Pomysł Sasina z węglem to pułapka na samorządy? "Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać"

- Próba wplątywania nas w działalność handlową bez jasnych przepisów, na dość absurdalnych zasadach, jest czymś, czego nie zaakceptujemy - tak Beata Moskal-Słaniewska, prezydentka Świdnicy, oceniła rządowy pomysł, by to samorządy odpowiadały za dystrybucję węgla.
Zobacz wideo

Samorządy powinny skutecznie wesprzeć swoich mieszkańców w zakupie węgla - twierdzi minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Wcześniej mówił też o tym Jacek Sasin. To nowa rządowa koncepcja, która zakłada, że to właśnie władze miast miałyby kupować surowiec od importerów i sprzedawać go mieszkańcom z mniejszym narzutem, niż robią to składy węgla. 

Ten pomysł krytykowała w Poranku Radia TOK FM Beata Moskal-Słaniewska, prezydentka Świdnicy. - To nie tak, że nie chcemy pomóc rządowi, bo robimy to nieustannie. Ale przerzucane są na nas kolejne zadania, które rząd sobie wymyśla. Przypomnę, że gminy w tej chwili przyjmują wnioski na dodatki węglowe. W samej Świdnicy to jest 2,3 tys. pism, które trzeba było też zweryfikować, zakwalifikować do płatności, dokonać zmian w budżecie. A to tylko jeden z przykładów, bo do tego też dochodzi pomoc uciekinierom z zagranicy - mówiła Moskal-Słaniewska. 

Podobnego zdania, jak podkreśliła, jest przy tym większość burmistrzów, prezydentów i wójtów w całej Polsce. - Próba wplątywania nas w działalność handlową bez jasnych przepisów, na dość absurdalnych zasadach, jest czymś, czego nie zaakceptujemy - dodała w rozmowie z Maciejem Głogowskim.  

Zdaniem wicepremiera Kowalczyka, samorząd powinny jednak poradzić sobie z dystrybucją. A podstawą to takich działań ma być specjalna ustawa. Prezydent Świdnicy zdradziła, że jest już po lekturze analizy tych zapisów, którą przygotował jeden z głównych ekspertów Związku Miast Polskich. - Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Do tej pory zajmowaliśmy się ewidencją ludności, sprawami obywatelskimi, a sprzedaż węgla przekracza jednak nasze możliwości, uprawnienia i wychodzi poza katalog usług - oceniła krótko. 

"Gdzie ta korzyść?"

Prezydentka Świdnicy wskazała, że jej wątpliwości budzi szereg zapisów w ustawie. W tym m.in. ten, że gminy miałyby za zadanie zebrać także od mieszkańców zapotrzebowanie na węgiel, kupić go i dostarczyć. - Nie bardzo sobie to wyobrażam, żebyśmy dzisiaj mieli tworzyć infrastrukturę, która zajmuje się dystrybucją węgla od importera do mieszkańca. Przecież od tego są inne podmioty działające na rynku od wielu lat, świetnie do tego przygotowane i takie, które przeszły całą procedurę związaną z ustawą o akcyzie - zwróciła uwagę. 

Wątpliwości jest jednak więcej. - I jeszcze jeden konkret. Dostaliśmy pisma z PGE Paliwa, gdzie proponuje się nam sprzedaż węgla po 2,1 tys. netto plus VAT. Pomijam fakt, że nie mamy infrastruktury, narzędzi, samochodów, to wszystko trzeba kupić. Kiedy, jak, przez kogo?! Dlatego skupmy się tylko na cenie - musielibyśmy dorzucić marżę z kosztami dystrybucji, co oznacza, że cena węgla nie byłaby mniejsza niż 3,2 tys. zł dla indywidualnego nabywcy. Gdzie ta korzyść, skoro dziś wiem, że na niektórych składach można węgiel kupić taniej? - pytała retorycznie. 

Inna rzecz, jak wskazała, że samorząd nie ma też co liczyć na rekompensaty od rządu. Do tej pory, jak wskazała, nie zrekompensował on w pełni ubytku w podatku PIT. - Zabrano nam znaczny procent tego podatku, bo między 15 a 18 mln zł. Bardzo dużo, bo budżet miasta wynosi teraz ok. 300 mln zł - wskazała na dane.

"Absurdalny pomysł"

Do kwestii dystrybucji węgla przed samorządy odniósł się we wtorek także Jarosław Kaczyński. Prezes PiS w publicznym radiu przekonywał, że "samorządy w Polsce mają obowiązki, w tym także te o charakterze elementarnym". - Jeśli samorządy będą ten obowiązek łamać, to z jednej strony jest odpowiedzialność przed mieszkańcami, którą realizuje się poprzez wybory, z drugiej - są też metody prawne, by tę odpowiedzialność egzekwować. Tutaj jest duża wola sądów, które bywają zaskakujące, jeśli chodzi o orzecznictwo - dodał.

Według prezydentki Świdnicy, to próba przerzucenia odpowiedzialności na samorządy. - Będziemy nadal mocno stać na stanowisku, że dystrybucja węgla nie należy do samorządów. Poza tym uregulowania prawne narażałyby nas - jako wójtów, burmistrzów, prezydentów - na odpowiedzialność karno-skarbową - zwróciła także uwagę. 

Wówczas samorządowców mogłyby czekać poważne konsekwencje. - Gdybym chciała kupować węgiel w celu odsprzedaży innym podmiotom lub osobom fizycznym, musiałabym przejść procedurę związaną z ustawą o zamówieniach publicznych. I choć w tezach do ustawy co prawda znajduje się zapis o wyłączeniach, to jest on tak nieprecyzyjny, że nikt odpowiedzialny i o zdrowych zmysłach, nie weźmie za to odpowiedzialności - tłumaczyła. 

- Czyli to pułapka na samorządy? - dopytywał prowadzący.

- Może tak być. Jesteśmy kontrolowani przez różne instytucje, w tym bardzo mocno przez regionalne izby rozrachunkowe, które m.in. skrupulatnie sprawdzają, czy nasze działania - a dotyczy to też drobnych kwot - są zgodne z ustawą o finansach publicznych. A tutaj doszłoby do złamania kilku ważnych przepisów - odpowiedziała. 

Na uwagę, że to rząd pozwoliłby samorządom łamać przepisy, odpowiedziała krótko. - A później wyciągnąłby konsekwencje. Absurdalny pomysł. Nie damy się wkręcić. Sądzę, ze pan Sasin bez analizy i bez wiedzy rzucił coś w przestrzeń publiczną - skwitowała w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

DOSTĘP PREMIUM