"Jeśli PiS przegra, to nie uzna wyniku. Wtedy przemówi ulica". Miller o "rządzie w stanie rozkładu" i zmianie premiera

PiS zaczyna zmieniać reguły wyborczej gry. Na pierwszy ogień idzie przesunięcie wyborów samorządowych. Leszek Miller w TOK FM ocenił, że PiS chce zrobić wszystko, by dalej rządzić. Wg byłego premiera, jeśli rządzący wybory przegrają, to ich wyniku nie uznają. - Wtedy przemówi ulica - mówił Miller.
Zobacz wideo

Prawo i Sprawiedliwość na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu zamierza w ekspresowym tempie przyjąć ustawę przesuwającą termin wyborów samorządowych. Zgodnie z kalendarzem wyborczym powinny się one odbyć jesienią przyszłego roku, kilka tygodni przed parlamentarnymi.

Według opozycji to próba manipulacji wynikami wyborczymi. Były premier Leszek Miller nie ma wątpliwości, że ustawa zostanie przyjęta. W Poranku Radia TOK FM podkreślał jednak, że - według niego - bardziej niepokojące są "pomruki ze strony pana Kaczyńskiego i PiS-u dotyczące wyborów parlamentarnych". - Tajemniczych grup, które mają kontrolować wybory, zamian w ordynacji, liczbie okręgów wyborczych. Widać, że PiS przygotowało już zmiany, które mają poprawić jego sytuację wyborczą - wskazał eurodeputowany.

Przypomnijmy, że podczas wrześniowych spotkań z wyborcami lider PiS poruszył temat stworzenia "korpusu ochrony wyborów". Po to, żeby - jak to ujął Jarosław Kaczyński podczas przemówienia w Oleśnicy - nie dać się oszukać. - Uważam, że gdyby PiS przegrał te wybory to nie uzna tego wyniku - ocenił Miller. Na pytanie, co się wtedy stanie, odpowiedział: "Wtedy przemówi ulica". - To możliwe i jest to - jak sądzę - jedyny moment, żeby ci, którzy uważają, że PiS jest szkodliwą władzą, się otrząsnęli. Bo pomyślą sobie: Oto kradnie się nam nasze zwycięstwo, nie można na to pozwolić - przekonywał rozmówca Macieja Głogowskiego.

"Rząd jest niewątpliwie w stanie rozkładu"

Coraz częściej pojawiają się doniesienia, że w obliczu kryzysu PiS może zdecydować się na wymianę premiera. Czy dymisja Morawieckiego rok przed wyborami to dobry pomysł? - Nigdy nie ma dobrego momentu na wymianę premiera, ale gdyby teraz do niej doszło, to by oznaczało, że PiS ocenia sytuację jako katastrofalną - skomentował Leszek Miller.

- To znaczy, że prognozuje, że najbliższe tygodnie i miesiące będą niesamowicie ciężkie, problemy społeczne i gospodarcze będą się piętrzyć w skali trudnej do wyobrażenia - dodał. Polityk kontynuował, że w takiej sytuacji PiS, decyzję o dymisji premiera, który ponosi za to wszystko odpowiedzialność, może kalkulować jako korzystną. - Dlatego, że wymiana szefa rządu zawsze przynosi krótką wprawdzie, ale poprawę w nastrojach - wskazał.

A w te bardzo uderzają wysokie ceny energii. Rząd nie radzi sobie z kryzysem i podejmuje chaotyczne działania. Np. z dnia na dzień wprowadził embargo na rosyjski węgiel bez zapewnienia alternatywnych źródeł dostaw. - Rząd jest niewątpliwie w stanie rozkładu i to, co go charakteryzuje to brak wyobraźni i brak oceny skutków decyzji, które podejmuje. A dwa - działanie na rzecz partii, a nie na rzecz kraju. Stara się przede wszystkim realizować polityczne cele ugrupowania rządzącego. To jest to, co według mnie dyskwalifikuje tę ekipę - ocenił polityk.

Za wyciekiem z gazociągów Nord Stream stoją Rosjanie? "Nie chcę wyrokować"

Szwedzka Narodowa Sieć Sejsmologiczna poinformowała we wtorek o zarejestrowaniu dwóch silnych podwodnych eksplozji na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek gazu z gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Wśród zachodnich polityków, a także części ekspertów, wysuwane są wnioski, że to rosyjska prowokacja. - Wszystkie ślady prowadzą do Moskwy - ocenił w TOK FM Robert Tomaszewski z "Polityki Insight".

Leszek Miller powiedział zaś, że nie wie, czy stoją za tym Rosjanie i odwołał się do wpisu byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który na swoim Twitterze "podziękował" za to Amerykanom.

Maciej Głogowski stwierdził jednak, że "to moment, w którym możemy to spokojnie zostawić bez komentarza". - Musielibyśmy się zagłębić w kolejne tweety, w których wyjaśniał swoje stanowisko - wskazał dziennikarz TOK FM. I dodał, że trudno nie brać pod uwagę, że to był rosyjski sygnał.

- Nie można wykluczyć żadnego wariantu. Dzisiaj nie mogę odpowiedzieć na pytanie, kto za tym stoi. Bo też pamiętam wypowiedź prezydenta Bidena, który mówił, że Stany Zjednoczone mają wystarczające instrumenty, żeby uniemożliwić przesyłanie przez Nord Stream 1 i Nord Stream 2 gazu. Ale zastanawiam się, jakie interesy mieliby tutaj Amerykanie. Więc nie chcę wyrokować - podkreślił gość Poranka Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM