Złote rady Kaczyńskiego ws. ogrzewania. Ekspert: Widzę tylko dwie możliwości: złą i jeszcze gorszą

Prezes PiS namawia Polaków, by palili czymkolwiek, bo Polska musi być ogrzana. - Zastanawiam się, dlaczego prezes Kaczyński to powiedział, i widzę tylko dwie możliwości. Pierwsza, zła: coś chlapnął na spotkaniu z ludźmi, żeby wszyscy byli zadowoleni. Druga, jeszcze gorsza: to przemyślana wypowiedź wskazująca nam kierunek, w którym będziemy zmierzać jako kraj - mówił w TOK FM Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.
Zobacz wideo

Na spotkaniu z mieszkańcami w Nowym Targu, jakie miało miejsce w ubiegły weekend, prezes PiS Jarosław Kaczyński odniósł się do sytuacji energetycznej w Polsce i tego, jak ratować się przed kryzysem energetycznym. - Trzeba w tej chwili palić wszystkim, poza oponami czy podobnymi szkodliwymi rzeczami, bo Polska musi być ogrzana – powiedział.

- Zastanawiam się, dlaczego prezes Kaczyński to powiedział, i widzę tylko dwie możliwości. Pierwsza, zła: coś chlapnął na spotkaniu z ludźmi, żeby wszyscy byli zadowoleni. Druga, jeszcze gorsza: to przemyślana wypowiedź wskazująca nam kierunek, w którym będziemy zmierzać jako kraj – komentował na antenie TOK FM Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

W jego ocenie Kaczyński tą wypowiedzią dość celnie podsumował również dotychczasową politykę rządu PiS. Bo, jak stwierdził ekspert, gabinet Mateusza Morawieckiego nie przygotował Polski na kryzys energetyczny po wybuchu wojny w Ukrainie i nałożeniu na Rosję sankcji. - I właśnie tym zdaniem to mówi prezes rządzącej partii – podkreślił.

Prezes PiS zapewnił jednocześnie, że "węgiel będzie przybywał" i do końca sezonu wszyscy potrzebujący go otrzymają. Jednak gość TOK FM był wobec tych słów sceptyczny i ocenił, że w nadchodzącym sezonie grzewczym może tego surowca zabraknąć. - W związku z tym mamy takie wypowiedzi, że trzeba palić czymkolwiek. Obawiam się, że ludzie zrozumieją to jako przyzwolenie dla palenia dosłownie wszystkim: odpadami, mułami i śmieciami węglowymi – powiedział.

Jego zdaniem czeka nas "wolna amerykanka na rynku węgla" w Polsce, bo – jak wskazał – przed wakacjami rząd podjął decyzję o uchyleniu na 60 dni norm szkodliwych substancji w paliwach stałych, które sprzedawane są do gospodarstw domowych. - A w ostatni piątek na posiedzeniu Sejmu przemycono taką poprawkę, która zezwala na zawieszenie norm jakości węgla na najbliższe 24 miesiące. Czyli z 60 dni nagle zrobiły nam się 2 lata. Jeśli Senat to przyjmie, a prezydent podpisze, to będziemy kupować kota w worku na składach węglowych. To jest przerażające, jeśli myślimy o jakości powietrza, którym będziemy oddychali – tłumaczył gość TOK FM.

"Przyjmiemy wszystko, co ma czarny kolor"

Ekspert zwrócił również uwagę, że teraz Polska szeroko otworzyła "wrota" dla węgla z różnych regionów świata. - Przyjmiemy wszystko, co ma czarny kolor i jako tako będzie nadawało się do spalenia. Wielka szkoda, bo jakość powietrza w ostatnich latach zaczęła się już poprawiać – mówił.

Piotr Siergiej stwierdził, że jeśli jest to wstęp do zawieszenia uchwał antysmogowych w polskich miastach, to nic taka decyzja nie pomoże. - Przecież nie będzie łatwiej ogrzać domu. Co więcej. to wprowadzanie w błąd obywateli, bo ogrzewanie domów kopciuchami i węglem to obecnie najdroższa możliwa metoda. Nie myślałem, że kiedykolwiek to powiem, ale tak, węgiel w kopciuchach jest najdroższy. Droższy niż gaz i prąd! Więc przekonywanie obywateli, że kopciuchy są fajne, może odbić się czkawką w marcu czy kwietniu, kiedy właściciele tych pieców zorientują się, ile wydali na węgiel. Rząd mówi, że coś robi, pomaga, ale ta pomoc okaże się przeciwskuteczna. Bo później to będzie postrzegane jako podstawianie nogi – podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM