Konflikt pokoleń w partiach politycznych

Nie od dziś wiadomo, że młodzi działacze chcą mieć jak najwięcej władzy, a starsi niechętnie się nią dzielą.

Konflikt młodych ze starymi w PO w kampanii prawyborczej chciał wykorzystać Radosław Sikorski. Nie wyszło - bo, według Sławomira Nowaka, takiego konfliktu nie ma. - Mamy w kraju największą młodzieżówkę, która działa aktywnie. Myślę, ze nie ma takiego problemu, by ktokolwiek miał poczucie zamkniętych drzwi, wręcz przeciwnie.

Według niego zmiana pokoleniowa w polskiej polityce prędzej czy później jest jednak nieunikniona. - Na pewno pokolenie dzisiejszych dwudziestoparo-trzydziestolatków wejdzie bardzo szeroką ławą do polityki, nie tylko w Platformie, ale również w innych partiach - mówi.

A jak w opozycji?

Być może na to liczą młodzi działacze PiS-u. Obecnie mają oni dużą swobodę i często występują w mediach. - Tutaj nie ma żadnego problemu, ale myślę, że młodzi zawsze mają niedosyt wpływania na strategię partii, jest to jednak konflikt pokoleń, który trwa od zawsze - uważa Paweł Poncyliusz, poseł PiS. Według niego, ważniejsze od zmiany pokoleniowej jest wykorzystywanie potencjału młodych posłów.

Do pokoleniowej zmiany doszło w 2005 roku we władzach SLD. - Młodzi tak na prawdę dostali władzę na tacy, bo to była bardzo przemyślana koncepcja. Pamiętajmy, że to było po kryzysie związanym z władztwem millerowskim - mówi Ryszard Kalisz. - Okazało się, że samo odmłodzenia partii niewiele daje, bo SLD w sondażach nadal nie wypada najlepiej - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM