Ukraińscy eksperci będą brać udział w badaniu miejsca zdarzenia w Przewodowie. "Myślę, że cała sprawa się spokojnie wyjaśni"

Ukraińscy eksperci będą brać udział w badaniu miejsca zdarzenia w Przewodowie i wszystkich jego okoliczności; myślę, że cała sprawa się spokojnie wyjaśni - powiedział w czwartek szef klubu PiS, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.
Zobacz wideo

W rozmowie z dziennikarzami w Sejmie szef klubu PiS został zapytany o zdarzenie w Przewodowie (powiat hrubieszowski), gdzie we wtorek spadł pocisk, w wyniku czego śmierć poniosło dwóch obywateli Polski. - Bardzo poważnie podchodzimy do badań tego zdarzenia. Oczywiście całą winę za to ponosi Rosja, bo to Rosja przecież rozpoczęła wojnę - podkreślił polityk PiS.

- Ukraińscy eksperci będą brać udział w badaniu tego miejsca i wszystkich okoliczności, także myślę, że cała sprawa się spokojnie wyjaśni - stwierdził Ryszard Terlecki.

Dopytywany, jak długo może trwać to postępowanie, szef klubu PiS odpowiedział, że to będzie zależało od tempa prac ekspertów.

Kto stoi za eksplozją? 

Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne. Tego dnia na terenie leżącej blisko granicy z Ukrainą wsi Przewodów (woj. lubelskie) spadł pocisk, doszło do eksplozji w wyniku której zginęło dwóch obywateli Polski.

Prezydent Andrzej Duda Duda poinformował w środę, że nic nie wskazuje na to, że zdarzenie w Przewodowie to intencjonalny atak na Polskę. Jak mówił, najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek. - Nie mamy żadnych dowodów, że rakieta została wystrzelona przez Rosję, jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta ukraińskiej obrony - powiedział prezydent.

W środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, mówiąc o eksplozji na terenie Polski, oświadczył, iż nie ma wątpliwości, "że to była nie nasza rakieta, albo nie nasze uderzenie rakietowe". Zaznaczył, że opiera się na raportach złożonych mu przez wojskowych. Zełenski oświadczył też, że jest przekonany, iż Ukraina powinna i będzie brać udział w śledztwie w tej sprawie. 

W czwartek przekonywał jednak: "Nie wiem na 100 procent, co się stało. Myślę, że świat również tego nie wie". - Nie możemy powiedzieć konkretnie, że były to działania na przykład obrony powietrznej Ukrainy - zastrzegł także. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM