Koledzy ujawnili Dornowi: Gosiewski ?płakał lub prawie płakał"

"Nie ma się z czego śmiać" - tak o odejściu Przemysława Gosiewskiego z funkcji szefa klubu PiS mówi Ludwik Dorn. Dorn twierdzi, że koledzy z PiS przekazali mu, że Gosiewski ?naprawdę płakał lub prawie płakał? na posiedzeniu klubu.

Były "trzeci bliźniak" w wywiadzie dla "Polski" komentuje ostatnie przesunięcia w partii braci Kaczyńskich. O Grażynie Gęsickiej, nowo wybranej prezes klubu parlamentarnego PiS mówi: "Jestem pełen uznania dla jej kompetencji jako fachowca od rozwoju regionalnego". Szybko dodaje jednak, że "ciężar publiczny" nowej szefowej był dotychczas nieznany, a jej umiejętności "wyjdą w praniu". Na pytanie, czy Gęsicka jest osobą całkowicie zależną od Jarosława Kaczyńskiego odpowiada: "Szef klubu to maszynka do samodzielnego podejmowania dziesiątek decyzji każdego dnia. Tej roli nie może pełnić figurant".

Ludwik Dorn oczekuje, że Gęsicka ucywilizuje relacje pomiędzy jego kołem poselskim Polska Plus a PiS. "Mam nadzieję, że (...) przynajmniej odmowy będą komunikowane w sposób uprzejmy i kulturalny" - mówi.

Dorn nie chce natomiast spekulować na temat tego, dlaczego Gosiewski był nie lubiany w klubie. "Nie mój koń, nie mój wóz, nie moje malowane lale" - ucina krótko.

DOSTĘP PREMIUM