PiS gra na zjednoczenie opozycji? "Chodzi o stempel Tuska. Już mają strategię, jak go flekować całą kampanię"

PiS poważnie myśli o przedłużeniu kadencji samorządów, chce także zmienić ordynację wyborczą do parlamentu. - Prawo i Sprawiedliwość próbuje, nawet jeśli to jest tylko wrzutka na razie, grać na to, żeby opozycja jednak się jednoczyła. Chodzi o to, żeby całej opozycji dać stempel Tuska i wtedy jest łatwy wróg, w którego się będzie waliło - mówiła w TOK FM Aleksandra Pawlickia, dziennikarka "Newsweeka".
Zobacz wideo

Od kilku tygodni ważny politycy PiS mówią o przesunięciu terminu wyborów samorządowych. Choć eksperci jednoznacznie przekonują, że byłoby to niezgodne z prawem, to "legislacyjna maszynka" prawdopodobnie już niebawem ruszy. - Projekt ustawy ws. przesunięcia terminu wyborów samorządowych prawdopodobnie będzie procedowany na następnym posiedzeniu Sejmu - powiedział w środę rzecznik PiS Radosław Fogiel.

Zdaniem Aleksandry Pawlickiej, dziennikarki "Newsweeka", Prawo i Sprawiedliwość, przedłużając kadencję samorządów, chce dokonać "szkodliwego zamachu na demokrację". - PiS chce to przygotować, aby przegrana w wyborach samorządowych, która jest właściwie pewna, nie była stemplem, z którym pójdą na wybory parlamentarne - mówiła w Poranku Radia TOK FM. Jako przykład podawała ostatnie wyborcze porażki PiS w całej Polsce. - Mieliśmy Olsztyn, Olsztynek i Rudę Śląską. PiS przegrywa z kretesem zarówno w dużych miastach, jak i w tych mniejszych oraz w gminach - wskazała. A robienie kampanii do Sejmu jako przegrani - mogłoby według rozmówczyni Jacka Żakowskiego - kosztować PiS odcięcie kilku procent głosów, kluczowych jeśli chodzi o utrzymanie władzy. 

"Ci, którzy manipulują przy ordynacji najczęściej przegrywają"

Po stronie opozycji pojawiła się propozycja, żeby zamiast wydłużać kadencje samorządom, skrócić kadencję parlamentu o pół roku i w ten sposób rozwiązać problem nakładających się kampanii wyborczych. Jak mówiła Pawlicka, może to być odpowiedź na to, żeby PiS nie zdążył manipulować przy ordynacji wyborczej. Partia rządząca chce bowiem zwiększyć liczbę okręgów wyborczych z obecnych 41 do 100. W zamyśle części polityków obozu władzy, miałoby to przynieść wymierne korzyści w przeliczeniu na mandaty. 

Według Łukasza Lipińskiego z "Polityki" mogłoby to być jednak dla PiS-u posunięcie katastrofalne w skutkach. - Ci, którzy manipulują przy ordynacji najczęściej przegrywają - komentował. I dodał, że "ruch z tymi stoma okręgami jest z punktu widzenia PiS-u dosyć desperacki". - On de facto wymusza daleko idącą współpracę na opozycji. A przy niej opozycja wygrywa te wybory przy obecnych sondażach z większością na przełamanie weta - ocenił. 

"PiS-owi jest na rękę, aby cała opozycja szła pod sztandarem Tuska"

Aleksandra Pawlicka zwróciła uwagę dlaczego jednak - według PiS-u - zmiana ordynacji może się opłacić. - PiS próbuje, nawet jeśli to jest tylko wrzutka, grać na to, żeby opozycja jednak się jednoczyła. Z tego co słyszałam, jest bardzo na rękę PiS-owi, aby opozycja szła pod sztandarem Tuska - stwierdziła.

Wyjaśniał, że Kaczyńskiemu i jego partii zależy na tym, aby cała opozycja "dostała stempel Tuska". - Wtedy jest łatwy wróg, w którego się będzie waliło. Powstała cała strategia przygotowana na to, jak Tuska flekować, oczerniać i jest przygotowany podobno cały sztab ludzi, którzy np. w Telewizji Polskiej będą robili medialne materiały. Nie wiem, czy to będzie skuteczne, ale jest taki pomysł - podkreśliła dziennikarka "Newsweeka".

Jak wygląda obecnie kalendarz wyborczy?

Wybory samorządowe wypadają jesienią 2023 r. w związku z tym, że w 2018 r. wydłużono kadencję samorządów z czterech do pięciu lat (ostatnie wybory samorządowe odbyły się 21 października 2018 roku). Jesienią 2023 r. powinny zaś zostać przeprowadzone wybory parlamentarne (ostatnie odbyły się 13 października 2019 roku). Na wiosnę 2024 r. wypadają natomiast wybory do Parlamentu Europejskiego (ostatnie miały miejsce 26 maja 2019 r.).

DOSTĘP PREMIUM