Wybory 2010. Wizja prezydentury według Ludwika Dorna

Przy wszystkich wadach tej prezydentury najlepszym prezydentem był i jest prezydent Kaczyński - ocenił Ludwik Dorn w rozmowie z Wirtualną Polską. Według byłego marszałka największym sukcesem Lecha Kaczyńskiego jest polityka wręczania orderów i odznaczeń.

Dorn stwierdził, że "część potężnych porażek" prezydenta Kaczyńskiego jest przez niego zawiniona, ale docenił również sukcesy obecnej prezydentury.

- Wielkim obszarem godnym uznania jest polityka historyczna i polityka orderów i odznaczeń. W zupełnie fundamentalnej zmianie przywrócił właściwa miarę zasług historycznych, chodzi o odznaczenia kombatantów, ludzi którzy walczyli w Niemcami i sowietami. (...) To rzecz niezwykle istotna - ocenił Dorn.

Według polityka Kaczyński "wybrał model prezydentury bardzo mocno partyjnej" i "zasadniczą wadą jest to, że zachowywał się jak wysoki rangą oficer Prawa i Sprawiedliwości". Sam Dorn zapowiada, że odrzuci model, w którym prezydent jest "żołnierzem, oficerem lub wysokim oficerem w walce międzypartyjnej o władzę w Polsce".

Program Dorna ma formę dekalogu

Dorn potwierdził, że wystartuje w wyborach prezydenckich jako kandydat Polski Plus. - Rzecz jest bardzo prosta: i moja partia i ja posiadamy diagnozę sytuacji politycznej gospodarczej i społecznej, i pewien program - powiedział.

Były marszałek podkreśla, że jako jedyny ogłosił program prezydentury: - Mój program przybrał formę dekalogu politycznego, by obywatele wiedzieli czego mogą się spodziewać a czego nie - powiedział - Pierwsze przykazanie mojego dekalogu brzmi tak: nie będziesz składał meldunków z wykonania zadania nikomu poza narodem swoim - dodał Dorn.

"Nie trzeba mieć potężnej partii by kandydować"

Na pytanie czy sama diagnoza jest wystarczająca polityk odpowiedział: - Jeśli się ją posiada to moim zdaniem należy kandydować. Wszelkie innowacje i zmiany zawsze zaczynały się od bardzo nielicznych. Nie trzeba mieć za sobą potężnej partii, by podjąć decyzję o kandydowaniu - przekonywał.

Według Dorna jeśli prezydentem zostanie kandydat dwóch głównych partii, to "prezydentura będzie pozycja na froncie międzypartyjnej walki". Polityk jest też pewien, że gdyby został prezydentem, byłby w stanie osiągnąć porozumienie z premierem Donaldem Tuskiem "w pewnych obszarach kluczowych dla funkcjonowania państwa", mimo, że są przeciwnikami politycznymi.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM