"Ohydna propaganda" przyda się w czasie kampanii. Dlatego PiS chce dorzucić pieniędzy mediom publicznym

- PiS pokazuje, że nie ma żadnych hamulców, by traktować państwo jak prywatny folwark Kaczyńskiego - tak Borys Budka skomentował pomysł zwiększenia wydatków na media publiczne. Odniósł się także do rządowych planów zmiany konstytucji i skierowanego do opozycji apelu Mariusza Błaszczka. - Opowiada bzdury i udaje, że papier będzie bronił polskiej niepodległości i suwerenności - uważa szef klubu parlamentarnego KO.
Zobacz wideo

Sejmowa komisja finansów publicznych przegłosowała w środę poprawkę, żeby w ustawie budżetowej na przyszły rok podwyższyć kwotę rekompensaty abonamentowej dla mediów publicznych tj. dla TVP i Polskiego Radia z 2 do 2,7 mld zł (czyli o 35 proc.). Wprowadzenie poprawki zaproponował poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Kosztowniak. Według medialnych doniesień wzrosnąć mają także wydatki na kancelarię premiera - w 2023 roku miałyby wynieść one 1,5 mld zł.

Zdaniem Borysa Budki PiS chce dorzucić pieniędzy, by w zbliżającym się roku wyborczym wykorzystać "zarówno reżimową telewizję, jak i Kancelarię Premiera do permanentnej kampanii wyborczej".

- To skandaliczne. Gdy brakuje pieniędzy na najważniejsze potrzeby - pacjentów onkologicznych, podwyżki dla nauczycieli i osób najsłabiej zarabiających, pieniądze polskich podatników pakuje się w najbardziej ohydną propagandę, kłamstwo, język nienawiści. Prawo i Sprawiedliwość pokazuje, że nie ma żadnych hamulców, by traktować państwo, jak prywatny folwark Kaczyńskiego - mówił przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej w "Poranku Radia TOK FM".

Karolina Lewicka cytowała odpowiedź wicedyrektora portalu Polskiego Radia na krytykę posłanki KO Izabeli Leszczyny. "Proszę mieć odwagę, przyjść i powiedzieć to w twarz: muzykom orkiestry radiowej, wybitnym reżyserom, realizatorom, operatorom, dziennikarzom w ośrodkach regionalnych, wszystkim specjalistom, dzięki którym nadawany jest program... " - napisał Krzysztof Kossowski.

- Pieniądze te idą głównie na to, by telewizja i radio były partyjnymi biuletynami informacyjnymi PiS. To nie są media publiczne. Nazwa jest myląca. To niestety miejsce, w którym albo szkaluje się opozycję, albo mówi się nieprawdę, gloryfikując rząd. Tam nie ma żadnej równowagi - komentował Budka.

Rząd planuje wykluczyć wydatki na obronność z długu publicznego. "Chce zadłużyć kolejne pokolenia Polaków"

Przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej został zapytany także o złożony przez PiS projekt zmiany konstytucji, zmierzający m.in. do wyjęcia z tzw. konstytucyjnej reguły limitu zadłużenia publicznego w wysokości 60 proc. PKB wydatków na obronność. Przypomnijmy, pierwsze czytanie projektu odbyło się w maju.

- Nagły powrót do zmiany konstytucji po pół roku to wywieszenie białej flagi. Od tej pory nie stało się nic. Teraz rząd gwałtownie potrzebuje pieniędzy. Zamiast na obronność kolejne setki milionów są wydawane na propagandę lub na biurokracje w kancelarii premiera, więc teraz chcieliby zadłużyć kolejne pokolenia Polaków i wydać bez żadnej kontroli kolejne miliardy złotych. Problemem w Polsce jest nie tylko skala wydatków, ale wypuszczenie ich poza budżet, poza kontrole parlamentu - skomentował gość "Poranka TOK FM".

Szef MON Mariusz Błaszczak w sprawie zmiany konstytucji zwrócił się do opozycji. – Możecie spróbować odkupić swoje winy. Zagłosujcie za zmianą konstytucji, żeby móc wydać jeszcze większy budżet na wzmocnienie Wojska Polskiego - mówił w środę w Sejmie. Budka - komentując słowa szefa MON-u - nazwał go "wyjątkowym tchórzem" i "aparatczykiem". - Jako szef MON ma on tylko jeden cel - przejąć schedę po Kaczyńskim. Opowiada bzdury i udaje, że papier będzie bronił polskiej niepodległości i suwerenności. Tymczasem pod wpływem Kaczyńskiego blokuje bardzo ważną strategiczną decyzję z punktu widzenia bezpieczeństwa. Nawet po raz kolejny upokorzyli prezydenta. Kaczyński pokazał mu, gdzie jest jego miejsce. Właśnie za to powinien być Trybunał Stanu - uważa szef klubu parlamentarnego KO.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM