"To buta samców alfa w polskiej polityce". "Moda na sukces" wokół "zjednoczenia" opozycji

- Kiedyś tak zachowywała się Platforma Obywatelska. Ogłaszała coś o jakichś porozumieniach z pozostałymi ugrupowaniami, które po raz pierwszy słyszały to z telewizji. Teraz dowiadujemy się z gazety, że Czarzasty i PO uważają, że się dogadali, a pozostałe partie mówią: Zaraz, zaraz, ale jak to? Co do czego? To jest niestety coś, co się nie zmienia - mówiła w TOK FM Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z "Kultury Liberalnej".
Zobacz wideo

Opozycja jest dogadana i wspólnie stworzy rząd - ogłosił współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty jeszcze przed spotkaniem z liderami pozostałych partii, które odbywa się we wtorek. Jak zauważył Jan Wróbel, mógł być to w rzeczywistości komunikat: "Ja jestem dogadany z Donaldem Tuskiem". - Oczywiście, że tak. To jest w ogóle taka buta tych samców alfa w polskiej polityce, którzy jak sami uznają, że załatwili jakąś sprawę, to już myślą, że wszyscy za nimi mają to załatwione - komentowała w Poranku Radia TOK FM Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z "Kultury Liberalnej". 

Rozmówczyni Jana Wróbla przypomniała, że kiedyś tak zachowywała się Platforma Obywatelska. - Ogłaszała coś o jakichś porozumieniach z pozostałymi ugrupowaniami, które po raz pierwszy słyszały to z telewizji. Teraz dowiadujemy się z gazety, że Czarzasty i PO uważają, że się dogadali, a pozostałe partie mówią: Zaraz, zaraz, ale jak to? Co do czego? To jest niestety coś, co się nie zmienia - mówiła Skrzydłowska-Kalukin.

Zwróciła uwagę, że lider Polski 2050 Szymon Hołownia bardzo się zdziwił i stwierdził, że porozumienie dotyczyło jedynie przyjęcia przez wszystkich opozycyjnych przywódców zaproszenia na wtorkowe spotkanie organizowane przez byłych prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego w 25. rocznicę rozpoczęcia negocjacji o wejście do NATO.

Skrzydłowska-Kalukin zastanawiała się jednak, czy nie jest to mimo wszystko zdradzenie strategii utworzenia co najmniej dwóch bloków opozycji. - Pytanie tylko o to, czy jest to kwestia wyłącznie buty, czy pogodzenia się z tym i już jakiegoś politycznego planu, żeby konserwatyści szli osobno. Skręt na lewo Platformy Obywatelskiej mógłby o tym świadczyć - zauważyła. - Ale być może jest to nadal buta silnych. Choć też nie najsilniejszych. Bo powiedzmy sobie szczerze partia Szymona Hołowni nie jest takim znowu słabeuszkiem - dodała.

"Jesteśmy w okresie prężenia muskułów"

Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej" podkreślił zaś, że dyskusja o wspólnej liście opozycji zaczęła się przedwcześnie. - To już jest never ending story, taka polityczna "Moda na sukces". A wciąż nie wiemy do końca, jakie będą zasady gry. Czy PiS spróbuje zmienić ordynację do Sejmu czy nie - powiedział.

Jak wskazał, PiS na pewno chce przesunąć wybory samorządowe, co też będzie miało wpływ na pewną sekwencję wyborczą i kształtowanie list wyborczych w całej kampanii. - Więc na razie wydaje mi się, że cały czas jesteśmy w okresie trochę prężenia muskułów, pokazywania swojej potencjalnej wartości koalicyjnej - mówił Żółciak.

Zdaniem dziennikarza, o tym jaka będzie ostateczna konfiguracja startu opozycji, dowiemy się nie wcześniej, niż pół roku przed wyborami. - Grunt, żeby w tej chwili ustalić jakieś minimum programowe. Myślę, że mniejszą sztuką jest dogadanie się na potrzeby wyborów, a większą jest to, żeby taki rząd, konglomerat partii o bardzo różnych, często skrajnych poglądach potem przetrwał i nie pokłócił się już na starcie - podsumował rozmówca Jana Wróbla.

Posłuchaj całej audycji:

DOSTĘP PREMIUM