Koniec z "pompowaniem" partyjnych kół? Według Pitery czas zrobić porządek

"Na papierze" PO liczy blisko 50 tys. członków. Większości do aktywności nie jest w stanie zdopingować nawet wybór kandydata na prezydenta. Co Platforma chce z tym zrobić? Uważam, że kryteria przyjęcia do partii powinny zostać zaostrzone - komentuje Pitera. I zapewnia, że rozmawiała już o sposobach na zlikwidowanie w partii "martwych dusz".

Minister Julia Pitera przyznaje, że wie o procederze "pompowania" partyjnych kół . Mechanizm jest prosty. - Nowe osoby po pół roku mają prawo wyborcze. Więc łatwo jest przewidzieć, że pół roku przed wyborami trzeba takich ludzi wprowadzić do partii - mówiła w Poranku Radia TOK FM. Tacy nowi działacze zapisują się do partii zwykle po to, żeby przysporzyć głosów konkretnemu kandydatowi. Do tego w praktyce ograniczają swoją aktywność. - Ale taki proceder zazwyczaj się ujawnia. Na przykład, kiedy dochodzi do wyborów władz regionalnych partii. Im ostrzejsza walka, tym te problemy bardziej wychodzą - podkreślała Pitera.

Zdaniem minister furtką do procederu "pompowania kół" może być, przewidziana przez statut PO, możliwość listownego składania deklaracji. - Mówiłam kolegom, że nie powinno tak być. Uważam, że kryteria przyjęcia do partii powinny zostać zaostrzone. Może każdy nowy członek partii powinien przyjść na zebranie i się przedstawić? - zastanawiała się Julia Pitera. Jak dodała o problemie rozmawiała na razie tylko z działaczami mazowieckiej Platformy Obywatelskiej.

DOSTĘP PREMIUM