej 12 października 2016 r. Był na jej czele do marca 2020 r., gdy znów został odwołany przez RMN. Został wówczas doradcą zarządu TVP. W maju 2020 r. wszedł ponownie w skład zarządu telewizji, a w 24 lipca 2020 r. został pełniącym obowiązki prezesa. 7 sierpnia RMN ponownie wybrała go szefem TVP.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM