Politycy o zeznaniach Sobiesiaka: Trzeba to wyjaśnić

"Rzeczpospolita" ujawniła fragmenty zeznań biznesmena Ryszarda Sobiesiaka w prokuraturze. Wynika z nich m.in., że źródłem przecieku o działaniach CBA miał być Marcin Rosół, b. asystent Mirosława Drzewieckiego, a Sobiesiak znał polityków PO od 20 lat.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra z PiS uważa, że jest coraz więcej dowodów na istnienie wielkiej afery. Dodaje, że przed sejmową komisją śledczą powinno dojść do serii konfrontacji świadków, a posłowie powinni pracować co najmniej do połowy maja, bo tyle czasu potrzeba śledczym, żeby dojść do konkretnych konkluzji.

Innego zdania był Oleksy, który uważa, że praca polityków nic w ogóle w sprawie afery hazardowej nic nie wyjaśni, bo "strony toczą bój polityczny".

Zdaniem Jarosława Gowina, nie musiało dojść do kłamstwa w zeznaniach - Ryszard Sobiesiak ma prawo twierdzić, że poznał Donalda Tuska dwadzieścia lat temu, bo wtedy zostali sobie przedstawieni. Poseł podkreśla, że na różnych spotkaniach politycy są przedstawiani tak wielu osobom, że szybko zapominają o takich znajomościach.

Zeznania Sobiesiaka decydujące

Jarosław Kalinowski z PSL również uważa, że sprawę trzeba wyjaśnić przed komisją śledczą. Podkreśla, że decydujące mogą być zeznania Ryszarda Sobiesiaka. Dodaje, że kłamstwo trzeba udowodnić. - Dziś jest jednoznaczna różnica w tym, co mówił premier Schetyna i w tym, co zeznawał w prokuraturze pan Sobiesiak. Trzeba to zestawić - powiedział Kalinowski.

- Z całą pewnością panowie znali się bardzo długo. Teraz trzeba wyjaśnić jakiego typu była to znajomość - o znajomości Schetyny z Sobiesiakiem mówiła w Radiu TOK FM Julia Pitera.

Jerzy Szmajdziński z SLD wskazuje na złą współpracę prokuratury z komisją śledczą. Ubolewa, że posłowie komisji śledczej z gazet muszą się dowiadywać o treści przesłuchania w prokuraturze.

Krytycznie o pracach komisji śledczej wyraził się szef kancelarii prezydenta. Władysław Stasiak liczy, że komisja zacznie wyjaśniać istotne kwestie, a nie poboczne wątki.

DOSTĘP PREMIUM