Ujawniamy raport Pitery o aferze hazardowej

Prace nad projektem ustawy o grach i zakładach wzajemnych były prowadzone przez ministerstwa nierzetelnie, nieprzejrzyście, przewlekle i z naruszeniem przepisów - wynika z raportu Julii Pitery o aferze hazardowej, który został przygotowany na polecenie premiera. Do tajnego na razie dokumentu dotarł reporter TOK FM.

Zobacz cały raport Julii Pitery część I, część II, część III >>>

Na dwudziestu stronach rządowego dokumentu opisano wyniki kontroli przeprowadzonej zaraz po ujawnieniu tzw. afery hazardowej w trzech ministerstwach - Finansów, Sportu i Turystyki oraz Gospodarki. Kontrolerzy na polecenie premiera Donalda Tuska dokładnie prześledzili wszystkie etapy prac nad nowelizacją tzw. ustawy hazardowej w tych resortach. W ramach prawie trzymiesięcznych kontroli przejrzeli kilka tysięcy dokumentów i przesłuchali kilkudziesięciu urzędników. Wnioski nie są dla urzędników korzystne.

Wyjaśnienia "dziewczyny od Drzewka" mało wiarygodne

Tajny raport, który poznał reporter TOK FM, największą odpowiedzialnością za nieprawidłowości przy pracach nad ustawą obarcza urzędników Ministerstwa Sportu. W czasie kontroli dyrektorzy departamentów resortu mieli składać sprzeczne zeznania. Zwłaszcza wtedy, gdy byli pytani o to, w jaki sposób powstawało kluczowe pismo do ministra finansów z 30 czerwca 2009 roku, w którym resort sportu zrezygnował z dopłat do gier (a tak właśnie chciała branża hazardowa). Jako "mało wiarygodne" uznano wyjaśnienia dyrektor generalnej Moniki Rolnik, znanej z podsłuchów CBA biznesmena Ryszarda Sobiesiaka jako "dziewczyna od Drzewka". Dlaczego? Kontrolerzy nie uwierzyli w jej zeznania, w których wyjaśniała im m.in., że nie chodziło wcale o rezygnację z dopłat, a jedynie o zmianę uzasadnienia do projektu. A to, że stało się inaczej tłumaczyła "niezrozumieniem polecenia", które wydała dyrektorowi departamentu prawno-kontrolnego Rafałowi Wosikowi.

Rolnik mówiła kontrolerom - podobnie jak przed komisją śledczą - że po dostaniu gotowego dokumentu z departamentu przeczytała go "pobieżnie" i nie sprawdziła naniesionych na nim zmian. Czy rzeczywiście? Kontrola w resorcie wykazała coś zupełnie odmiennego. Z raportu wynika, że Monika Rolnik wiedziała o tym, że w piśmie do Ministerstwa Finansów znajduje się postulat rezygnacji z dopłat od gier hazardowych. Dowodem na to są e-maile za pośrednictwem, których dyrektor Rafał Wosik wysyłał jej projekty pisma. Tytułował je: "Ustawa o grach losowych - rezygnacja z dopłat". Podobnie nazywał pliki z treścią pisma, np.: grylosowerezygnacjazdodatkowychdoplatncs.doc). "Zarówno okoliczności, jak i treść przygotowanego pisma jednoznacznie wskazują, że jego autor, jak i osoby opiniujące mieli świadomość, że dotyczyło ono rezygnacji z dopłat, a nie wyłącznie zmiana uzasadnienia" - napisano w raporcie Julii Pitery.

W dalszej części raportu czytamy: "Wątpliwości co do faktycznych intencji pogłębia fakt, że dyrektor DPK [Rafał Wosik - red.] w sposób zdecydowany stwierdził, iż nie miał wątpliwości co do otrzymanego od pani Moniki Rolnik polecenia i przygotował pismo zgodnie z jej poleceniem. Tymczasem dyrektor generalna [Monika Rolnik - red.] w złożonych w trakcie kontroli wyjaśnieniach nie potrafiła precyzyjnie określić polecenia wydanego jej przez Ministra".

