"Płacą i płaczą". Kaczyński stawia na "prywatyzację państwa". "Przeżył chude lata i nie chce tego powtórzyć"

W Polsce istnieje układ wzajemnych zależności między obozem władzy a jego nominatami w państwowych spółkach. Oni płacą i płaczą. Bo każdy, kto ma rodowód partyjny albo konotacje z PiS, ma też świadomość, że jego byt jest zależny od tej formacji. Dosypuje się więc pieniądze tym, którzy mają jeszcze nadzieję na to, że zostaną zwycięzcami przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. To patologia - mówiła w TOK FM Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

Choć PiS na swoją działalność otrzymuje z budżetu państwa ponad 20 mln zł rocznie, to różnymi sposobami pozyskuje więcej funduszy. Według doniesień TVN24, tygodnika "Polityka" i "Gazety Wyborczej" partia rządząca wydała dyspozycję ludziom, którzy zasiadają na wysokich stanowiskach w spółkach Skarbu Państwa, by wpłacali pieniądze na kampanie wyborcze polityków PiS. - To jest rozłożone na miesiące. W październiku jedne spółki, w listopadzie i grudniu kolejne, żeby nie wszyscy naraz. I do końca roku jak najwięcej, żeby w przyszłym roku można było zrobić kolejną rundę – mówi informator "Wyborczej".

"Polityka" opisała ten mechanizm na przykładzie: "Pięć osób z zarządu PZU w ciągu zaledwie sześciu dni (od 14 do 20 października) wpłaciło na konto partii Jarosława Kaczyńskiego łącznie 225 tys. 750 zł". Z kolei TVN 24 podała, że w 2019 r. 22 osoby z kierownictwa Orlenu przekazały po 74,5 tys. zł na kampanie do europarlamentu byłej premier Beaty Szydło i jej rzeczniczki Joanny Kopcińskiej.

Jak mówiła w TOK FM dziennikarka "Wyborczej" Agata Kondzińska, w Polsce istnieje układ wzajemnych zależności między obozem władzy a jego nominatami w państwowych spółkach. - Jak rozmawiałam z nimi, to usłyszałam, że płacą i płaczą. Bo każdy, kto ma rodowód partyjny albo konotacje z PiS, ma świadomość, że jego byt jest zależny od tej formacji. Dosypuje się więc pieniądze tym, którzy mają jeszcze nadzieję na to, że zostaną zwycięzcami przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Niestety tak to działa, choć to patologia – oceniła w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Sama prowadząca audycję nazwała to "kartelizacją partii", a więc procesem, w którym formacja polityczna przekształca się w "korporację". Ta daje swoim ludziom pracę i oczekuje zwrotu finansowego za taką "inwestycję". - Jest to czubek góry lodowej. Szerszym problemem jest zjawisko prywatyzacji państwa. Czyli kwestia wspierania przez państwowe spółki działań de facto partyjnych. Tak jest również w przypadku finansowania mediów związanych z obozem władzy i Funduszu Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Obserwowaliśmy, jak pieniądze z tego funduszu idą np. na kampanię wyborczą Marcina Warchoła, który startował na prezydenta Rzeszowa – przyznał drugi gość Wywiadu Politycznego, Krzysztof Izdebski z Open Spending EU Coalition i Fundacji Batorego.

"Kaczyński przeżył chude lata i już nie chce tego powtórzyć"

Goście TOK FM zgodzili się, że przekazywanie pieniędzy przez ludzi z państwowych spółek jest legalne i nie można z tym nic zrobić. Bo według prawa osoby fizyczne mogą przekazywać darowiznę partii, jeśli nie jest ona wyższa niż piętnastokrotność minimalnego wynagrodzenia (w 2022 roku wynosiło ono nieco ponad 3 tys. zł).

- Oczywiście, to jest legalne, ale jest jeszcze kwestia smaku. Poza nią pozostaje jeszcze sprawa upartyjniania, zawłaszczania państwa, uwłaszczanie się na jego majątku. Jarosław Kaczyński i jego środowisko Porozumienie Centrum już w latach 90. tak robili - stwierdziła Agata Kondzińska.

Przypomniała również projekt ustawy, który pod koniec października trafił do Sejmu. Przepisy miały zagwarantować władzom spółek Skarbu Państwa stanowiska na lata. Projekt jednak został po dwóch dniach wycofany z parlamentu.

- Gdyby przeszedł, przez następne lata działacze i nominaci PiS mieliby zagwarantowane posady w gigantycznych państwowych spółkach, jak np. Orlen. To miała być polisa na chude lata, gdyby PiS przegrało wybory w 2023 roku. W ten sposób zapewniliby sobie zaplecze finansowe, bo menedżerowie zatrudnieni w spółkach mogliby dalej płacić na partię, gdyż to nie jest zakazane. Jarosław Kaczyński przeżył chude lata, kiedy znalazł się na marginesie, poza parlamentem i już nie chce powtórzyć tego błędu - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM