Droga Ziobry na szczyt. "Mściwość, zamiłowanie do spektaklu i nielojalność wobec patronów"

Leżał wtedy na deskach i przy życiu trzymał go tylko syn. Bo Ziobro jest bardzo nastawiony na sukces, ale kiedy jest porażka, wpada w panikę - mówiła w TOK FM Renata Grochal, autorka książki "Zbigniew Ziobro. Prawdziwe oblicze".
Zobacz wideo

Zbigniew Ziobro od dłuższego czasu kreuje się na szeryfa polskiej polityki. Jest dziś jedną z ważniejszych postaci obozu rządzącego – jako szef koalicyjnej dla PiS-u Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Fenomenowi tego polityka postanowiła przyjrzeć się w książce "Zbigniew Ziobro. Prawdziwe oblicze" Renata Grochal, dziennikarka "Newsweeka".

W TOK FM mówiła o problemach, jakie już na początku napotkała podczas dokumentacji materiału do książki. Szybko się bowiem okazało, że utrudnia jej to – jak stwierdziła – jedna z cech charakteru Ziobry. - Szukałam rozmówców do książki, którzy chcieliby się wypowiedzieć pod nazwiskiem. Ale bardzo trudno było mi znaleźć takie osoby, szczególnie wśród podwładnych Zbigniewa Ziobry. Wszyscy mówili, że boją się zemsty. Że chętnie porozmawiają, ale nieoficjalnie, bo mściwość to konstytutywna cecha Ziobry – stwierdziła w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Opowiadała również, jak Marek Kasprzyk – kolega Ziobry ze studiów – opisywał go jako "zakompleksionego chłopaka", który przychodził na imprezy w płaszczu. Później miało się okazać, że pod płaczem młody Ziobro nosił magnetofon, za pomocą którego nagrywał swoich kolegów.

- Zaczął dostawać na studiach anonimy od osoby, która domagała się od niego pieniędzy. W pewnym momencie jego rodzice się tym zaniepokoili i - jak wynika z relacji Kasprzyka - ojciec polecił Ziobrze złożyć doniesienie na policję, że dostaje groźby. Te anonimy są wydrukowane w mojej książce – z błędami ortograficznymi, więc to jest zabawna lektura. Zbigniew Ziobro złożył to doniesienie i jednocześnie zaczął prowadzić prywatne śledztwo. Od razu złożył doniesienie na Marka Kasprzyka i Jarka, czyli jego kolega z liceum w Krynicy. Wskazał ich jako podejrzanych. Nagrywał ich i robił wobec nich prowokacje, żeby na nich skierować podejrzenia. Możemy się śmiać, że to było pierwsze śledztwo Ziobry, zresztą zakończone spektakularną klapą, bo Kasprzyk został uniewinniony - mówiła.

Jak jednak dodała, dla tego młodego studenta zaczął się wtedy 10-letni koszmar, bo – tłumaczyła dalej – był nawiedzany w akademiku przez policjantów o godz. 6 rano. - Policjanci wjeżdżali tam z drzwiami, zatrzymali Kasprzyka. Ten nie wiedział, o co chodzi, bo pomagał Ziobrze ws. anonimów, a został wskazany jako sprawca wymuszenia pieniędzy i ruszył trwający dekadę proces. To był dla niego dramat – oceniła gościni TOK FM.

"Lubił ten spektakl"

Zdaniem Renaty Grochal proces Kasprzaka pokazał, jaką osobą jest Zbigniew Ziobro. - To był taki spektakl, na który Ziobro zapraszał znajomych ze studiów i wygłaszał tyrady. Chciał pokazać się od strony prawniczej. Więc już jako student lubił ten spektakl, który później niejednokrotnie obserwowaliśmy – mówiła dziennikarka.

Prowadząca audycję przywołała z książki fragment uzasadnienia dla wyroku uniewinniającego Kasprzyka. Sędzia mówił: "W postępowaniu pokrzywdzonego (Ziobry) zauważa się eskalację stanowiska prezentującego nienawistny stosunek do oskarżonego". W ocenie Grochal ta eskalacja jest wpisana we wspomniane przez nią wcześniej zamiłowanie Zbigniewa Ziobry do spektaklu. Wskazała, że później – gdy już Ziobro był w polityce – ujawniało się ono wielokrotnie. Np. gdy zasiadł w komisji śledczej, która badała tzw. aferę Rywina, a także w sytuacji, gdy oskarżył on lekarza o nieumyślne doprowadzenie do śmierci pacjenta. Na konferencji prasowej wygłosił wówczas słynne zdanie: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Kilka lat później lekarz został od tego zarzutu uniewinniony.

"Leżał wtedy na deskach"

Kolejną z cech Zbigniewa Ziobry, na którą zwróciła uwagę gościni TOK FM, to nielojalność wobec politycznych patronów. - Porzuca ich, kiedy na horyzoncie pojawia się ktoś, kto może mu otworzyć drzwi do jeszcze większej kariery. Kiedyś jego patronem był Kazimierz Michał Ujazdowski. Ale gdy okazało się, że bracia Kaczyńscy traktują go jako zagrożenie, Ziobro bardzo szybko się od niego odciął i zaczął traktować jako swego patrona Lecha Kaczyńskiego – opisywała.

Jednak jej zdaniem Lech Kaczyński nie poważał Ziobry, nazywając go "czterdziestolatkiem z mentalnością dwudziestolatka". - Ale Jarosław Kaczyński dostrzegł w nim taką determinację i na niego postawił. Zrobił go ministrem sprawiedliwości (po raz pierwszy w 2005 roku - przyp. red.) – powiedziała i przypomniała, że potem Ziobro pozwolił sobie na krytykę lidera PiS i został wyrzucony z tego ugrupowania.

- Leżał wtedy na deskach i przy życiu trzymał go tylko syn Jaś. Bo Ziobro jest bardzo nastawiony na sukces, ale kiedy jest porażka, wpada w panikę – podsumowała Renata Grochal.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM