Pociągiem pojedziemy w zupełnej ciszy? Rozmowy przez telefon i słuchanie muzyki zakazane

Posłowie chcą, aby każdym pociągu powstała strefa całkowitej ciszy. W przedziałach, które ona obejmie nie będzie można telefonować, słuchać muzyki, a nawet głośno rozmawiać ze współpasażerami. Niebawem mają ruszyć prace nad odpowiednim projektem - ustaliło TOK FM.

Po co w polskich pociągach ciche miejsca? Pomysłodawca takiego rozwiązania poseł Jan Rzymełka z Platformy twierdzi, że są one potrzebne dla tych pasażerów, którzy pragną w podróży spokoju. Bo teraz - jego zdaniem - w przedziałach panuje zbyt duży hałas. I to wcale nie tylko spowodowany stukotem kół o szyny, ale przez głośno zachowujących się pasażerów.

- Co drugi dzień podróżuję z Katowic do Warszawy. Już mniej więcej wiem, kto jaki biznes prowadzi w tym wagonie, bo non stop wydaje dyspozycje. Inni pasażerowie pytają, jak się gotuje owsiankę, bądź głośno komentują swoje prywatne sprawy - zauważa poseł Rzymełka. W rozmowie z TOK FM skarży się, że przez głośne rozmowy telefoniczne współpasażerów spokojnie nie można przeczytać gazety czy książki.

Strefa ciszy miałaby objąć kilka przedziałów w składzie, oznaczonych specjalnym znakiem. Jakiekolwiek rozmowy czy słuchanie muzyki nawet w słuchawkach byłoby w nich zakazane. Kupując miejscówkę do takiego przedziału nie ponosilibyśmy dodatkowych kosztów.

Większość posłów "za" strefami ciszy, ale...

Parlamentarzysta nakłania do poparcia swojej propozycji posłów z sejmowej komisji infrastruktury. Niektórzy z nich już deklarują, że chętnie wspólnie opracują odpowiednie przepisy.

- Wszystkie uciążliwości w podróżowaniu trzeba eliminować. - przyznaje Andrzej Adamczyk z PiS, wiceszef komisji infrastruktury. Polityk argumentuje: - Jeżdżąc koleją widzę, jak niektórzy ludzie zachowują się niekulturalnie, bo słuchają głośno muzyki lub krzyczą do telefonów. Powinniśmy więc zadbać o tych podróżnych, którzy nie chcą być narażeni na takie zachowania i stworzyć dla nich strefy ciszy, gdzie mogliby wypoczywać - twierdzi poseł PiS.

Ale Wiesław Szczepański z SLD choć przyznaje, że warto pracować nad takimi rozwiązaniami, to jego zdaniem jest jeszcze na to za wcześnie. - Zanim wprowadzimy takie regulacje powinniśmy najpierw poprawić standard podróży w naszych pociągach. W wielu z nich wprost śmierdzi - komentuje polityk lewicy. Podobnego zdania jest Janusz Piechociński z PSL.

Politycy jednocześnie potwierdzają, że w części niektórych europejskich krajów już wyznaczono takie ciche przedziały w pociągach. Tak jest m.in. w Niemczech, Danii czy Holandii.

Strefy ciszy? PKP: Pasażerowie nie zgłaszali takiej potrzeby

Tymczasem za takim rozwiązaniem są przedstawiciele polskiej kolei. Paweł Ney, rzecznik prasowy PKP Intercity twierdzi, że jego spółka już nawet kiedyś rozważała wyznaczenie w pociągach takich miejsc. - To dobry pomysł, ale nie wprowadzaliśmy go do tej pory, bo pasażerowie nie zgłaszali takiej potrzeby - mówi nam Ney. Gdy jednak posłom uda się uchwalić takie przepisy, strefy ciszy w wagonach pojawią się. - Oczywiście pod warunkiem, że taka strefa nie obejmie całego pociągu. Muszą być też takie miejsca, gdzie pasażerowie będą mogli nadal pracować na laptopach czy prowadzić rozmowy telefoniczne - twierdzi rzecznik PKP Intercity.

DOSTĘP PREMIUM