"Mamy szansę, żeby obsadzić kilka kluczowych stanowisk". Dowgielewicz o unijnej dyplomacji

Uspokaja i zapewnia, ale konkretów unika. - Nie ma co używać języka rozpaczy. To sprawa delikatnych negocjacji. Mamy szansę, żeby Polska mogła obsadzić kilka kluczowych stanowisk - tak wiceminister spraw zagranicznych Mikołaj Dowgielewicz mówił w Poranku Radia TOK FM o szansach Polaków w walce o stanowiska w unijnej dyplomacji.

Tym, którzy głośno mówią o tym, że Polska przegrała wyścig o obsadę stanowisk Dowgielewicz odpowiedział "te spekulacje są mocno przesadzone". - Nie ma co używać języka rozpaczy. To sprawa delikatnych negocjacji. Minister Sikorski i polscy dyplomaci są w to bardzo zaangażowani. Myślę, że Polska będzie mogła zgłosić bardzo mocnych kandydatów - mówił. I wyliczał, że minister spraw zagranicznych o obsadzie stanowisk w unijnej dyplomacji rozmawiał ostatnio z szefami dyplomacji Niemiec i Wielkiej Brytanii - Guido Westerwelle i Davidem Milibandem.

Wiceminister Mikołaj Dowgielwicz wyjaśnił, że w tym roku do obsady będzie około sześć tysięcy stanowisk. - Prawda jest taka, że kluczowe są stanowiska w centrali służby zewnętrznej. Będziemy się w MSZ koncentrować na tych działaniach, żeby obsadzić centralę - zapewnił. Ale pytany o konkrety nie był szczególnie wylewny. - Nie widzę w tej chwili niestety szansy, żeby o tym dyskutować publicznie - stwierdził wiceminister. I zaraz dodał. - Chcę wysłać sygnał - trochę więcej spokoju w tej sprawie. Mamy szansę, żeby Polska mogła obsadzić kilka kluczowych stanowisk.

O małych szansach na unijne stanowiska dla Polaków mówił w rozmowie z dziennikiem "Polska The Times" między innymi eurodeputowany Paweł Kowal. - Eurodeputowani nie mają całego obrazu działań, bo wiele dzieje się w rozmowach bezpośrednich ministra Radosława Sikorskiego. Powinni wspierać, a nie pokazywać jaki rząd jest nieskuteczny - odpowiadał krytykom wiceszef MSZ.

Mikołaj Dowigielewicz zaprzeczył, żeby przy podziale stanowiska w unijnej dyplomacji po macoszemu traktowani byli przedstawiciele tzw. nowej Unii. - Pierwszy ambasador, w Afganistanie, to Litwin. Wiem też o innych mocnych kandydatach. W Brukseli jest przekonanie, że przedstawiciele nowych państw powinni być obecni w centrali służby zewnętrznej - powiedział w Poranku Radia TOK FM

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM