"Najbardziej znienawidzony polityk w opozycji" odcina się od "politycznego krokodyla". Tusk "nie z takimi sobie radził"

To było praktycznie powiedzenie "nie" wspólnej liście - w taki sposób Paweł Wroński ocenił sobotnie wystąpienie Szymona Hołowni, w którym lider Polski 2050 zapewniał wyborców, że jego partia nie jest "grupą rekonstrukcyjną PO". - Widział, jak tłum reagował i to mu się najwidoczniej spodobało, więc uniósł się emocją. Pochwała od takiego "tuza" jak Janusz Kowalski chyba sprowadziła Hołownię na ziemię - skomentował dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Opozycja powinna się szykować do wspólnej walki z PiS w wyborach. Tymczasem od ponad tygodnia kłóci się o to, co trzeba było zrobić w sprawie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym.

Przypomnijmy, że kontrowersyjny projekt posłów PiS-u przeszedł dzięki temu, że większość demokratycznej opozycji (Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL) wstrzymała się od głosu. Przeciwko nowelizacji ustawy głosowało koło Polski 2050 Szymona Hołowni oraz Konfederacja, Solidarna Polska i kilkoro przedstawicieli KO i Lewicy.

- Pytanie, czy to Hołownia popełnił błąd, czy może jednak PO - zastanawiał się w TOK FM Jacek Nizinkiewicz. W głosowaniu dotyczącym ustawy o SN, jak to ujął dziennikarz "Rzeczpospolitej", "pragmatyzm" Donalda Tuska zwyciężył nad "pewną pryncypialnością" Szymona Hołowni. - Jak to będzie premiowane przez wyborców, zobaczymy - stwierdził.

Naśmiewanie się z Róży Thun "zrobiło swoje"

Komentator porannej audycji wyraził też opinię, że Hołownia "wyrasta po opozycyjnej stronie na najbardziej znienawidzonego polityka". - Głosy dużej części opozycji, i przede wszystkim PO, bardzo w niego uderzają. Ponadto Szymon Hołownia nie jest tak wytrawnym politykiem, jak mu się wydaje - nawet jeżeli otacza się dobrymi ludźmi. A Donald Tusk, jako polityczny krokodyl, nie z takimi zawodnikami sobie poradził i poradzi. W dłuższej perspektywie może się okazać, że Hołownia na tym straci - skomentował rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

Jak wskazał w TOK FM Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej", walka pomiędzy PiS a opozycją o ustawę o Sądzie Najwyższym nie jest jeszcze zakończona. - PiS będzie musiał ustawowo dostosować Naczelny Sąd Administracyjny do pełnienia przez niego nowej funkcji. To będą kolejne schody, które są przed PiS. I tu opozycja będzie mogła się wykazać - ocenił komentator.

Dziennikarz powołał się na treść swoich rozmów z politykami Solidarnej Polski, z których wynika, że część partii chciała, tak jak opozycja, wstrzymać się od głosu. Wskazał też powód, dla którego Polska 2050 zaostrzyła swój kurs. - Mam wrażenie, że partia Hołowni okazała się nieodporna na "dzbanizm" i "buractwo" ze strony polityków PiS, którzy przy tej okazji atakowali opozycję. To naśmiewanie się z niemieckiego nazwisk Róży Thun (posłanki Polski 2050 - red.) przez ministra Czarnka zrobiło swoje. Wygląda to bardzo niedobrze - mówił.

Sobotnie wystąpienie Hołowni "powiedzeniem 'nie' wspólnej liście"

Podczas pierwszego krajowego zjazdu Polski 2050 Szymon Hołownia nawiązywał ze sceny do PO, mówiąc, że jego partia nie jest "grupą rekonstrukcyjną Tuska". Zwrócił się też bezpośrednio do samego lidera opozycji - w odpowiedzi na jego oczekiwania co do szybkiej deklaracji o starcie ze wspólnych list. - Kochany Donaldzie, chcę ci powiedzieć, że od naszej długiej i serdecznej rozmowy minął już tydzień i nic się u nas nie zmieniło. Mówię o tej dobrej rozmowie, którą mieliśmy przed tamtym głosowaniem, kiedy fraza "doskonale cię rozumiem" padała tak często, że konkurować z tym mogą tylko nasze żony - skwitował. 

Paweł Wroński jest sceptyczny wobec sobotniego wystąpienia Szymona Hołowni. Według niego dał się on "troszeczkę ponieść". - Jego wystąpienie było praktycznie powiedzeniem "nie" wspólnej liście. Zapowiedział utworzenie własnej listy, na której wszyscy będą nowi, która przewietrzy parlament, plus te wszystkie protekcjonalne wstawki dotyczące Tuska i różnorodne uszczypliwości. Widział, jak tłum reagował i to mu się najwidoczniej spodobało, więc uniósł się emocją - skomentował dziennikarz.

Postawa Szymona Hołowni spodobała się za to Januszowi Kowalskiemu z Solidarnej Polski. Na Twitterze pochwalił Hołownię za to, że "odciął się od Donalda Tuska - architekta przemysłu pogardy w polskiej polityce" i zasugerował nawet, że, pod pewnymi, warunkami, mógłby stworzyć z Polską 2050 koalicję.

- Pochwała od takiego "tuza" jak Janusz Kowalski chyba sprowadziła Hołownię na ziemię. Już później w jego wypowiedziach było widać, że starał się tonować to, co wcześniej powiedział, również te protekcjonalne fragmenty - zauważył Wroński w "Poranku Radia TOK FM".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM