"Skończy się jak z Leopardami". Wiceszef MON o niemieckich Patriotach i "nauce interpretacji tego, co Kaczyński miał na myśli"

- Prezes PiS po raz kolejny zwraca uwagę nie na Patrioty, tylko na problemy w stosunkach polsko-niemieckich i uwikłanie znacznej części niemieckich elit, szczególnie gospodarczych, w relacje z Rosją - tak Marcin Ociepa, wiceszef MON tłumaczył w TOK FM ostatnią wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS przekonywał w poniedziałek, że nie ma podstaw, by sądzić, że niemieckie Patrioty będą strzelać do rosyjskich rakiet.

Niemcy zaoferowali Polsce systemy obrony przeciwrakietowej Patriot, by wzmocnić bezpieczeństwo polskiej przestrzeni powietrznej po tragicznym incydencie w Przewodowie. Szef MON Mariusz Błaszczak najpierw napisał na Twitterze, że "z satysfakcją przyjął propozycję" Berlina. W kolejnym wpisie przekazał jednak, że zwrócił się do strony niemieckiej, aby baterie "zostały przekazane na Ukrainę i rozstawione przy zachodniej granicy". Było to już po wywiadzie prezesa PiS, w którym ten przekonywał, że "dla bezpieczeństwa Polski najlepiej byłoby, gdyby Niemcy przekazali ten sprzęt Ukraińcom". Prezydent Andrzej Duda zakomunikował z kolei, że "jeśli Niemcy nie zgodzą się na wyjazd baterii na Ukrainę, to trzeba tę ochronę przyjąć u nas".

W ocenie Marcina Ociepy, choć co do zasady prezydent ma rację, to "powinniśmy robić wszystko, by wspierać Ukrainę".  - Proszę wybaczyć, ale mam takie wrażenie, że wszyscy w Polsce sobie przypinamy ukraińskie flagi w klapy marynarek, politycy opozycji robią to bardzo chętnie, a jak przychodzi do konkretnego wsparcia Ukrainy, to zawsze przewracają oczami i szukają sposobu, by uderzyć w rząd. Zamiast wesprzeć naszą linię polityczną - mówił w "Poranku Radia TOK FM" wiceminister obrony narodowej i lider Stowarzyszenia OdNowa.  

Przypomniał przy tym, że w Ukrainie znajdują się już systemy amerykańskie HIMARS. - I to był przełom, by te systemy im w ogóle przekazać. Drugim takim przełomem mogłoby być przekazanie baterii Patriot. Ale do tego potrzebna jest zmiana myślenia w Berlinie - dodał w rozmowie z Janem Wróblem.

"Skończy się jak z niemieckimi Leopardami"

Polska dysponuje już systemem Patriot - dostarczonym przez Amerykanów. Dwie baterie Patriotów, bo o takich liczbie mowa, to w sumie 16 wyrzutni rakiet przechwytujących o zasięgu do 100 kilometrów. Kolejne - również dostarczane przez USA są w fazie testów.

Gość TOK FM dopytywany, czy w tej sytuacji Polska nie może się zwrócić do Amerykanów, by ci przenieśli Patrioty do Ukrainy, zaprzeczył. - To, co jest na polskiej ziemi i chroni infrastrukturę krytyczną jest absolutnie koniecznie. Zacytuję sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga: Patrioty są potrzebne i w Polsce, i w Ukrainie - odpowiedział. 

Inna rzecz, że zdaniem Marcina Ociepy, pomysł przekazania Patriotów przez Niemcy nie jest taki pewny. Wiceminister przekonywał, że propozycja nie powinna zostać wypowiedziana publicznie, bo "jest zbyt poważna, jeśli chodzi o konsekwencje wojskowe, by o niej dyskutować za pośrednictwem mediów". Poza tym, jak dodał, nie była szeroko skonsultowana w samych Niemczech. - Obawiam się, że skończy się jak z niemieckimi Leopardami (nowoczesnymi czołgami - red.). To znaczy była deklaracja o charakterze politycznym, wizerunkowym, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło - podkreślił wiceszef MON.

Zastrzegł przy tym, że jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy czy współpracę z Polską, to relacje polsko-niemieckie wymagają "więcej ciszy niż publicznych deklaracji".

"Myślałem, że się trochę nauczyliśmy interpretacji tego, co miał na myśli Jarosław Kaczyński"

Na poniedziałkowej konferencji Jarosław Kaczyński przekonywał z kolei, że niemieckie rakiety Patriot, "stojące w Polsce można by powiedzieć dla ozdoby to wyjście, która ma być może pewne zalety estetyczne, natomiast militarnych ani politycznych nie ma". Jak tłumaczył, "dotychczasowa postawa Niemiec nie daje żadnych podstaw do tego, żeby sądzić, że oni zdecydują się na ingerencję, na to, żeby strzelać do rakiet rosyjskich". 

- Ja już myślałem, że się trochę nauczyliśmy interpretacji tego, co miał na myśli Jarosław Kaczyński, pół żartem pół serio. Mianowicie prezes PiS ewidentnie po raz kolejny zwraca uwagę nie na Patrioty i aspekt wsparcia Niemiec o charakterze wojskowym, tylko w ogóle na problemy w stosunkach polsko-niemieckich i uwikłanie znacznej części elit niemieckich, szczególnie gospodarczych, w relacje z Rosją - skomentował Marcin Ociepa.

Na uwagę prowadzącego, że słowa Jarosława Kaczyńskiego mogłyby jednak brzmieć inaczej, odpowiedział krótko: "Dziś rola Jarosława Kaczyńskiego jest inna niż rola ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, czy np. premiera Mateusza Morawieckiego". - Wszyscy panowie wymienieni po Jarosławie Kaczyńskim, reprezentują polski rząd i mogą stosować język dyplomacji oraz odnosić się sensu stricte do oferty. Jarosław Kaczyński odniósł się do sensu largo (szerszego znaczenia - red.) - stwierdził Ociepa w rozmowie z Janem Wróblem.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM