Będzie Pan w domu? Bo przyjdziemy - CBA zadzwoniło do Rosoła przed przeszukaniem

Na pół godziny przed przeszukaniem mieszkania Marcina Rosoła funkcjonariusze CBA zadzwonili do niego z zapowiedzią swojej wizyty - podaje ?Wprost? w swoim serwisie internetowym. - Mogło dojść do ujawnieniem planu czynności śledczych objętych tajemnicą - uważa były szef ABW Andrzej Barcikowski.

Trzeciego lutego CBA przeszukało dom b. asystenta i szefa gabinetu Mirosława Drzewieckiego. Przeszukania dokonano na polecenie warszawskiej Prokuratury Okręgowej, która prowadzi śledztwo ws. tzw. afery hazardowej. Zabezpieczono dokumenty i komputery Rosoła. "Śledczy sprawdzą, czy pisano na nich ustawę hazardową" - podała w środę "Rzeczpospolita" na swoich stronach internetowych.

Z ustaleń "Wprost wynika, że funkcjonariusze Biura ok. siódmej rano zadzwonili do Rosoła z pytaniem, czy jest w domu, oraz z zapowiedzią swojej wizyty. - Pan Marcin Rosół nie przebywał w miejscu stałego zameldowania. Dlatego też funkcjonariusze CBA telefonicznie ustalili miejsce jego pobytu. Oczywiste jest, że nie uprzedzali go o formie, a tym bardziej o celu wizyty - mówi tygodnikowi Jacek Dobrzyński, rzecznik Biura.

Rosół był przerażony, ale skończyło się na rozmowie przy kawie

"Wprost" pisze jednak, że było inaczej: "Odebrawszy telefon, przerażony Rosół, spytał, czy idą go aresztować oraz czy ma szykować szczoteczkę do zębów i żegnać z żoną i córeczką, która urodziła mu się trzy miesiące temu. Funkcjonariusz odpowiedział, że nie i że dostanie tylko postanowienie prokuratury o żądaniu wydania rzeczy. Kiedy przyjechali, Rosół odebrał postanowienie i dobrowolnie wydał dwa komputery i pendrive'y! Na koniec zaparzył jeszcze funkcjonariuszom kawę" - czytamy.

Tygodnik dodaje, że do Rosoła udali się "starzy funkcjonariusze Biura, służący jeszcze od czasów Mariusza Kamińskiego". Ich postępowanie krytykuje były szef ABW. To tak jakby wysłać świadkowi pytania przed przesłuchaniem. Jeśli coś takiego miało miejsce, to jest to dziwne - komentuje Andrzej Barcikowski.

Kamiński: Rosół źródłem przecieku

18 lutego Rosół ma zeznawać przed sejmową komisją śledczą. Jak zeznał przed komisją były szef CBA Mariusz Kamiński, wszystko wskazuje na to, że to rozmowa Rosoła z córką Ryszarda Sobiesiaka Magdaleną była momentem przecieku o działaniach CBA prowadzonych wobec jej ojca, a związanych z jego kontaktami z politykami PO. Miało się to stać na spotkaniu Rosoła z Magdaleną Sobiesiak 24 sierpnia 2009 r. w kawiarni Pędzący Królik. Sobiesiak aprzeczył temu w czwartek w swoich zeznaniach przed komisją.

Śledztwo ws. tzw. afery hazardowej Prokuratura okręgowa w Warszawie prowadzi od października 2009 r. Obejmuje ono trzy wątki: niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w czasie prac nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych; podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w ramach prac nad tą ustawą oraz udzielenia lub obietnicy udzielenia korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za takie pośrednictwo.

Prokurator nie ujawnił, o jakich urzędników chodzi. Śledztwo wszczęto "w sprawie" a nie przeciw jakiejś osobie.

Śledztwo wszczęto po doniesieniu szefa CBA Mariusza Kamińskiego. CBA informowało, że wysłało do premiera, prezydenta, Sejmu i Senatu informacje o zagrożeniu interesu ekonomicznego państwa w związku z przygotowywaniem projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych. CBA ostrzegało, że w wyniku zmian ustawy budżet państwa mógłby stracić 469 mln zł. Według CBA, w sprawie nielegalnie lobbowali czołowi politycy PO: szef klubu tej partii Zbigniew Chlebowski (został zawieszony) i minister sportu Mirosław Drzewiecki (podał się do dymisji).

DOSTĘP PREMIUM