Sędzia Igor Tuleya "kartą przetargową" w staraniach o KPO? "Wolę być kartą przetargową niż pyłkiem"

- Wierzę, że osoby, które wymyśliły te absurdalne zarzuty i osoby z tzw. Izby Dyscyplinarnej, które wyrwały mi dwa lata z życia, poniosą za to odpowiedzialność. Co prokuratura zrobi dzisiaj? Nie wiadomo. Żyjemy w takich czasach, że każdy scenariusz jest możliwy - powiedział w TOK FM Igor Tuleya. Sędzia po decyzji Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego w środę stawi się w pracy.
Zobacz wideo

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego zdecydowała, że sędzia Igor Tuleya zawieszony w wykonywaniu obowiązków dwa lata temu - przez istniejącą wcześniej Izbę Dyscyplinarną SN - nie popełnił przestępstwa i powinien wrócić do pracy z pełnym wynagrodzeniem. Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN prawomocnie nie zgodziła się też na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Igora Tulei. 

Gość 'Wywiadu Politycznego" zapytany o to, czy uznaje Izbę Odpowiedzialności Zawodowej, zaprzeczył. - Nielegalna Izba Odpowiedzialności Zawodowej uchyliła decyzję nielegalnej Izby Dyscyplinarnej, więc sytuacja jest dosyć absurdalna - skomentował w TOK FM.

Sędzia w środę pójdzie do pracy. W sądzie stawi się o 8:30. - Cieszę się i jestem pełen nadziei, że we środę uda mi się wrócić do służby sędziowskiej, ale jestem ostrożny, bo przynajmniej trzy razy próbowałem, na podstawie orzeczeń prawdziwych sądów, wrócić do tej służby  - na podstawie postanowienia warszawskiego sądu apelacyjnego, sądu pracy, nie mówiąc już o rozstrzygnięciach sądów europejskich - nie udało się. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało - mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Nowa izba SN, która przywróciła sędziego do obowiązków sędziowskich, ale nie przywróciła mu immunitetu. Sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek w uzasadnieniu mówiła, że zgodnie z nowelizacją prezydenckiej ustawy o Sądzie Najwyższym sędzia może się jednak o to starać. - Ciągle mam immunitet. Nie widzę potrzeby posiadania dwóch. Immunitet sędziowski to nie jest para ciepłych skarpet na zimę - skomentował Tuleya.

Ponadto, jego zdaniem, "składając wniosek o wznowienie postępowania immunitetowego do Izby Odpowiedzialności Zawodowej, zalegalizowałby nielegalny sąd".  - Takie rozwiązanie jest więc wykluczone - dodał.

"Nie można wykluczyć, że terminarz sądowy jest dostosowany do terminarza polityków"

Zdaniem innego represjonowanego sędziego - Piotra Gąciarka wtorkowe rozstrzygnięcie w sprawie Igora Tulei może być związane z rozgrywkami rządu, związanych z pieniędzmi z KPO. Bo Komisja Europejska uzależnia wypłatę dla Polski m.in. od przywrócenia do pracy sędziów nielegalnie zawieszonych przez Izbę Dyscyplinarną SN. - Nie można wykluczyć, że terminarz sądowy jest dostosowany do terminarza polityków. Moja osoba jest pyłkiem w tych politycznych rozgrywkach - ocenił gość TOK FM.

- A może kartą przetargową? - dopytała Karolina Lewicka. - Wolę być kartą przetargową niż pyłkiem - odparł Igor Tuleya i dodał, że "pewnie toczą się negocjacje pomiędzy naszymi rządzącymi a instytucjami europejskimi".

Czy wtorkowe orzeczenie zakończy sprawę sędziego? - Wierzę, że osoby, które wymyśliły te absurdalne zarzuty i osoby z tzw. Izby Dyscyplinarnej, które wyrwały mi dwa lata z życia, poniosą za to odpowiedzialność. Co prokuratura, która nie jest niezależnym organem, zrobi? Nie wiadomo. Może machnie ręką na rozstrzygnięcia Izby Odpowiedzialności Zawodowej i będzie próbowała zakończyć tę sprawę po swojemu, tak jak najbardziej umie, czyli siłowo. Może uznają, że nie jest im potrzebna zgoda Izby Odpowiedzialności Zawodowej, na to, by mnie zatrzymać i próbować postawić zarzut. Żyjemy w takich czasach, że każdy scenariusz jest możliwy - ocenił sędzia Tuleya.

- Liczy pan na to, że w przyszłości, kiedy prokuratura będzie w Polsce niezależna, to role się odwrócą i ci, którzy pana ścigali, będą ścigani? - dopytywała Lewicka.

- Bardzo często powtarzam, za moim pryncypałem min Ziobrą, że nie ma świętych krów. Osoby. które naruszają prawo, postępują nieetycznie, powinny ponieść odpowiedzialność karną albo co najmniej dyscyplinarną. Wierzę w to. Jeśli będzie się puszczało płazem takie zachowania, to jestem pewien, że za jakiś czas to wszystko się powtórzy. Tylko z jeszcze większą siłą - zakończył sędzia Igor Tuleya.

Uchylenie immunitetu sędziego Igora Tulei

W listopadzie 2020 r. na wniosek prokuratury ówczesna Izba Dyscyplinarna SN prawomocnie uchyliła immunitet sędziemu Igorowi Tulei. Powodem wniosku prokuratury było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które miały narazić bieg postępowania ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę. W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tulei uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu.

Prokuratura wielokrotnie wzywała sędziego do stawienia się w celu przesłuchania i postawienia mu zarzutów. Sędzia konsekwentnie odmawiał stawienia się na wezwania. Podkreślał, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem.

W konsekwencji śledczy z Prokuratury Krajowej wystąpili do Izby Dyscyplinarnej SN o zgodę na  przymusowe doprowadzenie sędziego. W kwietniu 2021 r. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego - w składzie jednego sędziego Adama Rocha - nieprawomocnie nie przychyliła się do wniosku prokuratury i nie zgodziła na zatrzymanie sędziego. Prokuratura zaskarżyła tamto rozstrzygnięcie. "Na prokuraturze ciąży obowiązek postawienia podejrzanemu zarzutów. Dotyczy to wszystkich podejrzanych, bez względu na to, czy sprawują godność sędziowską, czy nie" - uzasadniała PK.

W związku z likwidacją latem 2022 r. Izby Dyscyplinarnej SN sprawę tego zażalenia, wraz z innymi sprawami sędziowskimi, przejęła nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM