Kalisz w Poranku Radia TOK FM: Nie mogłem głosować za przywróceniem Kempy do komisji

- Nie mogłem za tym głosować jako prawnik, ponieważ oni są w sytuacji osoby, która ze świadka stała się oceniającym swoje własne zeznania. Sejm przywracając ich do komisji zrobił rzecz, która dla studentów pierwszego roku prawa powinna być zła, a dla posłów, którzy głosowali za tym - zawstydzająca - mówił w Poranku Radia TOK FM Ryszard Kalisz tłumacząc, dlaczego nie zagłosował za przywróceniem Zbigniewa Wassermanna i Beaty Kempy w skład komisji hazardowej.

Posłowie PiS Beata Kempa i Zbigniew Wassermann zostali przywróceni w piątek do hazardowej komisji śledczej. PiS oceniał tę decyzję Sejmu jako swoje zwycięstwo, PO była podzielona. Donald Tusk powiedział, że cieszy się z powrotu PiS-u do komisji, jej szef Mirosław Sekuła - że to jego osobista i Sejmu porażka.

- Ja się wstrzymałem. Wykluczenie ich było grandą i skandalem. Natomiast później Kempa z Wassermannem dali się zrobić w konia i przesłuchać. Po tym ich wejście do komisji jest niemożliwe. Nie mogłem za tym głosować jako prawnik, ponieważ oni są w sytuacji osoby, która ze świadka stała się oceniającym swoje własne zeznania - mówił dziś Kalisz w TOK FM.

Jak dodał, posłowie, którzy głosowali w tej sprawie "za", okazali się nieprofesjonalni. - Sejm przywracając ich do komisji zrobił rzecz, która dla studentów pierwszego roku prawa powinna być zła, a dla posłów, którzy głosowali za tym - zawstydzająca. Ja rozumiem, dlaczego to zrobił. Dziś w Sejmie mamy politykę stadną i wizerunkową, tego, co się ludziom podoba. A ludzie uznali wyrzucenie Kempy i Wassermanna za złe - ocenia Kalisz.

Jak przestrzega, wpłynie to nie tylko na jakość dalszych prac komisji, ale i sprawi, że będzie ona wystawiona na ataki. - Dziś komisja ma pewną wadę, która może być zawsze podniesiona, bo ma w swoim składzie ludzi, którzy oceniają swoje własne zeznania - uważa Kalisz.

DOSTĘP PREMIUM