Ministrowie spotykali się z lobbystami, ale spotkań nie dokumentowano

Kontrola wykazała także, że w dwóch ministerstwach - Sportu i Turystyki oraz Finansów - organizowano spotkania z lobbystami zainteresowanymi ustawą hazardową, ale w żaden sposób ich nie dokumentowano (tak jak nakazują to przepisy ustawy lobbingowej). "Działania te można uznać co najmniej za nierozważne, bowiem w celu zachowania transparentności działań w tak wrażliwym obszarze, jakim jest lobbing, zasadne i pożądane było sporządzenie dokumentacji z odbytych spotkań. Tym bardziej, że te spotkania odbywały się w okresie kontrowersyjnej zmiany stanowiska Ministerstwa w sprawie dopłat" czytamy we wnioskach z kontroli.

Z branżą hazardową spotykał się nawet obecny minister sportu Adam Giersz (gdy toczyły się prace nad ustawą był w randze wiceministra). Kontrolerzy zastrzegają jednak, że nie był on bezpośrednio odpowiedzialny za ustawę hazardową, ale wskazują, że o tych spotkaniach powinien informować i sporządzać z nich odpowiednią dokumentację. Z kolei w Ministerstwie Finansów kontrolerzy zauważyli, że nie udokumentowano spotkań z przedstawicielami firm z branży hazardowej. "Należy ocenić to jako działanie niewłaściwe, bowiem nie sprzyjało to przejrzystości procesu legislacyjnego" - napisano w raporcie. Dokumentowane były jedynie spotkania z zawodowymi lobbystami.

"Ministerstwo nie agregowało również danych dotyczących zastrzeżeń i propozycji tych podmiotów, jak również nie było w stanie przygotować takich zestawień na potrzeby kontroli. W związku z tym nie jest możliwe ustalenie, które z propozycji podmiotów i kiedy zostały wprowadzone do projektu ustawy" - czytamy dalej w rządowym dokumencie.

Działania Ministerstwa Finansów "nierzetelne"

W raporcie Julii Pitery krytykowany jest także Jacek Kapica, wiceminister finansów, który odpowiadał w resorcie za prace nad projektem. Kontrolerzy wskazali, że nie miał on dostatecznie wypracowanej koncepcji ustawy, a szczegółowych rozwiązań do końca nie udało się dopracować i uzgodnić. Zarzucono mu także błędy merytoryczne, jak np. to, że nie zadbał o notyfikację i nie przestrzegał procedur wewnętrznych dotyczących procedury legislacyjnej.

To - jak wynika z raportu Pitery - wpływało na przewlekłość prac nad projektem, które trwały niemal 18 miesięcy. Ale za to odpowiedzialne są także pozostałe ministerstwa: Gospodarki (bo nie dość, że przesyłało swoje stanowiska po terminie, to zgłaszało wiele poprawek, w tym kilkakrotnie - pomimo ich odrzucania na posiedzeniu Stałego Komitetu Rady Ministrów - dotyczących rezygnacji z dopłat) oraz Sportu i Turystyki (zgłaszano uwagi sprzeczne z wcześniej zajętym stanowiskiem).

Urzędnicy na razie bezpieczni. Będzie jeszcze jeden raport Pitery

Czy po kontroli ministerialni urzędnicy poniosą jakąś odpowiedzialność? Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie na razie są bezpieczni. - Dopiero po zakończeniu postępowania prokuratorskiego w tej sprawie najprawdopodobniej zostaną podjęte wobec nich jakieś decyzje - usłyszeliśmy w Kancelarii Premiera.

Raport, który przygotowała Julia Pitera, pełnomocnik rządu do spraw walki z korupcją, podpisał wczoraj Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera. Zostanie ujawniony za około dwa tygodnie na stronach internetowych szefa rządu. Później ma trafić do posłów z komisji śledczej wyjaśniającej aferę hazardową. Z kolei minister Pitera na podstawie wnisoków z raportu opracuje propozycje zmian w przepisach dotyczących lobbingu oraz procesu legislacyjnego. Razem z nimi przedstawi także w osobnym raporcie własne wnioski wynikające z kontroli w trzech ministerstwach.

DOSTĘP PREMIUM