Byliśmy "pieszczoszkiem" UE, ale cierpliwość się wyczerpała. Rząd PiS "chodzi po omacku" i "reaguje za późno"

- Do końca rządów PiS nie wykorzystamy ani euro ze środków, które są nam należne - tak w TOK FM Bogdan Zdrojewski skomentował ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Senator PO ocenił też, że obozowi rządzącemu brak jest elastyczności, a do tego reaguje z opóźnieniem na problemy, które sam stworzył.
Zobacz wideo

Prezes PiS w wywiadzie dla PAP przekonywał, że "jeśli mielibyśmy absolutną pewność, że pieniądze z KPO i z budżetu głównego do nas popłyną, to rozważylibyśmy pewne posunięcia; granicą jednak jest nasza konstytucja, której nie możemy złamać". - Niewątpliwie pieniądze z Unii Europejskiej by nam się przydały, choć Polska dziś rozwija się tylko w niewielkiej mierze dzięki środkom europejskim - mówił także Jarosław Kaczyński. 

O komentarz do tych słów poproszony został w TOK FM Bogdan Zdrojewski. Jak zauważył, choć środki europejskie są uzupełnieniem, to jednak "uzupełnieniem bardzo istotnym". - Kaczyński nie ma racji, mówiąc, że te środki są mało znaczące. Natomiast ma rację, mówiąc, że patrząc na cały budżet, nie  przesądzają o naszej kondycji finansowej - mówił w "Wywiadzie Politycznym" senator Platformy Obywatelskiej.

"Etapy głupoty pokrywane frazeologią"

Jarosław Kaczyński przekonywał także, że "największym problemem w rozmowach z Brukselą jest wiarygodność drugiej strony". Zasugerował, że głównym celem UE jest pomoc opozycji w wygraniu wyborów. A przecież, jak dowodził też Jarosław Kaczyński, "PO to partia niemiecka".

- Tu prezes nie tylko się myli, ale i zmienia oceny dotyczące wiarygodności. Trzeba pamiętać, że kamienie milowe, które miały być spełnione, a nie są, były pomysłem rządu, a nie Brukseli - zwrócił uwagę senator PO w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Ocenił też, że dawniej Polska była niemal jak "pieszczoszek" Unii Europejskiej. - Była wyraźnie wyróżniana wielkością środków finansowych, pozycją w PE czy instytucjach europejskich. Cieszyliśmy się szacunkiem i bardzo wysoką wiarygodnością. Dzisiaj ta wiarygodność została zniszczona ze względu na aktywności naszego rządu, polityków partii rządzącej - wskazał. 

Inna rzecz, jak mówił senator PO, że obóz rządzący nie jest w rozmowach z Brukselą elastyczny, co więcej nie ma jednej spójnej polityki. - PiS uprawia - a propos środków europejskich - odrębną politykę informacyjną we własnych szeregach, odrębną na warunki krajowe i odrębną na warunki brukselskie. Z całą pewnością wyczerpała się cierpliwość i przekonanie UE, że jesteśmy w stanie zmienić naszą politykę zgodnie z hierarchią wartości europejskich - zastrzegł także Bogdan Zdrojewski. 

Zdaniem prowadzącej audycję, obecnie Jarosław Kaczyński wyznaje tymczasem zasadę nazywaną "mądrością etapu". - Jeżeli nie ma żadnej złotej monety w sakiewce, trzeba ją pozyskać z Unii za wszelką cenę - wyjaśniła.

- Wydaje mi się, że mądrość etapu u Jarosława Kaczyńskiego to już przeszłość. Mamy etapy głupoty pokrywane frazeologią, w której uzasadnieniem są siermiężny patriotyzm czy suwerenność, która oznacza jeszcze większe uzależnienie od Rosji - odparł senator. Dodał, że "do końca rządów PiS nie wykorzystamy ani euro ze środków, które są nam należne". 

"Rząd chodzi po omacku"

Bogdan Zdrojewski odniósł się także do projektu ustawy o maksymalnej cenie gazu dla odbiorców indywidualnych, ale też np. wspólnot mieszkaniowych, szpitali i organizacji pozarządowych. Według założeń nowe rozwiązania mają obowiązywać od 1 stycznia 2023 roku. Skończyło się na planach. Jak podało Centrum Informacji Rządu, projekt wymaga dalszych analiz.

Jak podał "Dziennik Gazeta Prawna" uwagi do projektu mają minister aktywów państwowych Jacek Sasin oraz minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk. Tych nie ma z kolei minister finansów Magdalena Rzeczkowska, która odpowiada za budżet. - Czasami mam wrażenie, że od wielu lat nie mamy ministra finansów, więc akurat mnie to nie zdziwiło - skomentował krótko Bogdan Zdrojewski.

Gość TOK FM odniósł się także do pomysłu wzięcia przez rząd pod uwagę kryterium dochodowego, o czym w środę poinformował premier Mateusz Morawiecki. - Jestem zwolennikiem mądrego stosowania kryterium dochodowego. Natomiast widzę wyraźnie, że rząd w tej materii chodzi po omacku. Problemy, z którymi chce teraz walczyć, powstawały w wyniku takiej, a nie innej polityki rządu. Teraz rząd reaguje na nie w sposób nieadekwatny, a przede wszystkim bardzo opóźniony - skwitował w TOK FM senator Platformy Obywatelskiej. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM