"IPN pisze historię podszytą polityką". Arłukowicz w TOK FM

- Jeśli lustracja, to na początku przemian - mówił w Poranku Radia TOK FM Bartosz Arłukowicz, poseł lewicy. - Dzisiaj, po dwudziestu latach, tworzenie polskiej historii na podstawie papierów SB uważam za nieuzasadnione i niekorzystne dla polskiej demokracji, papiery SB to nie jest źródło materiału historycznego - dodał.

Sejm znowelizował, przy protestach Prawa i Sprawiedliwości, ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej. - Zmiana ustawy o IPN to osłabienie szefa IPN, słaby szef instytutu będzie czuł się uzależniony od polityków, będzie obawiał się podejmowania kontrowersyjnych decyzji, bo wie, że za to łatwiej jego głowa może polecieć. Ta ustawa to uzależnienie szefa tego instytutu od polityków - przekonywał swojego gościa Igor Janke. - Uważam, że IPN w formule, w której dzisiaj funkcjonuje powinien przestać istnieć i powinno się otworzyć porządny instytut historyczny, ale jeżeli jest szansa na poprawienie funkcjonowania IPN, to ja jestem za - odpowiadał Bartosz Arłukowicz. - Jest szansa na to, że szef tej instytucji będzie podlegał kontroli. W Polsce już mieliśmy szefów instytucji, których nie można było odwołać i moja ocena tych doświadczeń jest negatywna - tłumaczył poranny gość TOK FM. - Nie może być instytucji poza kontrolą parlamentarną - podkreślał Arłukowicz.

IPN wydał ok. 600 książek. - Gdyby pańskie idee i marzenia się spełniły to te 600 książek by spłonęło? - pytał Igor Janke. - Nie. Jeśli wśród tych 600 książek znajdzie się choćby jedna, która wypacza polską historię, to oznacza, że instytucja funkcjonuje źle i należy ją zreformować - odpowiadał Bartosz Arłukowicz. - Prac naukowych wzbudzających powszechne kontrowersje polityczne, nie historyczne, było więcej, w związku z tym trzeba unormalnić tę sytuację - przekonywał poseł lewicy.

- Historycy muszą pisać o historii, politycy muszą się zajmować polityką - mówił gość TOK FM. - Jeśli próbujemy oceniać historię, to zawsze ma to aspekt polityczny, szczególnie w ocenianiu historii najnowszej i to źle wpływa na demokrację - tłumaczył. - Historia musi być obiektywna i każdy obywatel ma prawo do własnej oceny historii i wyciągania z niej wniosków. Oczywiście są publicyści, analitycy, którzy powinni nam pomagać w ocenianiu tej historii, ale historycy muszą pisać obiektywną prawdę, bez oceny - podkreślał na antenie TOK FM Bartosz Arłukowicz.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM