"Wykalkulowano, że jechać na nich może jednak warto". Dlaczego PiS nienawidzi przedsiębiorców?

Od dłuższego czasu mniejsze firmy nie mogą liczyć na pomoc państwa. Rząd wzbrania się przed objęciem ich programami osłonowymi. - Wydawałoby się, że to grupa, która powinna być przedmiotem troski Kaczyńskiego. Przecież on zawsze bronił tych niewielkich, a raczej był przeciwko wielkim bogaczom, wielkiemu biznesowi. A tutaj się okazuje, że praktyka jest odwrotna - mówił w TOK FM prof. Andrzej Rychard dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, a także ekspert Fundacji Batorego.
Zobacz wideo

Sejm w czwartek uchwalił ustawę, której celem jest zamrożenie cen gazu m.in. dla odbiorców indywidualnych w 2023 r. na poziomie z 2022 r. Posłowie koalicji rządzącej nie zgodzili się jednak na poprawki opozycji, aby zamrożenie cen gazu dotyczyło także małych i średnich przedsiębiorców. Nie jest to pierwszy raz, kiedy rządzący nie dostrzegają problemów z jakimi zmagają się właściciele firm.

Dlaczego partia Jarosława Kaczyńskiego nie pomaga małym przedsiębiorcom, wyłączając ich z programów osłonowych rządu?

- Wydawałoby się, że to grupa, która powinna być przedmiotem troski Kaczyńskiego. Przecież on zawsze bronił tych niewielkich, a raczej był przeciwko wielkim bogaczom, wielkiemu biznesowi. A tutaj się okazuje, że praktyka jest odwrotna. To znaczy PiS ma duże wpływy w wielkich spółkach Skarbu Państwa natomiast pozostawia samym sobie tych niewielkich przedsiębiorców - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM prof. Andrzej Rychard dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

Jak dodał, "nie można już tak bardzo jechać na oligarchów, gdy już samemu się przejęło dużą część tej oligarchii".

"Wykalkulowano, że na umizgiwaniu do przedsiębiorców PiS niewiele zyska"

W ocenie eksperta partia rządząca kieruje obecnie swój program do swojego najtwardszego elektoratu. Przedsiębiorcy raczej się nie zaliczają do tej grupy. - Tak widocznie wykalkulowano, że na umizgiwaniu do nich się wiele nie zyska a jechać na nich może jednak warto, bo wciąż ludzie przedsiębiorców nie lubią. Bo - jak myśli Kaczyński - trzeba zmobilizować naszych wyborców, którzy z natury rzeczy, nie przepadają za tymi, którzy się mają trochę lepiej niż oni - uważa prof. Rychard.

Jego zdaniem "zwyciężyła retoryka, że każdy, kto ma pieniądze, jest z gruntu podejrzany, że jeżeli ktoś nie potrafi tych pieniędzy zarabiać, to niech idzie na etat". - Czyli jak ma, to jest to podejrzane, jak nie ma, to znaczy, że jest nieudacznikiem - dopowiedział prof. Rychard.

Rozmówca Karoliny Lewickiej przekonywał jednak, że prezes PiS może się mylić. - Ten niewielki biznes nie jest zlokalizowany w wielkich miastach a w mniejszych miejscowościach. Tych przedsiębiorców jest wielu i wywodzą się głównie z klasy robotniczej - wskazał. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM