Premier jest od rządzenia czy od jeżdżenia? "Jego pozycja jest tak słaba, że zostało mu robienie za 'misia' i granie w ping-ponga"

Kiedy problemy się piętrzą, premier wydaje się stosować swoją ulubioną metodę, czyli podróżowanie po kraju i spotykanie się z wyborcami. - To mnie tak irytuje! - przyznała w TOK FM Dominika Długosz i apelowała, by Morawiecki przygotował "projekty ustaw, które pozwolą nam tę jesień i zimę przetrwać". Zuzanna Dąbrowska oceniła, że premier nie ma wpływu na tak wiele spraw, że robienie za "misia" to jedyne, co może robić. - Co on ma innego robić? Jakie ustawy pisać? - pytała.
Zobacz wideo

Inflację mamy w Polsce rekordową - nie chce spadać, choć RPP od roku podwyższa stopy procentowe. Kolejna, jedenasta podwyżka została ogłoszona w środę. Drożyzna galopuje. Przed zbliżającą się jesienią i zimą rosną problemy z dostawami węgla i coraz wyższymi cenami surowców. A bez węgla i gazu Polacy mogą mieć w mieszkaniach zimne kaloryfery i piece.

Premier publicznie poradził nawet obywatelom, żeby zamawiali węgiel z dostawami na grudzień lub styczeń, nie wyjaśniając, co zrobić, gdy mrozy zaczną się np. w listopadzie.

Jak oceniła w TOK FM Zuzanna Dąbrowska, kłopoty z dostawami węgla to w tej chwili największy - obok inflacji - problem rządu. - Myślę, że to problem bardzo groźny z punktu widzenia uprawiania polityki. Bo to realny problem. I jak w słynnej dewizie, że gdy nie ma chleba, to potrzebne są igrzyska - jak nie ma węgla, to też potrzebne są igrzyska. Bo opał i chleb to potrzeby podstawowe, nie da się udawać, że nie istnieją. Ale można próbować odwracać od tego uwagę - mówiła w Poranku Radia TOK FM dziennikarka "Rzeczpospolitej".

Dąbrowska przyznała, że obawia się tego, co jeszcze rząd wymyśli, by odciągnąć uwagę od najważniejszych problemów. A mamy już przecież otwarcie frontu walki o reparacje do Niemiec. - Boję się, że czekają nas kolejne nieszczęsne pomysły propagandowe. Drugą warstwą problemu jest to, jak wiele zniosą obywatele i czy te ratunkowe metody PiS - myślę o transferach, rekompensatach paliwowych, tych plastrach na rany - czy to wystarczy. Posłowie PiS w kuluarach mówią, że najważniejsze, żeby na jesieni nie doszło do protestów. Bo potem jest zima i ludzie nie protestują, świętami się zajmują. Więc taka jest taktyka PiS: przetrwać jesień - wyjaśniła w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Zdaniem Dominiki Długosz do ludzi z otoczenia premiera Morawieckiego cały czas nie dotarło to, w jak trudnej sytuacji się znajdujemy. - Ciągle słyszę w tych receptach, że dosypiemy kasy i ludzie zapomną, może będzie lekka zima... Myślę, że nie ma tam jeszcze świadomości, że to może być najtrudniejsza jesień Prawa i Sprawiedliwości. Zgadzam się z redaktor Dąbrowską, że jesień jest teraz kluczowa, ale jeśli w grudniu nie będzie nas stać na prezenty, jeżeli będziemy siedzieć po ciemku, to naprawdę obywatele się zdenerwują - oceniła dziennikarka "Newsweeka".

Zuzanna Dąbrowska od razu wskazała, jaki ruch wtedy wykonają rządzący. - Każdy wtedy dostanie "koszyk świąteczny" po 1000 złotych. To stara i uznana w Polsce metoda polityczna - mówiła.

Czy premier jest od rządzenia, czy od jeżdżenia?

Tymczasem w obliczu piętrzących się problemów... premier ruszył w poniedziałek w kolejną trasę po Polsce. Podróż chętnie relacjonuje w mediach społecznościowych, więc już pierwszego dnia zobaczyliśmy, jak gra w ping-ponga. Były też rozmowy z rolnikami, wizyty w zakładach pracy.

- Czy premierowi pomoże coś ta trasa, w którą się wybrał, bo zdaje się, że ma nie najlepsze notowania? - pytał swoich rozmówczyń Maciej Głogowski.

- To mnie tak irytuje! - zaczęła Dominika Długosz. - Mam wrażenie, że jesteśmy w permanentnej kampanii. Rok temu przecież też jeździł i dwa lata temu też jeździł - i cały czas jeździ. Nie jestem w stanie tego oglądać, bo nie wiem, co robi premier, żeby rządzić - mówiła.

Dziennikarka "Newsweeka" jest w Karpaczu, gdzie odbywa się Forum Ekonomiczne, tam też we wtorek - jak przypomniała - Mateusz Morawiecki rozmawiał z premierem Czech. - To jest akurat elementem pracy, polityki, ale za chwilę znowu ruszy na Podkarpacie czy gdzieś i będzie jadł śniadania, kolacje z zaprzyjaźnionymi rolnikami. Niech on przygotowuje projekty ustaw, które pozwolą nam tę jesień i zimę przetrwać, a nie jeździ po Polsce - apelowała.

Według Zuzanny Dąbrowskiej premierowi niewiele poza podróżowaniem zostało. - Pozycja Mateusza Morawieckiego jest tak słaba, że zostało mu to robienia za "misia" i granie w ping-ponga. Przecież np. nie ma tak naprawdę takiego ośrodka jak ministerstwo finansów, z którym on mógłby kreować politykę. Decyzje o podwyżce stóp procentowych zapadają w dwóch gabinetach: przy Nowogrodzkiej i w NBP. Więc co on ma innego robić? Jakie ustawy pisać? Może o jakiś kolejnych transferach (socjalnych), co się zamknie w dwóch akapitach - oceniła.

- Mateusz Morawiecki po prostu jest malowanym premierem, więc nie musi się zajmować rządzeniem i ma czas na to jeżdżenie - dodał Maciej Głogowski.

Dziennikarka "Rzeczpospolitej" zwróciła uwagę na to, do kogo wizyty szefa rządu są skierowane. - To nie do was premier jeździ, wcale się nie dziwię, że wam się to nie podoba - mówiła Dąbrowska do Długosz i Głogowskiego. - Chodzi o to, żeby w czasie, kiedy już nie ma pieniędzy i opału, a chleb jest drogi, to chociaż żeby było wrażenie, że nasz ukochany, miły oraz bardzo inteligentny i wykształcony premier jest z nami i do nas przemawia. Takie wrażenie chce kreować PiS, ale nie jestem pewna, czy ono wystarczy - przyznała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM