Wiceminister Kaczmarczyk do dymisji. W koalicji jak w "późnym AWS-ie"? "To dopiero początek"

PiS, pomimo sprzeciwu Solidarnej Polski, miało już podjąć decyzję o dymisji wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi Norberta Kaczmarczyka. Według publicystki "Wprost" Joanny Miziołek, jest on dla Prawa i Sprawedliwości za dużym obciążeniem wizerunkowym. - Chodzi o traktor za 1,5 miliona złotych, a przypominam sobie sytuację, gdy dymisja była za zegarek wart kilkadziesiąt tysięcy - w przypadku Sławomira Nowaka. Więc tutaj te spadające sondaże nie pozostawiają wyjścia Prawu i Sprawiedliwości - oceniła w TOK FM.
Zobacz wideo

Prezydium komitetu politycznego PiS zdecydowało, że musi nastąpić dymisja wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi Norberta Kaczmarczyka - poinformował we wtorek wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Kaczmarczyk ma stracić stanowisko m.in. w związku z kontrowersjami dotyczącymi jego prezentu ślubnego w postaci ciągnika wartego 1,5 mln zł.

Jak ustaliła w poniedziałek Gazeta.pl, na dymisję wiceministra rolnictwa nie godzi się Solidarna Polska, a jeśli PiS chce go odwołać, to ziobryści chcą rozmawiać także o dymisji szefa KPRM Michała Dworczyka i ministra Krzysztofa Kubowa. Według Joanny Miziołek z tygodnika "Wprost", Solidarnej Polsce nie uda się tego przewalczyć, bo "Jarosław Kaczyński pewnie uderzy pięścią w stół". Mimo to - jak mówiła - do dymisji Kaczmarczyka dojdzie. - Wizerunkowo to jest za duże obciążenie dla PiS-u. Chodzi o traktor za 1,5 miliona zł, a przypominam sobie sytuację, gdy dymisja była za zegarek wart kilkadziesiąt tysięcy - w przypadku Sławomira Nowaka (ministra w rządzie Donalda Tuska - red.). Więc tutaj te spadające sondaże nie pozostawiają wyjścia Prawu i Sprawiedliwości - oceniła w Poranku Radia TOK FM publicystka. 

Co w tej sytuacji ze Zjednoczoną Prawicą? - Będzie się tam kotłowało, cały czas się kotłuje - stwierdziła Miziołek. I przytoczyła opinię jednego z dziennikarzy, że panuje tam trochę atmosfera jak w późnym AWS-ie. - Chyba tak się zaczyna robić w Zjednoczonej Prawicy. Tam każdy kłóci się z każdym, a to jest dopiero początek - oceniła. - Przyjdzie zima i dopiero poparcie zacznie spadać. Wtedy zaczną się rozliczenia wewnętrzne - mówiła.

- A jeżeli oni się rozsypią wewnętrznie, to później będzie to już taka normalna sytuacja, w której to jest partia oddająca władzę. To trochę idzie w tym kierunku, bo każda decyzja rodzi milion spekulacji: to w takim razie kogo dymisjonujemy z drugiej strony - dodała. 

Pycha wiceministra Kaczmarczyka. "To na wyborców działa wstrząsająco"

Także w ocenie Marcina Piaseckiego z "Rzeczpospolitej" ziobryści prawdopodobnie nie ugrają nic poza awanturą. - Solidarna Polska znowu chwyciła za swoje szabelki i twierdzi, że nie pozwoli na dymisję Kaczmarczyka. Trudno powiedzieć, na czym ma polegać ten brak zgody, najprawdopodobniej na kolejnej, może trochę większej awanturze w koalicji rządzącej - powiedział.

Rozmówca Jana Wróbla dodał, że zorganizowanie tak wystawnego wesela przez ministra Kaczmarczyka w czasie tak wysokiej inflacji, musiało być "gigantyczną pychą, brakiem hamulców oraz nieprzepartą chęcią pokazania i postawienia się". - Skończy się to dla niego najprawdopodobniej źle - mówił. I dodał, że być może nie tylko dla niego, ale także dla jego partii. - Takie sytuacje dla tych mniejszych ugrupowań stają się podstawowymi błędami, jeśli chodzi o kampanię wyborczą. Jeżeli tego rodzaju pycha będzie się pojawiała regularnie, to wydaje mi się, że marny los tych partii podczas kolejnych miesięcy. To na wyborców działa, moim zdaniem, bardzo wstrząsająco - podsumował Piasecki. 

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM