"Hucpa, próba cenzury". Wiceprezydentka Warszawy o "aferze waginowej", która oburzyła wojewodę Radziwiłła

Wojewoda Konstanty Radziwiłł chce się pozbyć Moniki Strzępki z Teatru Dramatycznego w Warszawie, bo oburzył go pomnik złotej waginy, który postawiono w foyer. Zdaniem wiceprezydentki Warszawy to próba cenzury i decyzja polityczna. - W uzasadnieniu są argumenty wprost wzięte z pogadanek, które prezentuje Jarosław Kaczyński, jeżdżąc po Polsce. Czyli nie podoba im się wsparcie LGBT i kobiet - mówiła w TOK FM Aldona Machnowska-Góra.

Dyrektorka warszawskiego Teatru Dramatycznego Monika Strzępka została zawieszona w pełnionych obowiązkach przez Konstantego Radziwiłła. Jak podała gazeta.pl, wojewoda mazowiecki chce jej odwołania, bo nie spodobał mu się m.in. pomnik złotej waginy, który postawiono w foyer teatru. Według Strzępki ta wagina jest "wyrazem uznania dla kobiecości, tajemnicy życia, seksualności i przyjemności, symbol wartości, które wyznajemy i którymi będziemy się kierować, transformując Teatr Dramatyczny w feministyczną instytucję kultury".

Aldona Machnowska-Góra - zastępczyni prezydenta Warszawy - mówiła w TOK FM, że Radziwiłł próbuje skorzystać z "furtki" prawnej, by pozbyć się Strzępki z funkcji dyrektorki teatru. - Unieważnił zarządzenie prezydenta Warszawy, które powołało ją na to stanowisko. Oczywiście, my się nie zgadzamy z tą decyzją. Pójdziemy z nią do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Będziemy czekać na rozstrzygnięcie. Na razie Monika Strzępka nie została formalnie odwołana, więc pozostaje dyrektorką, ale – skutkiem decyzji wojewody - nie może pełnić swoich obowiązków – mówiła w TOK FM.

Decyzję wojewody nazwała "kuriozalną", bo skorzystał z trybu nadzorczego, w którym może uchylać zarządzenia prezydenta miasta, gdy są w nich błędy formalne. A jak podkreśliła Aldona Machnowska-Góra, żaden nie został wskazany przez Radziwiłła. Wojewoda napisał tylko, że "dobór współpracowników i zaproponowany repertuar jednoznacznie wskazuje, że program Moniki Strzępki nie wpisuje się w oczekiwania organizatora", czyli miasta.

Tymczasem gościni TOK FM stwierdziła, że wspomniany program jak najbardziej spełnia te oczekiwania. Był też znany od początku konkursu, w wyniku którego - w styczniu tego roku - artystka objęła stanowisko dyrektora teatru. W komisji zasiadali również przedstawiciele Ministerstwo Kultury, którzy nie zgłaszali zastrzeżeń do programu Strzępki.

Zdaniem zastępczyni prezydenta Warszawy decyzja wojewody jest więc próbą cenzury i "politycznym sprzeciwem". Bo przypomnijmy, Radziwiłł jest przedstawicielem rządu w terenie i byłym ministrem zdrowia z nominacji PiS. - W tym uzasadnieniu jego decyzji są argumenty wprost wzięte z pogadanek, które prezentuje Jarosław Kaczyński, jeżdżąc po Polsce. Czyli nie podoba im się wsparcie LGBT i kobiet. Nie podobają im się twórcy i ich interpretacja klasyki polskiej – tłumaczyła Machnowska-Góra.

Odniosła się w ten sposób do kontrowersyjnych wypowiedzi prezesa PiS, które padają podczas spotkań z wyborcami. Kaczyński z lubością opowiada "żarty" na temat osób transpłciowych i kobiet. Niedawno zaskoczył "diagnozą", według której powodem niskiej dzietności w Polsce jest to, że młode Polki "dają w szyję".

Wojewodzie nie spodobała się też Maria Peszek

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut zwrócił uwagę, że wojewodzie mazowieckiemu nie spodobała się m.in. Maria Peszek, której poświęcił kilka zdań w uzasadnieniu swojej decyzji o odwołaniu Strzępki. Artystka naraziła się Radziwiłłowi piosenką, która stała się nieformalnym hymnem Teatru Dramatycznego. W utworze znalazły się słowa:

Czarownice, chodźcie krzyczeć, nasze jest miasto, nasze są ulice (...) Viva la vulva, wiwat błyskawica!

Są one nawiązaniem do protestów kobiet po wyroku trybunału Julii Przyłębskiej z 22 października 2020 r., w którym sędziowie uznali, że dopuszczalność przerwania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu jest niezgodna z konstytucją. De facto zdelegalizowało to aborcję w Polsce.

W ocenie zastępczyni prezydenta Warszawy politycy PiS próbują decydować, w jaki sposób Polki mogą walczyć o swoje prawa, wolność i równe traktowanie. Jak dodała, znalazło to wyraz właśnie w omawianej decyzji wojewody Radziwiłła. - To jest takie podejście, że jak nam się coś nie podoba, to przemocowo będziemy to traktować. I starać się używać władzy, żeby zniszczyć to, co się dzieje w sferze wolności obywatelskiej i sferze wolności kultury – stwierdziła.

Dla Machnowskiej-Góry decyzja Konstantego Radziwiłła to "pierwszy w historii przypadek wkraczania władzy centralnej w kompetencje samorządu, które dotyczą zarządzania instytucjami kultury". - Wcześniej Ministerstwo Kultury manipulowało państwowymi instytucjami kultury. Ale tym razem po raz pierwszy samorządowymi i to jeszcze w tak drastyczny sposób. Ja bym to nazwała po prostu hucpą. To nie ma podstaw prawnych i jest niezwykle niebezpieczne – powiedziała i zapewniła, że władze Warszawy obronią Monikę Strzępkę w sądzie.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM