"Hołownia uwierzył, że może być rozgrywającym. Panie przewodniczący, jeszcze nie". Opozycja kłóci się o SN

Opozycja kłóci się między sobą o odpowiedzialność za niekonstytucyjną nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. - PiS też odpowiada za to, że nie ma pieniędzy z KPO. Przypomina teraz skrzywdzone dziecko, które okłada się kijem i mówi: "To nie ja, to tamci" - ocenił w TOK FM dr Mirosław Oczkoś.
Zobacz wideo

Opozycja powinna się szykować do wspólnej walki z PiS w wyborach. Tymczasem od ponad tygodnia kłóci się o to, co trzeba było zrobić w sprawie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Przypomnijmy, że kontrowersyjny projekt posłów PiS-u przeszedł dzięki temu, że większość demokratycznej opozycji (Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL) wstrzymała się od głosu. Przeciwko nowelizacji ustawy głosowało koło Polski 2050 Szymona Hołowni oraz Konfederacja, Solidarna Polska i kilkoro przedstawicieli KO i Lewicy.

Choć opozycja pomogła rządzącym, by ustawa została przyjęta, to i tak cały czas jest obwiniana przez rząd i media sprzyjające władzy, że to właśnie przez opozycję do Polski do tej pory nie popłynęły pieniądze z Brukseli, w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Jak przypominał Piotr Maślak, którego gościem był w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" był dr Mirosław Oczkoś, za zdemolowanie wymiaru sprawiedliwości odpowiada przede wszystkim Zbigniew Ziobro i obóz rządzący. - PiS też odpowiada za to, że tych pieniędzy nie ma, nie tylko Zbigniew ze swoją wesołą kompanią. PiS ma władzę i przypomina teraz skrzywdzone dziecko, które okłada się kijem i mówi: "To nie ja, to tamci" - ocenił ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego.

Na kogo gra Hołownia?

Na kłótniach opozycji może skorzystać rządzący. - Opozycja powinna się zastanowić w miarę szybko, czy chce wygrać te wybory, czy nie chce. Nie chodzi o deklaracje, chodzi o czyny. Myślę, że Szymon Hołownia albo rzeczywiście uwierzył w to, że może być rozgrywającym. Panie przewodniczący, no naprawdę...  jeszcze nie - ocenił Oczkoś.

Zdaniem gościa TOK FM niebawem Donald Tusk będzie musiał podjąć decyzję, z kim iść do wyborów. - Przestanie mieć możliwość wyboru. Albo będzie musiał odciąć kamienie, które ma przyczepione do nogi, i będzie musiał spróbować wygrać z formacjami, które chcą wygrać. Albo zostanie w szarej masie pseudopolityków, którym wydaje się, że mogą coś więcej - uważa rozmówca Piotra Maślaka.

Jak podkreślił ekspert do spraw wizerunku, żeby zmieniać sytuację w Polsce, to trzeba wygrać "nie jednym-dwoma głosami". - Tylko znacząco. Żeby sędziowie nie byli szykanowani, to trzeba wygrać wybory i przywrócić praworządność - powtórzył.

Ludzie Ziobry stoją za decyzją o inwigilacji Brejzy

Jak poinformowała w miniony piątek "Gazeta Wyborcza", wniosek o inwigilację Pegasusem senatora KO i szefa kampanii wyborczej PO w 2019 roku Krzysztofa Brejzy złożył Grzegorz Ocieczek - ówczesny szef CBA, a zatwierdził go obecny sędzia TK Bogdan Święczkowski. Obaj to bliscy współpracownikami Zbigniewa Ziobry.

Jak powiedział dr Mirosław Oczkoś, "nie ma tak długiej ławy oskarżonych", która pomieściłaby wszystkich winnych w sprawie Pegasusa.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM